Minęło już trochę czasu ale mogę opowiedzieć, jak zakończył się ten temat w moim przypadku. Miałem więcej szczęścia jak rozumu. Z autem nie dało się zrobić nic więcej. Akumulator wydoił się dokumentnie po około tygodniu. Miał 2Vdc. Paradoksalnie chyba własnie to mu pomogło. Stal tak następny tydzień. Po tygodniu postanowiłem z nim powalczyć. Podłączyłem ładowarkę do zacisków ładowania, ale nie dawał żadnego znaku, ani się nie ładował. Odkręciłem siedzenie dostałem sie do klem akumulatora i naładowałem po chamsku na krotko. Ku mojemu zaskoczeniu po okolu dobie auto zaczęło wydawać z siebie pierwsze odgłosy. Ogólna dyskoteka. Mrugające kierunki, światła, klakson, przez około 2h. Potem ucichło. Po 3 dniach doładował się do około 12vdc. Wszystko ucichło. Sprawdziłem czy zamyka sie z pilota i normalnie się zamknął i otworzył. Spróbowałem przekręcić kluczyk. Wszystko ozylo. Wszystko trzeba było ustawić ponownie ale zapamiętał normalnie wszystko. Przekręciłem kluczyk odpalił ! Poładowałem go jeszcze 2 dni. Poskręcałem. Jeżdżę nim do dzisiaj jak by się nigdy nic nie stało. KONIEC.