Witam wszystkich. Otóż dzisiaj rano miałem problem z naładowanie akumulatora. Nie chciał się naładować pod prostownikiem, ale w końcu znalazłem sąsiada i odpaliłem za pomocą kabli. Zajechałem na stacje, by zatankować gaz i zgasiłem silnik po czym znowu nie mogłem odpalić samochodu i musiałem prosić jakiegoś człowieka, czy nie użyczyłby mi swojego akumulatora. Już jechałem do domu i nagle wszystko padło. Samochodu nie dało się uruchomić za pomocą kabli. Tak więc zadzwoniłem po ojca, żeby wziął mnie na hol... i auto zaskoczyło na jakiś czas. Po przejechaniu jakichś 15-20 km znowu powtórzył się manewr z padnięciem samochodu. Między czasie jak jechałem sam na jakieś 30 sec - 1 min przygaszało światło,a kontrolka od akumulatora migała, ale po chwili zaskakiwało... ostatecznie zostałem odholowany pod sam dom. Czy ktoś wie co może być tego przyczyną ?