Witam. Mam Foczkę z 2000r. nigdy mnie nie zawiodła nawet w największe mrozy -30 paliła. Aż do przedwczoraj. Postawiłem ją do garażu zgasiłem, rano chciałem odpalić i klopssss nie odpala. Próbowałem palić lecz nic to nie dało aż bateria padła. Naładowałem aku na full i wraz nic. Wiem że nie powinno się palić na zaciąg ale odpaliłem ją bez problemu chodziła git. Zostawiłem na noc w garażu a rano znów to samo... Zaciąg.. i problemy nawet na zaciąg.. przyjechałem do domu zgasiłem, poczekałem z 10 min zapalam pali, po 1h próbuje odpalić i znów klopsss nie pali. Dodam iż aku jest dobre, kablami od drugiego auta tez próbowałem i wraz nic. Święta idą aaa wszystkie moje samochody się popsuły. Co może być nie tak? Co się stało? Jaka jest przyczyna? Jakieś info bo jestem bezsilny..