Witam,
Mam ogromny problem z alarmem Langeford 113a w samochodzie Fiat Bravo SX rocznik 2000. Auto ma zamontowany fabryczny centralny zamek do którego został podłączony ten nieszczęsny alarm. W ostatnim czasie zaczęły dziać się następujące rzeczy:
1.Po zamknięciu samochodu nie gasły lampki wewnętrzne (sufitowa i w bagażniku) oraz nie dało się zamknąć go z pilota - po zamknięciu z kluczyka lampki również nie gasły. Dodam że samochód nie ma mechanicznych, widocznych gołym okiem czujników zamknięcia drzwi i tylnej klapy.
2.Po wyłączeniu lampki sufitowej przyciskiem umieszczonym przy niej zapalają się światła awaryjne.
3.Po zamknięciu samochodu z kluczyka (w środku dalej paliły się lampki) samochód wyła całą noc i musiałem wyłączyć syrenę kluczykiem co spowodowało całkowite wyłączenie sterowania alarmem jak i centralnym zamkiem (możliwość zamknięcia tylko z kluczyka)
4.Wycie alarmu i zapalone lampki spowodowały całkowite wyładowanie akumulatora. Samochód został odpalony z kabli i przez kilka dni działał.
5.Mimo wyłączonego alarmu i tego że lampki się nie paliły z niewiadomych przyczyn samochód znowu padł - tym razem akumulator rozładował się całkowicie.
Gdzie leży przyczyna problemu? Podejrzewam zwarcie alarmu z "czymś" w aucie.
Jest teraz pytanie czy lepiej jest wymontować całkowicie (przez 12 lat mogło mu odbić) ten alarm pozostawiając tylko możliwość zamykania centralnym zamkiem. Może ktoś z Was miał podobny problem i jest w stanie doradzić co z tym zrobić. Jazda samochodem który w kółko się rozładowuje z powodu alarmu nie jest najpewniejsza
Początkujący dziękuje z góry za pomoc
Mam ogromny problem z alarmem Langeford 113a w samochodzie Fiat Bravo SX rocznik 2000. Auto ma zamontowany fabryczny centralny zamek do którego został podłączony ten nieszczęsny alarm. W ostatnim czasie zaczęły dziać się następujące rzeczy:
1.Po zamknięciu samochodu nie gasły lampki wewnętrzne (sufitowa i w bagażniku) oraz nie dało się zamknąć go z pilota - po zamknięciu z kluczyka lampki również nie gasły. Dodam że samochód nie ma mechanicznych, widocznych gołym okiem czujników zamknięcia drzwi i tylnej klapy.
2.Po wyłączeniu lampki sufitowej przyciskiem umieszczonym przy niej zapalają się światła awaryjne.
3.Po zamknięciu samochodu z kluczyka (w środku dalej paliły się lampki) samochód wyła całą noc i musiałem wyłączyć syrenę kluczykiem co spowodowało całkowite wyłączenie sterowania alarmem jak i centralnym zamkiem (możliwość zamknięcia tylko z kluczyka)
4.Wycie alarmu i zapalone lampki spowodowały całkowite wyładowanie akumulatora. Samochód został odpalony z kabli i przez kilka dni działał.
5.Mimo wyłączonego alarmu i tego że lampki się nie paliły z niewiadomych przyczyn samochód znowu padł - tym razem akumulator rozładował się całkowicie.
Gdzie leży przyczyna problemu? Podejrzewam zwarcie alarmu z "czymś" w aucie.
Jest teraz pytanie czy lepiej jest wymontować całkowicie (przez 12 lat mogło mu odbić) ten alarm pozostawiając tylko możliwość zamykania centralnym zamkiem. Może ktoś z Was miał podobny problem i jest w stanie doradzić co z tym zrobić. Jazda samochodem który w kółko się rozładowuje z powodu alarmu nie jest najpewniejsza
Początkujący dziękuje z góry za pomoc