Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Latający wzmacniacz Pinkina

pinkin 13 Lis 2012 01:33 7098 33
  • Proszę moderatorów o nie usuwanie ani nie przenoszenie tematu, gdyż jest on w trakcie opracowania przeze mnie.
    Prośbę zaktualizowano 24.11.2012r.
    Latający wzmacniacz Pinkina
    Witam!
    Chciałem przedstawić wam mój kolejny wynalazek. Od razu może wytłumaczę skąd taka nazwa. Na pewno to nie ma nic wspólnego z kabaretem Monty Pytona. Wzmacniacz od początkowego założenia miał być w powietrzu, ze względu na oszczędność miejsca w pokoju. Jak również i kolumny. Do tego wzmacniacz ma dorobione "skrzydełka", które są tak jakby bonusem w powierzchni odprowadzania ciepła radiatora.
    Latający wzmacniacz Pinkina

    Wstęp:
    Pomysł zaczął rodzić się trochę ponad rok temu, kiedy słuchając muzyki na zwykłych kolumnach coś tam kombinowałem i nie pamiętam dlaczego, pewnie przypadkiem, włączyłem mój wzmacniacz słuchawkowy, który również był podpięty pod to samo źródło sygnału. Wydało mi się to dosyć dziwne, że mimo głośnych kolumn potrafię usłyszeć słuchawki z oddali i kręcąc odpowiednio potencjometrem, jednocześnie skierowałem je na siebie. Po kilku godzinach, a może nawet dniach, stwierdziłem, że brakuje mi w pokoju średnich i wysokich częstotliwości. Pomyślałem, że mogłoby to być coś nieistotnej jakości, byleby trochę mocniejsze od słuchawek. Nakierowałem się na jakieś sensowne działania, kiedy okazało się, że mam do wykorzystania części ze starej diory ws442.

    Wtedy już wiedziałem, że mniej więcej tak to będzie wyglądać. Zasilacz w jakimś ustronnym miejscu, doprowadzone grube kable do wzmacniacza, pokrętła, linijki led i brak obudowy. Wzmacniacz jest w takim miejscu, gdzie raczej nic nie robiłem, ani nie przestawiałem, także nie zagrażają mu tam żadne czynniki. Kolumny ustawione w rogach, wytłumione i odpowiednio ukierunkowane.

    Sufit:
    Dodatkowym atutem całego wyposażenia jest wytłumienie akustyczne. Kiedy już robiłem ten wzmacniacz, pewnej nocy spadł na mnie sufit, kiedy spałem. Przestraszyłem się i postanowiłem go odrestaurować jakimś lekkim materiałem. Padło na piankę techniczną. Wymyśliłem sposób jak zrobić, żeby była równiutka, zagruntowałem i wtrysnąłem ją na sufit, dociskając ją od spodu materiałem ogrodowym. Na sam koniec dałem piankę akustyczną. Przyklejone solidnie klejem tapicerskim. Całość lekko zabezpiecza przed przenikaniem dźwięku do sąsiadów do góry, uszczelnia i ociepla. Trochę kosztowne przedsięwzięcie, ale jestem zadowolony słyszalnym efektem.




    Latający wzmacniacz Pinkina

    Kolumny:
    Były tutaj największym przedsięwzięciem. Przede wszystkim chciałem podziękować Bartkowi za profesjonalną pomoc w stolarce i za farbę.
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    Na początku to miały być 2drożne głośniczki samochodowe.
    Latający wzmacniacz Pinkina
    Później okazało się, że jeden z nich dość mocno charczy przez prawdopodobnie scharataną cewkę. Kupiłem więc zestaw 2ch najtańszych głośniczków 40W.
    Latający wzmacniacz Pinkina
    Nie potrafiłem jednak zgrać ich impedancji i kupiłem już porządniejsze 2 głośniki 8Ω.

    Wiedziałem już, że będę miał wytłumiony pokój. Jedno z drugim się zazębiło, że miałem również pomysł wytłumienia drgań przenoszonych z kolumny na ścianę. Planowałem więc tak, żeby głośniki były wyłożone na piance z zewnątrz. Był jeszcze taki mankament, że mogły one przenosić wibracje na kołek na którym miały być zawieszone, dlatego wymyśliłem, żeby podwiesić je na sprężynach z wciśnięta do nich pianką.
    Najpierw chciałem użyć starych desek MDF, które miałem w piwnicy. Szybko jednak okazało się, że mam ich za mało dlatego mogłem konstrukcję odpowiednio szerzej rozplanować.
    Ponieważ kolumny miały być narożne, najprostszym i najbardziej sensownym projektem, było zbudowanie kolumny z czterech odpowiednich desek. Najważniejszym punktem była ściana frontowa, do której przyczepione są głośniki. Momentami nawet myślałem, żeby zostawić tylko tą ścianę frontową z głośnikami, skoro ma to być całkowicie oparte na piance. Byłaby wtedy teoretycznie większa powierzchnia paczki i ułatwiłoby to budowę. Deski o grubości 1,6cm panel frontowy, 1cm panela boczne i panel górny z 3ch płytek hdf co dało warstwę (łącznie z klejem) 1cm.
    Kilka dni się pomęczyłem nad obliczeniem kierunkowości, żeby jednocześnie dźwięk padał na łóżko i był blisko środku pokoju. Poprawka na grubość pianki zewnętrznej, wbrew pozorom, była dosyć istotna. Kolumn nie mogłem zrobić większych, bo by mi się balkon nie otworzył. To większość obliczeń paczki, kątów padania, desek i dopasowania głośników.
    Latający wzmacniacz Pinkina
    Sklejone wikolem, zawieszone na 2ch odpowiednio wyprofilowanych kątownikach widocznych na zdjęciach. Otwory BR oszacowałem na nieco mniejsze niż powinny być, żeby przytłumić bas. W środku wyklejone pianką 2cm. Na zewnątrz przyklejona do ściany pianka 5cm. Wszystko poklejone solidnym klejem tapicerskim, za który chciałbym niezmiernie podziękować pewnej osobie. Jak również i za piankę.
    Zwrotnica policzona w exelu. Przedstawiona charakterystyka (amplitudy) ma również poprawkę na korekcyjny filtr w przedwzmacniaczu. W charakterystyce nie uwzględniłem tylko filtrów składowej stałej na wejściach, czyli basów powinno być jeszcze trochę mniej. Zależało mi przede wszystkim na średnich i wysokich częstotliwościach.
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina
    Latający wzmacniacz Pinkina

