Cześć.
Raz na jakiś czas podłączam się pod komputer (profilaktycznie) bo mam swój interfejs i nic mnie to nie kosztuje .
Pewnego razu wyskoczył błąd:
17664 - Engine Coolant Temp Sensor (G62): Open or Short to Plus
P1256 - 35-10 - - - Intermittent
Narodził się pomysł by wyjąć wtyczkę, przeczyścić styki i psiknąć kontakt-sprayem.
Po zdjęciu osłony silnika (miałem nadzieję że wystarczy) nie udało się dostać do czujnika.
jedna ręka tylko się mieści i nie dałem rady wyjąć wtyczki (ma tam jakieś zabezpieczenie?) Popsikałem tylko WD40 po wtyczce bo była trochę brudna od oleju.
Poddałem się - lenistwo
Następnego dnia pojawiły się pierwsze (tak mniemam) objawy związane z owym czujnikiem.
Odpaliłem auto, wyjechałem z garażu i zostawiając pracujący silnik poszedłem zamknąć garaż.
Wracając usłyszałem jak podniosły sie obroty i za chwilkę (2 sek) zmalały.
Wyjechałem na drogę i wrzuciłem luz. Obroty znowu się podniosły do jakichś 1050, przegazowałem lekko i już były OK. Pojechałem na zakupy, silnik się zagrzał a objawy już nie wystąpiły.
Stojąc na skrzyżowaniu i gapiąc się w boczne lusterko miałem wrażenie, że dymi (może to para ale stojący przede mną TDI nie puszczał żadnego dymka) - temperatura na blacie to jakieś 80st.
Dzień następny.
Po pracy poszedłem z laptopem do garażu.
Podłączam się - błąd jest - kasuję.
Wyjeżdżam i obserwuję - brak falowania. Temperatury płynu, i powietrza się pokrywają ok 8-10 stopni więc wydaje się że mierzy dobrze.
Odpalam logowanie i jadę.
Musiałem przerwać logowanie - zabrałem pasażerów i dalsza droga już bez laptopa
Log (93 - 000,001,007)
Po zakończeniu logu przełączyłem się na zegary żeby porównać temperatury:
Log (94 - 003)
Wychodzi na to że g62 - 72 stopnie a chwilę potem g2 - 70 wiec chyba można uznać że mierzyły tak samo.
Sprawdzam przed wyłączeniem laptopa błędy - skubaniec się pojawił - skasowałem
Droga powrotna. Wysadzam pasażerów i odpalam laptopa.
Miałem wrażenie obserwując FIS że jakoś większe miał pragnienie wiec zlogowałem także chwilowe spalanie aby porównać czy skacze coś w momencie tych skoków temperatury - świrowania czujnika
Z podłączonym laptopem wracam do domu.
Log (92 - 000,001,015)
Pod koniec dałem mu popracować na wolnych obrotach.
Kolejny test to zrobiłem na wyłączonym silniku
Log (91 - 001)
Teraz moje wnioski.
Dziwne, że przy pierwszym uruchomieniu wyglądało wszystko ok, temperatury otoczenia, powietrza i paliwa zbliżone. Brak falowania obrotami jakie miałem dzień wcześniej na zimnym silniku.
Ale jak silnik się rozgrzał to ewidentnie widać, że temperatura skacze, nie dogrzewa się i stojąc na wolnych usłyszałem momentami twardszą pracę (obrotomierz nie ruszął się) i pokrywało się to z obserwacją temp w laptopie.
Zlogowanie temperatury na wyłączonym silniku także potwierdza przypuszczenia.
Ale mam jedno ALE. Gdyby czujnik był uszkodzony to raczej cały czas by zaniżał mam rację?
Bo to wygląda tak jakby np. pod wpływem drgań jakiś luz na wtyczce powodował takie anomalie (dla tego robiłem też na wyłączonym silniku) albo coś z przewodem.
A może jednak w ten sposób także może się objawiać uszkodzenie czujnika?
Zależy mi na szybkiej akcji naprawczej - długi weekend i święto.
Czy na podstawie podanych informacji można na chociaż 75% stwierdzić że to nie wiązka, wtyczka a na pewno czujnik?
