Witam!
Posiadam Opla Vectre A 2.0 8v z 1993 roku.
Około 3 miesiące temu wymieniłem akumulator ponieważ padał momentalnie jak słuchałem muzyki na postoju. Kupiłem akumulator firmy Kager.
Niecały miesiąc później zaczęły się problemy z czujnikiem położenia wału. Auto samo gasło, nie chciało odpalać itd. Ale wymieniłem go i wszystko zaczęło śmigać.
Nieco później auto zaczęło dziwnie odpalać. A mianowicie kręciło dwa razy a potem tak jakby jakaś cofka i tak w kółko, aż rozrusznik załapał i odpalał.
Gdy pojawiły się pierwsze temperatury poniżej 5 stopni auto w ogóle nie chciało odpalić. Sprawdziłem iskrę i stwierdziłem jej brak. Na pycha bez problemu ruszało i po małej chwilce o własnych siłach odpalało. Oddawałem je do mechanika szukał różnych rzeczy i nic nie znalazł. W końcu postanowiłem, że wsadzę jakiś używany rozrusznik skoro mechnik sam nie moze nic wymyślic. Po zalozeniu pojawiła się iskra i odpalało przez moze dwa dni...
Na obecną chwile auto ma powazny problem z odpalaniem.
Po wsadzeniu świeżo naładowanego akumulatora kręcę do 2 minut i juz po aku...
Wystepuje dalej ta wczesnej wspomniana cofka, tak jakby za wczesny zapłon.
Kręci kręci i zdycha. ("wu tu tu uuuuuuu").
Zdarzy się co jakis czas ze ten objaw znika. Kręci bez tych przerw ale słychac pod maską jakiś straszny zgrzyt jakby jakieś mega zwarcie aż nagle wszystko gaśnie. Kontrolki nie swieca, ani zegarek. Po przepięciu klem wszystko wraca do normy.
Nie mam już pojęcia co może być przyczyną. Mi to wygląda na jakies zwarcia no i rozrusznik głupieje. Dodam ze kręci naprawdę za wolno... Gdy sie silnik zagrzeje to nie ma porównania. Kręci jak w Ferrari
Pomóżcie coś proszę. Pozdrawiam
Posiadam Opla Vectre A 2.0 8v z 1993 roku.
Około 3 miesiące temu wymieniłem akumulator ponieważ padał momentalnie jak słuchałem muzyki na postoju. Kupiłem akumulator firmy Kager.
Niecały miesiąc później zaczęły się problemy z czujnikiem położenia wału. Auto samo gasło, nie chciało odpalać itd. Ale wymieniłem go i wszystko zaczęło śmigać.
Nieco później auto zaczęło dziwnie odpalać. A mianowicie kręciło dwa razy a potem tak jakby jakaś cofka i tak w kółko, aż rozrusznik załapał i odpalał.
Gdy pojawiły się pierwsze temperatury poniżej 5 stopni auto w ogóle nie chciało odpalić. Sprawdziłem iskrę i stwierdziłem jej brak. Na pycha bez problemu ruszało i po małej chwilce o własnych siłach odpalało. Oddawałem je do mechanika szukał różnych rzeczy i nic nie znalazł. W końcu postanowiłem, że wsadzę jakiś używany rozrusznik skoro mechnik sam nie moze nic wymyślic. Po zalozeniu pojawiła się iskra i odpalało przez moze dwa dni...
Na obecną chwile auto ma powazny problem z odpalaniem.
Po wsadzeniu świeżo naładowanego akumulatora kręcę do 2 minut i juz po aku...
Wystepuje dalej ta wczesnej wspomniana cofka, tak jakby za wczesny zapłon.
Kręci kręci i zdycha. ("wu tu tu uuuuuuu").
Zdarzy się co jakis czas ze ten objaw znika. Kręci bez tych przerw ale słychac pod maską jakiś straszny zgrzyt jakby jakieś mega zwarcie aż nagle wszystko gaśnie. Kontrolki nie swieca, ani zegarek. Po przepięciu klem wszystko wraca do normy.
Nie mam już pojęcia co może być przyczyną. Mi to wygląda na jakies zwarcia no i rozrusznik głupieje. Dodam ze kręci naprawdę za wolno... Gdy sie silnik zagrzeje to nie ma porównania. Kręci jak w Ferrari
Pomóżcie coś proszę. Pozdrawiam