    Ostatnie obliczenia kątów padania sznurków, umiejscowienia prowadnicy sznurka, jak jej kierunku i kąta pochylenia oraz odległości wiercenia kołków w suficie. Było to bardzo ważne ze względu na to, żeby linka nie opierała się na panelu górnym, tylko swobodnie pracowała w prowadnicy.
    Latający wzmacniacz Pinkina

    Klejenie pianki i otworów BR (pudełka po witaminkach:).
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina
    Ostatnie klejenie wikolem - panele górne.
    Latający wzmacniacz Pinkina

    I włala :!:
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    Projekt i płytka:
    Teoretycznie, do poskładania końcówki, miałem części ze starej diory ws442. Pod koniec się jednak okazało, że z części zostało mi tylko kilka rezystorów, kondensatorów i 2*BD135. I przede wszystkim trafo z zasilaczem. Ogólnie z oryginalnego projektu końcówki wywaliłem tylko zabezpieczenie. Funkcję tą pełni teraz przedwzmacniacz.
    Wzmacniacz miał odbierać sygnał ze słabszego toru rear, karty dźwiękowej, dlatego dałem mu troszkę większe wzmocnienie. Po przekroczeniu ok 240mV przedwzmacniacz wchodzi w przesterowanie. Można to łatwo monitorować, za pomocą wskaźników led.
    Szczególną funkcjonalność, ma dla mnie tutaj wmontowany kompresor dynamiki. Sterowany za pomocą 2ch pokręteł okazuje się być dość elastyczny w zastosowaniu. Może pełnić funkcję limitera ustawianego na odpowiedni poziom progowy. Dla mnie jest to ważne np podczas słuchania muzyki w nocy albo jak śpię. Czasem go ustawiam tak, żeby dźwięk nie wyszedł poza drzwi pokoju.
    Obowiązkowo wstawiłem przycisk mute, który jest dla mnie przyciskiem szybkiego reagowania. W razie czego, przycisk, jak wiadomo, powoduje momentalne wyciszenie obu kanałów.
    Przedwzmacniacz na kostce TL074. Dodatkowe 2 wzmacniacze z tej kostki wykorzystałem do wyprostowania napięcia sterującego diodami led. Pierwsza dioda zaświeca się przy napięciu dokładnie 1/12 napięcia szczytowego. Maksymalną częstotliwość migotania diód ustawiłem na ok 17Hz. Przy odpowiednio ustawionych dzielnikach napięcia mogę przełącznikiem przełączać się między napięciami sygnału wejściowego(po wzmocnieniu), a wyjściowego, które po dotarciu do układów sterowania diodami, powinno wynosić ok 3V (do uruchomienia wszystkich 12 diód). Przełącznik jest trójpozycyjny i umożliwia jeszcze tj. wyłączenie wyświetlania poziomu wysterowania (np jakbym szedł spać, żeby nie świeciło).
    Latający wzmacniacz PinkinaLatający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    Płytka została zaprojektowana do radiatora, który zrobiłem z blaszek z inpostu (nieznanego materiału; prawdopodobnie tania stal). Chciałem po prostu je zrecyklingować odpowiednio. Po paru tygodniach blaszki jednak dostały korozji. Musiałem kupić 4m płaskownika aluminiowego i wykonać wierną kopię, żeby pasowała do płytki. Całkowita powierzchnia radiatora to trochę ponad 1000cm². Jest połączony z masą. Blachy aluminiowe dobrze przeszlifowane drobnoziarnistym papierem ściernym i posmarowane pastą termoprzewodzącą. Zwarty dobrze 4ma śrubami m3 30mm + 6śrub tego typu do przykręcenia tranzystorów. 2 śruby do tranzystorów mocy i jedna do 3ch pozostałych, które muszą pracować w pobliżu. Te 3 tranzystory (sterujące tr. mocy i tranzystor prądu spoczynkowego) są od góry przyciśnięte do radiatora dodatkową blaszką aluminiową. Wszystkie tranzystory końcówki montowane na podkładkach różnego typu.
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    Pomysł zostawienia wzmacniacza na otwartej przestrzeni ma również powody w możliwościach szybkiej analizy diagnozy i naprawy. Ogólnie szybkiego dostępu do całego wzmacniacza w razie jakiejkolwiek potrzeby. Płytka wykonywana odręcznie - markerem. Topograficzne położenie elementów jak na obrazku. W ostatecznej wersji są jeszcze diody sygnalizujące i rozładowujące napięcia zasilacza.
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    Najpierw zlutowałem i przetestowałem wstępnie końcówki. Ustawiłem im prąd spoczynkowy. Po jakimś czasie zmontowałem resztę układu. Stare i nie dostępne już w sklepach układy scalone a277 do sterowania diodami. Charakteryzowały się one tym, że łączyły 4 diody szeregowo co zmniejsza pobór prądu... czterokrotnie. Naprawdę nie wiem czemu już nie produkują takich układów. Mam zamiar zrobić ich reaktywację na zwykłych częściach, do potrzeb dalszych projektów.
    Później wlutowałem przedwzmacniacz, gałki i na końcu wskaźniki led. Po wysterowaniu kilku elementów, całość była gotowa do ostatecznego założenia na radiator.
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    I wreszcie gotowe. Po tak długim czasie mogę się cieszyć z oczekiwanego efektu. Za to właśnie najbardziej lubię elektronikę. :arrow: Zawsze wszystko wychodzi dokładnie tak, jak się to obliczy.

    Zajęło mnie jeszcze parę spraw na zakończenie. Włącznik, postanowiłem wmontować w starej obudowie komputera, żeby był w zasięgu ręki. Dałem tam również bezpiecznik 1A, montowany na kablu. Stamtąd napięcie zasilania idzie piętro niżej do trafa i na kondensator za mostkiem. Wiem jak to wygląda przy tych gazetach, ale zapewniam, że całość jest tam bezpieczna. Od kondensatora, grubymi i cienkimi kablami wszystkie 4 napięcia, masa i prąd do led, idą do wzmacniacza. Po drodze dołącza do nich najgrubszy(obudową) profesjonalny kabel (mikrofonowy) z sygnałem wejścia.
    Płytkę pomalowałem niebieskim lakierem do paznokci. Wiem- miałem już więcej tego nie robić, ale ten zwykły jest za drogi jak dla mnie. Poza tym, ktoś mógł mi wybrać kolor. I najważniejsze, to że mogę go w razie potrzeby zmyć acetonem w którymś miejscu. Uważam, że lakier spełnia podstawowe funkcje ochronne.
    Wzmacniacz gra już od kilku miesięcy.
    Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina Latający wzmacniacz Pinkina