Raz na jakiś czas podłączam się pod komputer (profilaktycznie) bo mam swój interfejs i nic mnie to nie kosztuje .
Pewnego razu wyskoczył błąd:
17664 - Engine Coolant Temp Sensor (G62): Open or Short to Plus
P1256 - 35-10 - - - Intermittent
Narodził się pomysł by wyjąć wtyczkę, przeczyścić styki i psiknąć kontakt-sprayem.
Po zdjęciu osłony silnika (miałem nadzieję że wystarczy) nie udało się dostać do czujnika.
jedna ręka tylko się mieści i nie dałem rady wyjąć wtyczki (ma tam jakieś zabezpieczenie?) Popsikałem tylko WD40 po wtyczce bo była trochę brudna od oleju.
Poddałem się - lenistwo
Następnego dnia pojawiły się pierwsze (tak mniemam) objawy związane z owym czujnikiem.
Odpaliłem auto, wyjechałem z garażu i zostawiając pracujący silnik poszedłem zamknąć garaż.
Wracając usłyszałem jak podniosły sie obroty i za chwilkę (2 sek) zmalały.
Wyjechałem na drogę i wrzuciłem luz. Obroty znowu się podniosły do jakichś 1050, przegazowałem lekko i już były OK. Pojechałem na zakupy, silnik się zagrzał a objawy już nie wystąpiły.
Stojąc na skrzyżowaniu i gapiąc się w boczne lusterko miałem wrażenie, że dymi (może to para ale stojący przede mną TDI nie puszczał żadnego dymka) - temperatura na blacie to jakieś 80st.
Dzień następny.
Po pracy poszedłem z laptopem do garażu.
Podłączam się - błąd jest - kasuję.
Wyjeżdżam i obserwuję - brak falowania. Temperatury płynu, i powietrza się pokrywają ok 8-10 stopni więc wydaje się że mierzy dobrze.
Odpalam logowanie i jadę.
Musiałem przerwać logowanie - zabrałem pasażerów i dalsza droga już bez laptopa
Log (93 - 000,001,007)
Po zakończeniu logu przełączyłem się na zegary żeby porównać temperatury:
Log (94 - 003)
Wychodzi na to że g62 - 72 stopnie a chwilę potem g2 - 70 wiec chyba można uznać że mierzyły tak samo.
Sprawdzam przed wyłączeniem laptopa błędy - skubaniec się pojawił - skasowałem
Droga powrotna. Wysadzam pasażerów i odpalam laptopa.
Miałem wrażenie obserwując FIS że jakoś większe miał pragnienie wiec zlogowałem także chwilowe spalanie aby porównać czy skacze coś w momencie tych skoków temperatury - świrowania czujnika
Z podłączonym laptopem wracam do domu.
Log (92 - 000,001,015)
Pod koniec dałem mu popracować na wolnych obrotach.
Kolejny test to zrobiłem na wyłączonym silniku
Log (91 - 001)
Teraz moje wnioski.
Dziwne, że przy pierwszym uruchomieniu wyglądało wszystko ok, temperatury otoczenia, powietrza i paliwa zbliżone. Brak falowania obrotami jakie miałem dzień wcześniej na zimnym silniku.
Ale jak silnik się rozgrzał to ewidentnie widać, że temperatura skacze, nie dogrzewa się i stojąc na wolnych usłyszałem momentami twardszą pracę (obrotomierz nie ruszął się) i pokrywało się to z obserwacją temp w laptopie.
Zlogowanie temperatury na wyłączonym silniku także potwierdza przypuszczenia.
Ale mam jedno ALE. Gdyby czujnik był uszkodzony to raczej cały czas by zaniżał mam rację?
Bo to wygląda tak jakby np. pod wpływem drgań jakiś luz na wtyczce powodował takie anomalie (dla tego robiłem też na wyłączonym silniku) albo coś z przewodem.
A może jednak w ten sposób także może się objawiać uszkodzenie czujnika?
Zależy mi na szybkiej akcji naprawczej - długi weekend i święto.
Czy na podstawie podanych informacji można na chociaż 75% stwierdzić że to nie wiązka, wtyczka a na pewno czujnik?
