Witam astra 92 r 1.4 v8 bendzyna sama, wieczorem jechałęm już na oparach i zaparkowałem na dziko na parkingu po godzinie przestawiłem na zwolnione miejsce i zapalił normalnie ale rezerwa się zapaliła. Rano przyszedł mróz i nie chciał zapalić ale aku ok, kręcił ale nie chciał odpalić. Myślałem że paliwa nie może zaciągnąć ale paliwo dolałem 10 litrów z bańki i troche denaturatu, i dalej nic, kręci ale nie chce odpalić, wcześniej mi skakał na 2 biegu i dusił się więc może świece to wymieniłem na nowe świece, kable zapłonowe nowe olej w silniku jest nowy nie przepalony, rozładowałem aku próbami odpalenia ale naładowałem już prostownikiem, teraz jak nie mam przekręconego kluczyka w stacyjce to pod maską nad silnikiem brzęczy jakiś dziwny odgłos a po przekręceniu nie (dalej nie odpala), jak odłączyłem wtyczke przy tym czymś (od filtra powietrza idzie rura do skrzyneczki nad silnikiem) tam brzęczało to przestaje, jakieś pomysły poza mechanikiem i holowaniem do niego samochodu?