    Na koniec jeszcze kilka formalności.
    Moc wzmacniacza 2*40W
    Napięcia końcówki 2*40V
    Napięcia przedwzmacniacza 2*12V
    Napięcie we 170mV
    Minimalny próg zadziałania kompresora 4% sygnału
    Całkowita powierzchnia radiatora ok 1100cm²
    Głośnik "niski" 50W 8Ω
    Głośnik "wysoki" max 200W 8Ω
    Zwrotnica 6dB/okt
    Waga kolumny ok 7kg

    Koszta(pomijam straty):
    radiator 20zt
    układy scalone 15zt
    potencjometry, gałki i przełączniki 25zt
    tranzystory 30zt
    drobnica 10zt
    lakier 3zt
    głośniki 90zt
    deska 20zt
    śrubki 40zt
    kabel głośnikowy 10zt
    sufit... powiem tylko, że to liczba 3cyfr.
    razem 263zt
    niedużo w porównaniu do pracy włożonej
    Latający wzmacniacz Pinkina

    Odpowiadam tylko na pytania techniczne.

    Moderowany przez Artur k.:

    Obrazki mają być z miniaturami, żeby nie rozwalały widoku strony!


    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz pendrive 32GB.
  • Sklep HeluKabel
  • #2 13 Lis 2012 14:21
    Zapalnik elektryczny
    Poziom 8  

    Najważniejsze jest to że powstał efekt oraz to że cel został osiągnięty.
    Możesz opisać bardziej co to za biały materiał ogrodowy?
    Aż strach się bać jak by to miało wszystko znowu spaść w nocy. :D

  • #3 24 Lis 2012 18:00
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #4 24 Lis 2012 18:09
    pinkin
    Poziom 18  

    Pięknie gra. Czysto. Właśnie sobie na tym słucham. W ciągu 24h postaram sie ostatnie poprawki i fru do DIY

    Dodano po 4 [minuty]:

    dj-MatyAS napisał:
    radosnej TFUrczości

    Aha i sory. Ale pluć to sobie możesz tak na swój monitor, skoro tak na niego reagujesz. Ja się z tym nastarałem, jestem z tego dumny i proszę to uszanować. A jeżeli nie potrafisz, to masz nad czym pracować na najbliższy czas.

  • Sklep HeluKabel
  • #5 24 Lis 2012 18:43
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #6 25 Lis 2012 10:50
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Kupa roboty, a efekt? Bez komentarza...

    Co przedstawia ten rysunek:
    Latający wzmacniacz Pinkina
    :?:
    Na pewno nie jest to charakterystyka częstotliwościowa kolumny, to są po prostu jakieś krzywe i jakieś cyferki.
    Poza tym - jak policzyłeś zwrotnicę nie uwzględniając charakterystyki impedancji głośników? Pewnie odgórnie przyjąłeś, że głośnik ma X omów i tak sobie radośnie liczyłeś. Tak łatwo nie ma.
    Nie chciałbym posłuchać jak ten wynalazek gra.

    Wzmacniacz wygląda nadzwyczaj paskudnie. począwszy od płytki na montażu elementów skończywszy. Ładniejsze układy budowałem w wieku 10 lat...

    Konstrukcja nieprzemyślana zupełnie. Najlepszym rozwiązaniem byłyby kolumny aktywne lub jedna aktywna, a druga pasywna. Wówczas wzmacniacz zamykasz w obudowie, a przedwzmacniacz i całą resztę w osobnej "puszcze" na ścianie, czy innym dogodnym miejscu. Można od razu zrobić automatyczny wyłącznik.

    Pomalowanie płytki lakierem do paznokci to wybitnie głupi pomysł. Lakier do paznokci zupełnie nie nadaje się do elektroniki. Lakiery do paznokci zawierają rozpuszczalniki (głównie aceton oraz octan butylu), które nie są obojętne dla druku oraz elementów. Po pewnym czasie spowodują korozję ścieżek.
    Ponadto lakier do paznokci zawiera nitrocelulozę, substancję niezwykle łatwopalną, ponadto pod wypływem ciepła (a we wzmacniaczu to nieuniknione) nitroceluloza się rozkłada.
    Do zabezpieczenia elektroniki używa się specjalnych preparatów, np. Plastik 70, albo specjalnych żywic na bazie kauczuku.

    Podsumowując - kompletny brak wyobraźni i pojęcia o zagadnieniu za które Kolega się zabrał. Estetyka na bardzo niskim poziomie, bezpieczeństwo na jeszcze niższym (użycie łatwopalnej substancji do zabezpieczenia układu).

    Temat nie nadaje się do działu "DIY Akustyka", zastosowane rozwiązania techniczne, ze względów bezpieczeństwa, absolutnie nie powinny być wzorem dla innych. Dlatego temat przenoszę do bardziej odpowiedniego działu.

  • #7 25 Lis 2012 11:40
    jankazik
    Poziom 16  

    Nie doczytałem się w jaki sposób robiłeś płytkę, czy była to metoda malowania pędzelkiem ?

  • #8 25 Lis 2012 13:37
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #9 25 Lis 2012 17:05
    kaka0204
    Poziom 28  

    Jeżeli chodzi o płytkę to rzeczywiście nie jest ona przemyślana. Można było ją lepiej zaprojektować. Jednak jeżeli chodzi o namalowanie tak dużej płytki markerem to należą się koledze gratulacje. Sam robię płytki tą metodą i wiem ile się trzeba przy takiej płytce napracować.

  • #10 25 Lis 2012 18:42
    pinkin
    Poziom 18  

    OK
    1(po pierwsze). Nie wiem dlaczego dj-MatyAS przeniosłeś mój temat do DIY, skoro wyraźnie pisałem, żeby go nie przenosić, bo jest on w trakcie opracowywania. Dodam tylko, że był on w dziale "Tymczasowe forum."

