Witam. 3 lata temu spotkałem się z problemem w 306 TD 90km, to była pierwsza zima tego samochodu u mnie. Z ojcem pojechałem na ryby, a napadało dużo śniegu. Często się zakopywał bo miał słabe opony no i teren był nie na osobówkę
no i trochę go piłowaliśmy pod górkę, żeby coś jechał to trzymaliśmy obroty w granicach od 3.5tyś do prawie 5tyś na 2 biegu, hm zagrzał się mocno po dojechaniu do celu, chcieliśmy go zgasić, przekręciłem kluczyk i wyciągnąłem a on dalej chodził. Zdziwiło mnie to bo pierwszy raz się spotkałem z tym, obroty były w granicach 700 obr./na min i chodził dziwnie jak by na 3gary, wrzuciłem bieg i go zadusiłem. W powrocie też zagrzaliśmy go ale po wyjechaniu z terenu normalnie jechaliśmy i było git. Pytanie tera co to było samozapłon czy co? Zrobiliśmy nim 70tysi i jeździ i nic się nie psuje do tej pory tylko mi żyć nie daje to co mi się zdarzyło, kogo nie spytam to nikt nie wie co mogło być. Czekam na odpowiedź, pozdrawiam 