Witam, problem pojawił nię nagle. Nagle w czasie jazdy zaczęła mi pulsować kontrolka ładowania przez ok 30 minut potem z 10 minut zaczęła świecić na całego. Akumulator umarł śmiercią naturalną w pewnym momencie i już nie chciał nawet odpalić. Podładowałem aku u znajomych 2-3 godziny, dojechałem do domu ok 20 km i kontrolka lekko pulsowała, pod koniec zapaliłą się jaśniej.
Dzisiaj przez całą noc ładowałem akumulator, rano odpalam bez najmniejszszych problemów, jakiś czas jeżdżę i kontrolka nie zapala się wcale.
Zastanawiem się nad 2 sprawami - czy to szczotki na wykończeniu, i raz załapią a raz nie, czy może akumulator, bo podobno jak bardzo słaby aku kjest to też potrafią być cyrki z ładowaniem. Jak myślicie?
Dzisiaj przez całą noc ładowałem akumulator, rano odpalam bez najmniejszszych problemów, jakiś czas jeżdżę i kontrolka nie zapala się wcale.
Zastanawiem się nad 2 sprawami - czy to szczotki na wykończeniu, i raz załapią a raz nie, czy może akumulator, bo podobno jak bardzo słaby aku kjest to też potrafią być cyrki z ładowaniem. Jak myślicie?