    Artur k. Fajnie, że o to zapytałeś. Liczyłem to w exelu i jest to charakterystyka częstotliwościowa "zwrotnicy [...] z filtrem korekcyjnym w przedwzmacniaczu". Powinienem był to lepiej opisać, dlatego dobrze, że o to pytasz. Te cyferki na dole, to numery wierszy w kolumnie A, gdzie miałem podane częstotliwości w odległościach tercjowych. Czyli pełen profesjonalizm.
    Rzeczywiście, charakterystyki impedancji głośników nie liczyłem, tylko zakładałem na ucho.
    Dzięki za uwagę z lakierem. W każdym razie mogę to w każdej chwili zmienić, tylko narazie nie mam kasy.

    mrsajm0n Dzięki

    dj-MatyAS napisał:
    zastosowanie blachy stalowej jako radiatora

    Jeszcze raz powtarzam. Radiator jest poskładany z płaskownika aluminiowego. Namęczyłem się przy jego obróbce i nawet myślę, że spełni on warunki wysokich temperatur w lecie np praca w 40*C.
    Latający wzmacniacz Pinkina

    kaka0204 Dzięki. Robiłem ją coś ponad 2 dni. Często są takie momenty, że trzeba zrobić grubą krechę i cyrklem wyżłobić precyzyjnie przerwy między ścieżkami. Zdjęcie malowanej płytki wyszło trochę inaczej kolorystycznie, ale używam niebieskiego markera, bo niebieski jest odwrotnością złotego i najlepiej go widać na płytce.

  • #11 25 Lis 2012 21:08
    Artur k.
    Admin grupy audio

    pinkin napisał:
    Liczyłem to w exelu i jest to charakterystyka częstotliwościowa "zwrotnicy [...] z filtrem korekcyjnym w przedwzmacniaczu".

    Ale co liczyłeś? Charakterystykę częstotliwościową się zdejmuje, a nie oblicza.
    pinkin napisał:
    Rzeczywiście, charakterystyki impedancji głośników nie liczyłem, tylko zakładałem na ucho.

    Tej charakterystyki również się nie liczy ani tym bardziej "zakłada na ucho" - się zdejmuje, albo lepiej (bo szybciej) korzysta z tej, którą udostępnia producent głośnika.
    pinkin napisał:
    gdzie miałem podane częstotliwości w odległościach tercjowych.

    Tylko po co tu "odległości tercjowe"? Charakterystyki częstotliwościowe sporządza się "normalnie" w skali logarytmicznej. Inaczej nie ma to sensu.

    Zobacz sobie jak to robią producenci głośników, np.:
    http://www.eminence.com/speakers/speaker-detail/?model=Delta_Pro_8A

    pinkin napisał:
    Czyli pełen profesjonalizm.

    Daleko temu do półprofesjonalizmu, a co dopiero mówić o pełnym profesjonaliźmie...

  • #12 26 Lis 2012 01:01
    pinkin
    Poziom 18  

    Ogólnie obliczeniami nazywam wszystko co wchodzi w skład dobrania elementów z właściwym tego uzasadnieniem. Rzeczywiście żadnych charakterystyk nie zdejmowałem.
    Charakterystyki impedancji nie liczyłem - czyli nie weszła ona sumarycznie do wektora, który w tym wypadku byłby wyjściowa charakterystyką. :arrow: Czyli jak to powiedziałeś - charakterystyką kolumny.
    Przy operacjach tego typu, mógłbym się pokusić o zwrotnicę 12dB. W tym wypadku chodziło mi przede wszystkim o to, żeby pozwolić głośnikom grać tak jak je stworzono. Czyli otworzyć je, żeby grały. Zdecydowałem się tak po odsłuchaniu każdego z osobna.

    Nie myślałem wcześniej o wyznaczeniu charakterystyki logarytmicznie. W ogóle wszystkie te uwagi są dla mnie ważne. Zastosuje się do tego przy następnych projektach.

  • #13 26 Lis 2012 01:25
    Artur k.
    Admin grupy audio

    Próbujesz napisać coś mądrego i elokwentnego, a w efekcie wychodzi jeden wielki pseudotechniczny bełkot, ponieważ po pierwsze - piszesz i robisz coś o czym nie masz bladego pojęcia, a po drugie - używasz określeń których znaczenia nie rozumiesz.
    Najpierw zdobądź jakiekolwiek podstawy teoretyczne, a potem bierz się za budowanie konstrukcji i przedstawianie ich na forum. Póki co nic dobrego z tego nie wychodzi.

    Zaskakuje mnie dział DIY - byle co można wstawić i zaraz sypią się ahy i ohy. Trzy ahy i ohy są w temacie, dwa z tego co widzę - w koszu.
    Konstruktywną krytykę przedstawiły dwie osoby - ja i Kolega moderator dj-MatyAs.
    Dno i metr mułu - inaczej tego nazwać nie można.

  • #14 26 Lis 2012 23:57
    pinkin
    Poziom 18  

    Artur k. Ja tam uważam, że to jest bardzo fajna konstrukcja. Na razie, to nikt mnie nie przekonał, że cokolwiek źle zrobiłem, bo wszystko jest rozplanowane i obliczone. Mam o tym solidne pojęcie, bo miałem na ten temat sporo teorii. Czytaj pierwszy post, wszystko tam dokładnie opisałem. Uszanuj też innych forumowiczów, bo każdy ma prawo do własnej opinii.

  • #15 27 Lis 2012 00:18
    Artur k.
    Admin grupy audio

    pinkin napisał:
    Mam o tym solidne pojęcie, bo miałem na ten temat sporo teorii

    O czym Ty piszesz?
    Wcześniej napisałeś:
    pinkin napisał:
    Nie myślałem wcześniej o wyznaczeniu charakterystyki logarytmicznie.

    I raczej byłeś zaskoczony.
    Cały świat tak robi od zarania dziejów, a Ty nigdy o tym nie myślałeś. Kto Cię tej teorii uczył? Ciekaw jestem, żeby wiedzieć gdzie nie odsyłać młodzieży po naukę.

    pinkin napisał:
    Na razie, to nikt mnie nie przekonał, że cokolwiek źle zrobiłem, bo wszystko jest rozplanowane i obliczone.

    I nikt Cię nie przekona, osiadłeś na laurach samozachwytu. Nie przyjmujesz do wiadomości merytorycznych uwag.
    Napisałem co zrobiłeś źle - choćby "obliczenie" zwrotnicy, a Ty dalej twierdzisz, że jest dobrze.

    No cóż... można i tak.

    Kończę dyskusję w tym temacie, bo nie ma to najmniejszego sensu - nie chcesz się niczego nauczyć ani wyciągać wniosków. Szkoda klawiatury.

