W paśmie 11 i 10 metrów postawiłbym na antenę pionową 5/8 λ. Nie potrzebuje obrotnicy i pozwala na łączności na fali przyziemnej. Sięga nieco dalej za horyzont jak każda inna antena. Dalej to wszystko zależy od wydarzeń na słońcu oraz pory roku i pory dnia – łączności z udziałem jonosfery i troposfery.
Korzystałem wiele lat z takiej anteny zainstalowanej około 3,5 m nad ziemią. Miała bardzo korzystną elewację. Z mocą 4W zrobiłem sporo dalekich łączności i to w FM. Zdarzały się też sporadycznie łączności na przejściach troposferycznych (Poznań, Rzeszów) trwające raptem parę minut. Zorze polarne też sprawiają miłe niespodzianki. Kiedy słońce wstaje, a nawet wcześniej, dobrze słyszałem wschodnie stacje. W mroźny styczniowy poranek osiągalny był Kazachstan.
Wieczorem lub zaraz po zachodzie słońca mamy do dyspozycji zachód. Czasami słychać stacje zza oceanu. W ciągu dnia dominuje Italiano.
Dlaczego o tym piszę. Otóż w tym paśmie moc nie jest najważniejsza. Łączność z udziałem jonosfery jest przewidywalna lecz nie do końca. Mając antenę kierunkową dobrze trzeba się nią nakręcić. Kierunek nastawić można ale nie zawsze podpasuje elewacja. Możesz czasami nie usłyszeć Europy choć kierunek ustawisz dobry. A tu niespodzianka! Koledzy na swoich GP słyszą Anglię – odbitą od zorzy polarnej a ty w tym czasie uparcie celujesz w wyspy swoją „Yagę”.
Oczywiście anteny kierunkowe mają wiele zalet. Bardzo istotną, odróżniającą ją od anteny dookólnej, jest możliwość tłumienia sygnałów z kierunków niepożądanych. Trzeba się trochę obyć ze sprzętem by umiejętnie wykorzystywać tę właściwość anteny.
Piszę o tym bo po twoich wypowiedziach sądzę, że dopiero zaczynasz.
Rozległe kierunkowe anteny, nawet wykonane z cienkich i lekkich materiałów są mocno „żeglowne” na wietrze. Ty piszesz o jakiejś tam rurce – uważaj byś nie napytał sobie biedy!
Takie anteny to muszą być przemyślanymi konstrukcjami. No i oczywiście te skomplikowane strojenie zależne nie tylko od konstrukcji ale i od miejsca zainstalowania. Do tego obrotnica...
Doradzam Ci, w świetle tego co wcześnie napisałem, poznaj dobrze proste anteny „pionowe”.
W paśmie Ciebie interesującym dają duże możliwości przy minimalnych nakładach.
Antena z pozoru poprawnie złożona nie zawsze musi dobrze nadawać choć dobrze odbiera.
Każda niedoskonałość w konstrukcji i montażu przy nadawaniu niemiło się ujawnia. Nawet przy parunastu watach mocy doprowadzonej mogą w konkretnych miejscach anteny ( w węzłach prądowych) płynąć prądy mierzone w amperach. Dotyczy to szczególnie połączeń elementów i układów zasilania/dopasowania anteny. Może być ona przez to mało skuteczna przy nadawaniu choć z odbiorem jakoś sobie radzi.
Musisz uwzględnić jeszcze jeden fakt. W okolicy twoich potencjalnych korespondentów może być duży poziom zakłóceń i nie słyszą twojego wywołania choć Ty ich rozmowy słyszysz. Mogą też lokalnie bablać między sobą na wysoko ustawionych SQ , itp...
Są różne wykonania anten 5/8 λ , z różnymi sposobami zasilania i różnymi przeciwwagami.
Zapoznaj się z lekturą p. Bieńkowskiego. Zastanów się jakie wykonanie najbardziej pasuje do twojego QTH. Anteny GP ¼ λ też są godne uwagi – dla dalekich jonosferycznych łączności.
Życzę wielu udanych łączności.