W moim samochodzie niestety nie ma przekaźników świateł, instalacja jest wykonana cienkimi przewodami. Dodatkowo ktos wymyslił dziwny układ - żarówki H4 maja wspólny punkt podłaczany nie do masy tylko do +12V ze stacyjki poprzez bezpieczniki w kabinie, natomiast wyłącznik przy kierownica załącza masę. Na skutek tego występuja spadki napięć po 0,6V od strony plusa i minusa, czyli sumarycznie jeśli na akumulatorze przy pracującym silniki jest 14,2V to na żarówkach 13,0 V. Wymyśliłem więc układ z przekaźnikami. Niestety potrzebne mi bedzie az 6 szt. - na każdy reflektor osobny układ z 3 przekaxniami - jeden do plusa, dwa do masy świateł mijania i drogowych. Ale pozostaje kwestia żywotności żaówek. Bo jeśli napięcie na żaówkach podniesie się do prawie 14,2V to zywotnośc żarówek drastycznie spadnie. Więc chce zrobić układ z przęłączaniem, aby wykorzystywac pełne 14,V tylko w nocy. Tak jak tutaj: http://skodaporadnik.republika.pl/porady/tuning_swiatel/tuning_swiatel.htm Ale jak ograniczyć napiecie na zarówkach? Na próbe podłaczałem zapasowa żarówkę H4 do akumulatora poprzez 2 oporniki 1 ohm/5W czyli teoretycznie 0,5 Ohm/10W. Spadek napięcia wyniósł 2,35 V zaś oporniki grzały się tak, że parzyły, mimo że zamknałem je w obudowie z blachy, spełniajacej funkcje radiatora. Moc niby była w granicach 10W, ale ta temperatura troche za wysoka. I co z tym zrobic? Może dołaczyc jeszcze jakiś radiator aluminiowy albo zastosować gptowy rezystor z radiatorem?
Czytałem tez o pomysłach założenie diod prostowniczych. No ale przeciez w diodach też sie będzie wydzielało ciepło?
Czytałem tez o pomysłach założenie diod prostowniczych. No ale przeciez w diodach też sie będzie wydzielało ciepło?