  • #16 27 Lis 2012 02:13
    pinkin
    Poziom 18  

    Kolego. Jak na razie, to napisałeś tylko jeden pomocny post w tym temacie. (#11)
    To, że nie myślałem, o wyznaczaniu charakterystyki logarytmicznie, to nie znaczy, że to źle zrobiłem. Jeżeli nie wiesz co to odległości tercjowe... Trudno. Wiesz ile ich jest w elektroakustyce? Około 32-33. Tak się konstruuje profesjonalne korektory graficzne. A dlaczego tylko tyle? I tu masz kolego odpowiedź :arrow: Bo przy gęstszych podziałkach, nie słychać znacznej różnicy. I teraz zadanie dla Ciebie, skoro tak się upierasz. Pokaż mi chociaż jedną prostą na moim wykresie. Wniosek :arrow: Dla obliczeń danego typu, użyty przeze mnie stopień dokładności, spełnia swoje wymagania.

    Tylko nawiasem mówiąc, nie wpadłem na to żeby zrobić funkcję od częstotliwości. Była to moja pierwsza zwrotnica, także sposób wykonania można mi wybaczyć. A i tak wykonanie jest jak najbardziej adekwatnie do moich założeń, w teorii i w praktyce.

    Pozdrawiam.

  • #17 27 Lis 2012 08:53
    Artur k.
    Admin grupy audio

    pinkin napisał:
    Tak się konstruuje profesjonalne korektory graficzne.

    Korektory, a nie kolumny.
    pinkin napisał:
    A dlaczego tylko tyle? I tu masz kolego odpowiedź :arrow: Bo przy gęstszych podziałkach, nie słychać znacznej różnicy.

    Nieprawda.
    Częstotliwości środkowe tercji w paśmie akustycznym, to:
    20, 25, 31,5, 40, 50, 63, 80, 100, 125, 160, 200, 250, 315, 400, 500, 630, 800, 1000, 1250, 1600, 2000, 2500, 3150, 4000, 5000, 6300, 8000, 10.000, 12.500, 16.000 i 20.000.
    Weźmy dla przykładu 100 i 125Hz.
    Szerokość pasma tercji to 23% częstotliwości środkowej, dla 100Hz jest to 23Hz, czyli tercja ma 88.5 - 111.5Hz., dla 125Hz szerokość pasma to 28,75Hz, a więc tercja zawiera się w przedziale 110.625Hz do 139.375, chcesz to sobie policz jak będzie dla kolejnych tercji.
    Jak widać, częstotliwości graniczne delikatnie się nakładają - dlatego właśnie nie ma potrzeby (i się tego nie robi) gęściej, a nie dlatego że tego nie słychać. Ingerując w dźwięk na 100 i 1 125Hz ingerujesz również na 110Hz, więc dodatkowego suwaka na korektorze nie potrzeba!
    A teraz dlaczego tak się nie robi jak Ty zrobiłeś - otóż na normalnie zrobionej charakterystyce da się odczytać jakie natężenie dźwięku będzie emitowała kolumna przy powyższej przykładowej częstotliwości 110Hz, a na Twojej się nie da, ponieważ nie sposób określić gdzie na osi X ta częstotliwość się znajduje (nawet gdybyś tam naniósł częstotliwości środkowe tercji, a nie jakieś cyferki).
    Nadal twierdzisz, że jest dobrze? Bo ja kolejny raz powtarzam - nie masz pojęcia o czym piszesz!
    Zrobiłeś bez sensu i nawet jak Ci wskazać błąd, to Ty nadal będziesz twierdził, że wszystko jest dobrze (jak w poście wyżej).

    Jak pisałem wcześniej - szkoda czasu na jałowe dyskusje, tkwij dalej w swoim przekonaniu o profesjonalizmie i nieomylności.

  • #18 27 Lis 2012 18:08
    poorchava
    Poziom 18  

    Na plus:
    -bardzo ciekawy pomysł
    -oldschoolowy wygląd. W sumie niektóre diory czy unitry w środku o wiele lepiej nie wyglądały.

    Na minus:
    -na płytce trochę kambodża, ale skoro działa to nie ma się co czepiać

    Jak dla mnie jest to o tyle fajne, że nie jest to tysiącpięćsetny zestaw kolumn (czasem mam wrażenie że to forum stolarskie a nie elektroda), lampka rgb, zasilacz electronic labs, wzmacniacz na TDAxyz, czy "złożyłem kit, dodałem ledy, jestem lepszy niż Bob Pease i Jim Williams razem wzięci".

    Natomiast podejście moderatrów.... normalne na tym serwisie. I przy okazji dobry powód, dla którego ze świecą ostatnio szukać tutaj projektów typu 'szczęka opada'.

  • #19 27 Lis 2012 19:31
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #20 27 Lis 2012 22:02
    pinkin
    Poziom 18  

    Artur k.

    pinkin napisał:
    Te cyferki na dole, to numery wierszy w kolumnie A

    Latający wzmacniacz Pinkina
    12,5, 16, 20, 25, 31,5, 40, 50, 63, 80, 100, 125, 160, 200, 250, 315, 400, 500, 630, 800, 1000, 1250, 1600, 2000, 2500, 3150, 4000, 5000, 6300, 8000, 10000, 12500, 16000, 20000, f[Hz]

    W każdym wierszu, była funkcja, gdzie było przedstawione równanie dla x, wpisanego w danym wierszu kolumny a. Wynik amplitudy - podany na wypadkowej (czerwona). I tak biorąc np. jeżeli chcesz te 110Hz :arrow: 100 to wiersz10, a 125 to 11. I dla 10 to 2,65, a dla 11 to 2,67. Przy założeniu nieliniowości, nie da się tego obliczyć z proporcji. Wiadomo jedynie, że będzie to w granicach <2,65;2,67>. [...] w wierszu 10 [...] wklepałem 110 i wyszło mi... 2,66.
    Wykres przedstawiony tu miał być tylko jako szybki ogląd. Rzucić okiem np. na spadek amplitudy przy basach.
    Jeszcze raz piszę, nie jest to charakterystyka kolumny, tylko zwrotnicy, z uwzględnieniem drobnej korekcji w przedwzmacniaczu.

  • #21 27 Lis 2012 23:12
    Artur k.
    Admin grupy audio

    A ja jeszcze raz podkreślam, że nie jest to żadna charakterystyka, tylko jakieś krzywe z naniesionymi numerkami.
    Charakterystyk się nie oblicza, je się wyznacza (zdejmuje), a wyznacza się w określony sposób.

    pinkin napisał:
    12,5, 16, 20, 25, 31,5, 40, 50, 63, 80, 100, 125, 160, 200, 250, 315, 400, 500, 630, 800, 1000, 1250, 1600, 2000, 2500, 3150, 4000, 5000, 6300, 8000, 10000, 12500, 16000, 20000

    Nieprawda. Pasmo słyszalne przyjmuje się od 20Hz do 20kHz, a więc 12.5 i 16Hz się nie uwzględnia. Oczywiście od tego są wyjątki, bo niektórzy słyszą nieco szerzej, ale wyjątek potwierdza regułę.

    pinkin napisał:
    Przy założeniu nieliniowości, nie da się tego obliczyć z proporcji.

