Hucul napisał: Andys napisał: ... Warto przepłacać dwukrotnie za AGMa?
I tak, i nie

W Twoim przypadku ujemny bilans mocy rozładuje każdy akumulator. Lekarstwem nie będzie inny akumulator, a doładowanie go z gniazdka. AGM potrafi wprawdzie "odbudować się" po głębokim rozładowaniu i dwadzieścia minut po "wychechłaniu" go do zera, znów zakręci rozrusznikiem, lecz permanentne niedoładowanie załatwi go tak samo jak zwykły akumulator.
Raczej nie mam ujemnego bilansu energetycznego, gdyż alternator ma 140A (największy seryjne montowany w tych autach, poza wersjami specjalnymi - Policja, TAXI). Grzałka jest pseudointeligentna, tzn. posiada sterowanie magistralą CAN i mierzy ona napięcie w układzie i obciążenie prądowe alternatora, dopasowując swoją moc do tych parametrów. Obecnie używam fabrycznego aku 44Ah

i auto nie zrobiło mi nigdy, nawet zimą psikusa, więc chyba nie jest tak źle. Doładowuję go zimą, bardziej dla świętego spokoju, niż konieczności. Pytałem o AGM, bardziej pod kątem tego, że one podobno są w stanie przyjąć większy prąd w tym samym czasie, co tradycyjne aku, czyli w pewnym sensie może uzupełnić ubytek prądu, zużyty na rozruch, w krótszym czasie, przy założeniu że alternator będzie miał zapas, dobrze myślę? Po prostu podładowywanie z gniazdka stanowi pewien dyskomfort (nie mam garażu, nie mieszkam w domku). Jeśli AGM, miałby szansę doładowywać się sam na dystansach, które pokonuję, może warto byłoby wydać na niego 2x więcej kasy po "padzie" obecnego aku, który ma już 4-tą zimę.