    Tego w ogóle nie da się policzyć!, zaś to co Ty policzyłeś, to jakieś głupoty. Jak wcześniej wskazałem 110Hz jest dokładnie w punkcie, gdzie spotykają się dwie tercje, zatem na Twojej "charakterystyce" wychodziłoby dokładnie w miejscu gdzie znajduje się ponowa linia pomiędzy 10, a 11 tercją, czyli gdzieś przy wartości 2.65 (swoją drogą pytanie czego 2.65 - ziemniaka?), więc jakie pomiędzy 2.65, a 2.67?
    Tu właśnie doskonale widać co warta jest ta "charakterystyka" i co warte są te obliczenia!
    Nie da się narysować skali tercjowej, bo szerokość każdej tercji na osi X będzie inna (gdyby chcieć zrobić skalę osi X w jakichś sensownych jednostkach).
    To są podstawy matematyki Panie Kolego - skala na osi X musi być w jakichś konkretnych odstępach, a w tym przypadku te odstępy nie byłby w żaden sposób stałe. Raz miałbyś siatkę co 0.5Hz, a innym razem co 5kHz na tej samej osi i w tych samych odstępach.
    To co zrobiłeś przeczy wszelkim od tysiącleci ustalonym zasadom! Dlatego nie jest to żadna charakterystyka, a rysunek na którym znajdują się jakieś krzywe i jakieś cyferki.
    Wychodzi nie tylko brak pojęcia o akustyce, ale i o podstawach matematyki.

    poorchava napisał:
    skoro działa to nie ma się co czepiać

    Pogratulować podejścia. Równie dobrze można wziąć jakiś głośnik, powiesić na sznurku od snopowiązałki pod sufitem i co - nie zagra? Zagra, więc nie ma się czego czepiać - konstrukcja na iście wysokim poziomie (zależnym od wysokości na jakiej zawisnął głośnik).
    Można też inaczej (i były już takie przypadki) - wsadzić głośnik ze wzmacniaczem do pudełka po butach i nazwać to kolumną aktywną. Działa? Działa, więc należy wychwalać pod niebiosa...

  • #22 28 Lis 2012 01:21
    pinkin
    Poziom 18  

    Oś x jest prawidłowo wyznaczona, gdyż słyszalne częstotliwości przez człowieka nie są zależnością liniową. Proszę powiedzieć w jakich odstępach są podane na wykresie w podanym przez kolegę linku? Raczej równe nie są.
    Elektroda jest od pomagania wszystkim, którzy czytają to forum. Jak chcesz się kłócić, to rób to u siebie. na pewno znajdziesz kolegów po Twoim fachu.
    Charakterystyka zwrotnicy jest prawidłowa. Do Y można dać dowolny przemnożnik, a funkcja zostanie taka sama. Nikt się nie pytał, a dla mnie te wszystkie informacje są oczywiste.

  • #23 28 Lis 2012 02:06
    voldek
    Poziom 11  

    Witam serdecznie!

    Mam kilka pytań natury technicznej (zgodnie z zaleceniem na końcu pierwszego postu).

    Pierwsze i główne to: czemu wykonałeś płytkę PCB właśnie w ten sposób?


    Cytat:
    Pomysł zostawienia wzmacniacza na otwartej przestrzeni ma również powody w możliwościach szybkiej analizy diagnozy i naprawy. Ogólnie szybkiego dostępu do całego wzmacniacza w razie jakiejkolwiek potrzeby.


    W jaki sposób chciałbyś szybko zanalizować i zdiagnozować usterkę skoro tranzystory masz po drugiej stronie płytki, przykręcone wieloma śrubami do radiatora(ów) i dobranie się do elementów jest niemożliwe? Od strony ścieżek również za wiele nie pomierzysz miernikiem bo pomalowałeś płytkę w niebieskie plamki, łącznie z padami lutowniczymi...zatem? No i jaka mogłaby być "jakakolwiek potrzeba"?

    Skoro nie chciałeś ograniczać się obudową to czemu umieściłeś elementy tak blisko siebie, że się pokrywają? Jeśli uszkodziłby się jakiś element (np. tranzystor na środku płytki) to musiałbyś wylutować wiele elementów nad nim, aby się do niego dobrać. Zatem?

    Napisałeś również, że malowałeś płytkę 2 dni. Czy nie byłoby dla Ciebie prościej, łatwiej, szybciej i przyjemniej zaprojektować ją w jakimkolwiek programie przeznaczonego do projektowania płytek PCB? Na schemacie są 44 elementy. Zakladając, że dołożyłeś choćby i drugie tyle to nadal jest poniżej 100 elementów. Narysowanie schematu i zaprojektowanie odpowiedniej płytki chyba nie zajęłoby więcej niż jeden dzień. Płytka tylko dla elementów ze schematów to około 2 godzin klikania. Drugiego dnia termotransfer i trawienie około 1.5h i pozostałoby lutowanie. Ponadto przy zaprojektowanej na komputerze płytce, w razie awarii zawsze masz szybki dostęp do projektu i opisu każdej pojedynczej ścieżki :)

    Ps. czemu walutę złotówek zapisujesz jako "zt" zamiast "zł"?

    Pozdrawiam

  • #24 28 Lis 2012 08:34
    Artur k.
    Admin grupy audio

    pinkin napisał:
    Proszę powiedzieć w jakich odstępach są podane na wykresie w podanym przez kolegę linku? Raczej równe nie są.

    Dowiedz się co to skala logarytmiczna i jak się ją tworzy, ja tu matematyki wykładał nie będę.
    http://www.megamatma.pl/uczniowie/szkola-sred...znych-do-opisu-zjawisk-fizycznych-chemicznych
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic963843.html

    Specjalnie dla Ciebie zaznaczyłem o co chodzi:
    Latający wzmacniacz Pinkina
    Na czerwono zaznaczyłem szerokość tercji 10, która równa się 23Hz, na zielono - tercję 11, która ma szerokość 28Hz, zaś na niebiesko 12 tercję, która ma szerokość 36Hz.
    Jak widać każda szerokość jest inna, a u Ciebie na rysunku jest taka sama, czyli ten sam odcinek X/33 mający na wykresie tą samą szerokość, w praktyce raz ma szerokość 23Hz, innym razem 28Hz, innym 36Hz itd.
    To jest pogwałcenie wszelkich zasad matematyki i to na poziomie szkoły podstawowej.

    pinkin napisał:
    słyszalne częstotliwości przez człowieka nie są zależnością liniową.

    Głupoty piszesz.

    pinkin napisał:
    Elektroda jest od pomagania wszystkim, którzy czytają to forum. Jak chcesz się kłócić, to rób to u siebie. na pewno znajdziesz kolegów po Twoim fachu.

    A w czym Ty pomagasz? W szerzeniu herezji i nieuctwa chyba...
    pinkin napisał:
    Charakterystyka zwrotnicy jest prawidłowa.

    Chyba w matematyce pinkina, bo na pewno nie w żadnej znanej matematyce/technice.
    Wracaj do podstawówki, a nie zamieszczasz bzdury na forum i jeszcze się upierasz, że wszystko jest dobrze.

  • #25 29 Lis 2012 02:45
    pinkin
    Poziom 18  

    voldek
    Warstwa lakieru wygląda plamkowato, ale pokryta jest cała powierzchnia. W razie czego lakier można zabrać kilkoma ruchami chusteczki z acetonem. Dla typowej diagnozy wystarczy mi płytka. Chyba że pójdzie lut elementu. Np przebicie tranzystora. Na upartego jednak da się od zewnątrz zobaczyć każdy element, czy nie ma czarnego przybarwienia (ew. przepalenie).

    Już wiem. Bo te elementy tak wyglądały przed przykręceniem do radiatora. W 1 poście nie dałem innego ich zdjęcia. Nie mogę już go tam dodać, bo moderator zabronił mi ingerencji w 1 post(mimo mojej prośby). Ogólnie to to tak wygląda.
    Latający wzmacniacz Pinkina

    Gęstość elementów, również jest spowodowana zmniejszeniem rozmiarów płytki.

    Ogólnie to podziwiam, że zadałeś sobie trud policzenia wszystkich elementów ze schematu końcówki. Skoro jest ich 44, a końcówki są 2, to daje 88 elementów + ileś tam dodatkowych z przedwzmacniacza, zasilacza, lampek, kompresora, pokręteł.
    O projektowaniu płytek na komputerze się nie wypowiem, bo się na tym nie znam. Zaczynałem tak, że wykonywałem wszystko na płytkach z odzysku, zmieniając bajecznie różne ścieżki. Mam w planach nauczyć się termotransferu, ale to by mi zajęło przynajmniej te parę dni. Z markerem już mam wprawę, ale jest tego pewna zaleta :arrow:

    voldek napisał:
    Ponadto przy zaprojektowanej na komputerze płytce, w razie awarii zawsze masz szybki dostęp do projektu i opisu każdej pojedynczej ścieżki

    Przy projektowaniu na komputerze nie wiedział bym tyle o sposobie diagnozowania z płytki. Żeby szukać czegokolwiek, bez schematu i z tłumaczeniem płytki z jednej i drugiej strony... A tak to doskonale wiem co idzie i w jakiej kolejności, bo sam to rysowałem.

    Diagnoza nie byłaby taka trudna. Większość elementów dosięgnąłbym z zewnątrz, bez zdejmowania radiatora. Po złożeniu i uruchomieniu wymieniałem jeszcze 2 rezystory.
    Pięć par potencjometrów jest zaprojektowana swoim typem, oraz położeniem w taki sposób, żeby dało się je dosięgnąć śrubokrętem z zewnątrz, w celu strojenia różnych elementów(np prąd spoczynkowy). Nie wiem czy komputer byłby w stanie coś takiego zaprojektować, biorąc pod uwagę daną gęstość elementów. Dużo elementów jest "na styk", w odstępach ok 0,5mm. Ogólnie zakładam, że urządzenie (na wzór moich pozostałych), będzie lata pracowało bezawaryjnie. Ale gdyby coś się stało, to z odkręceniem 6+8 śrubek nie byłoby problemu.

  • #26 29 Lis 2012 09:51
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #27 29 Lis 2012 10:16
    Freddy
    Poziom 43  

    Tak czytam i czytam ten temat, kolejne herezje jakie autor wypowiada w swoich postach i aż dziwię się, że jeszcze całość nie wylądowała w koszu. - Moderatorzy mają widocznie dobre humory :)

    Przecież to urąga wszelkim zasadom. Autor nie przyjmuje żadnych uwag od innych bardziej doświadczonych użytkowników.

    Już sama Twoja uwaga na początku tematu jest nie na miejscu.

    Cytat:
    Proszę moderatorów o nie usuwanie ani nie przenoszenie tematu, gdyż jest on w trakcie opracowania przeze mnie.


    Nie wspomnę o błędach merytorycznych i innych wynalazkach, typu blachy z listów InPostu, emaliowane druty itd. itp. :cry:
    Może zamysł jest dobry, ale wykonanie --> fatalne.
    Nie przyjmujesz kolego pinkin żadnych uwag od bardziej doświadczonych użytkowników. Nie przyjmujesz żadnych uwag od nikogo, trwasz w swojej zadumie i wyższości, oraz wspaniałości własnej produkcji :!:
    ----------
    Według mnie, jeśli dalej tak będzie, całość nadaje się jedynie do kosza :!:

  • #28 29 Lis 2012 10:31
    398216
    Użytkownik usunął konto  
  • #30 29 Lis 2012 12:37
    voldek
    Poziom 11  

    Mnie w zasadzie trochę bawi i zadziwia opór z jakim kolega pinkin broni swoich racji :D

    Cytat:
    W razie czego lakier można zabrać kilkoma ruchami chusteczki z acetonem.
    ale przeczy to przecież Twojej idei szybkiego dostępu do płytki :) W normalnej serii profesjonalnie składanych urządzeń (z soldermaską itp.) na końcu produkcji wykonuje się mycie płytek w odpowiednim roztworze aby zmyć kalafonie i inne zabrudzenia, jednak nadal dostęp do lutów jest bezpośredni. Jeśli będziesz chciał dostać się do jakiegoś lutu czy jakiejś ścieżki to będziesz zmywał miejscowo lakier a potem zamalowywał dane miejsce? Poza tym dochodzi czas potrzebny na osuszenie płytki po myciu acetonem a to dodatkowo wydłuża czas diagnostyki. Argument, że to przecież chwila do mnie nie przemawia bo w poszukiwaniu błędu i tak będziesz musiał zmyć sporą powierzchnie o ile nie całą płytkę z lakieru. Gdybyś zamalował tylko ścieżki a luty były na wierzchu, wtedy ok, w ten sposób jest to tylko wydłużanie sobie pracy.
    Cytat:
    Na upartego jednak da się od zewnątrz zobaczyć każdy element, czy nie ma czarnego przybarwienia (ew. przepalenie).
    nie da się zobaczyć każdego elementu w ten sposób, poza tym element może uleć uszkodzeniu i nie posiadać czarnego przybarwienia, może wyglądać zupełnie zdrowo, natomiast pomiar miernikiem wskaże np. zwarcie pomiędzy emiterem a kolektorem. Spora część uszkodzeń tranzystorów z jakimi się spotkałem to właśnie wewnętrzne zwarcie emiter-kolektor, baza-kolektor. Dodatkowo po prawidłowej diagnozie i wykryciu uszkodzonego elementu musi odkręcić te 6(?) śrub, dostać się w tej pajęczynce do elementu (zakładając, że nie jest pod innym elementem). Następnie ponownie całość skręcić (pomijając naruszenie połączenia tranzystorów z radiatorem), po czym odkryć np. że...jeszcze inny element jest uszkodzony. Zatem dochodzi ponowne czyszczenie płytki z lakieru, diagnoza, odkręcanie radiatora itd.
    Cytat:
    Gęstość elementów, również jest spowodowana zmniejszeniem rozmiarów płytki.
    uwierz mi lub nie, jeśli całość byś zaprojektował na komputerze, to na płytce o takich samych rozmiarach hulałby halny a pomiędzy elementy mógłbyś palec wsadzić ;) pomijając już fakt, że płytkę możnaby zaprojektować tak, aby zajmowała 2 do 3 razy mniej miejsca...
    Cytat:
    Ogólnie to podziwiam, że zadałeś sobie trud policzenia wszystkich elementów ze schematu końcówki. Skoro jest ich 44, a końcówki są 2, to daje 88 elementów + ileś tam dodatkowych z przedwzmacniacza, zasilacza, lampek, kompresora, pokręteł.
    Dwie takie same końcówki, w sensie takie same elementy i połączenia między nimi da się w prosty sposób zaprojektować wykorzystując coś, co w programie Altium Designer nazywa się room'em i projektem wielokanałowym. Nawet schematu nie musisz powielać. Całość to jest kwestia kilku kliknięć na schemacie i po zaprojektowaniu jednej końcówki na PCB, dodatkowe 2 kliknięcia aby rozłożenie ścieżek i elementów w drugiej końcówce było takie samo. Nie wiem czy coś takiego jest w eagle'u ale nawet jeśli nie, to elementy można (chyba) powielić metodą kopiuj-wklej. Zamiast nawet choćby 10 kliknięć wolisz mozolnie kreślić ścieżki i powielać taką samą robotę? Twoja sprawa ;) Jednakże proponuje następnym razem nie wykorzystywać metody kopiuj-wklej przy cytowaniu kogokolwiek tylko ręcznie przepisywać odpowiedni fragment ;)
    Cytat:
    Z markerem już mam wprawę, ale jest tego pewna zaleta
    Ja mam wprawę w chodzeniu pieszo i dodawaniu liczb, ale to nie znaczy żeby nie uczyć się jazdy rowerem/samochodem i mnożenia.
    Cytat:
    Przy projektowaniu na komputerze nie wiedział bym tyle o sposobie diagnozowania z płytki. Żeby szukać czegokolwiek, bez schematu i z tłumaczeniem płytki z jednej i drugiej strony...
    Nie rozumiem tego, możesz to napisać w inny sposób? Z tego co rozumiem, w Twoim mniemaniu projekt płytki PCB zaczyna się od układania elementów ot tak, z powietrza? Jeśli byś zaprojektował płytkę na komputerze to nie miałbyś dostępu do schematu (na podstawie którego powstała PCB)?
    Cytat:
    A tak to doskonale wiem co idzie i w jakiej kolejności, bo sam to rysowałem.
    A projekt PCB na komputerze to kto inny by wykonał jak nie Ty? Jesteś w stanie w chwili obecnej powiedzieć do jakich elementów jest każdy pojedynczy lut na płytce? Czy za pół roku nie dotykania się do płytki też będziesz w stanie?
    Cytat:
    Większość elementów dosięgnąłbym z zewnątrz
    dosięgnąć a wylutować to co innego. Kondensatora który jest położony pod tranzystorem może i dosięgniesz, może nawet wylutujesz wpychając grotem nóżki do środka, ale nie wsadzisz w to miejsce nowego. Nawet jeśli by Ci sie to udało, to na pewno nie w takim samym czasie jak przy normalnie zaprojektowanej płytce.
    Cytat:
    Pięć par potencjometrów jest zaprojektowana swoim typem, oraz położeniem w taki sposób, żeby dało się je dosięgnąć śrubokrętem z zewnątrz, w celu strojenia różnych elementów(np prąd spoczynkowy). Nie wiem czy komputer byłby w stanie coś takiego zaprojektować, biorąc pod uwagę daną gęstość elementów.
    Przecież projektując na komputerze ręcznie określasz położenie elementów. Dodatkowo komputer pokazuje z jakimi innymi elementami dany element powinien być połączony. Ty sam rozkładasz elementy według własnego widzimisię i samemu (lub przy użyciu automatu) układasz ścieżki. Naprawdę polecam spróbować zamiast być sceptycznym co do tego typu rzeczy.
    Cytat:
    Ale gdyby coś się stało, to z odkręceniem 6+8 śrubek nie byłoby problemu.
    Zatem w razie czego wolisz odkręcać 14 śrubek niż np. 4+2 śrubki?

    Projektowałem płytki od takich zawierających 5 elementów na krzyż, po dwustronne zawierające ~200 elementów w obudowach 0603 a scalaki w SOT23 i TQFP64, przechodząc po drodze, również przez takie układy jak Twoje, więc coś tam o projektowaniu wiem i uwierz mi, projektowanie płytek markerem sprawdza się w układach nie przekraczających paru, parunastu elementów. Przy większej liczbie jest to po prostu nieopłacalne pod każdym względem. Jak znajdę czas to Ci namaluję PCB dla jednej końcówki, żebyś miał porównanie.