No. Przynajmniej ktoś trzeźwy
To od początku. Przewody zasilające. Nie musza być z miedzi beztlenowej. te stosuje się do głośników. Wystarczą już 16 mm kwadrat.
Do renarda: jeśli człowiek nie ma praktyki w wleczeniu kabli przez auto, to z 25 mm będzie miał problemy...
Najlepiej zastosować specjalne przewody do tego celu. Są wprawdzie droższe ale ich zaletą jest to, że są elastyzcne i łatwo je układać.
Bezpiecznik OBOWIĄZKOWO KONIECZNY. I jak najbliżej akumulatora. Nie ma on zabezpieczać wzmacniacza, bo ten ma własne bezpieczniki ale auto. W przypadku jakiegoś paciaka, czy innej stłuczki zwarty do masy przewód zasilający zadziała jak dobra grzałka i auto zachowa się jak pochodnia... bezpiecznik daj o "numer" większy niż ten na wzmacniaczu.
Masę ciągniesz przewodem o takim samym przekroju jak zasilanie! Szkoły podłączania są dwie: bezpośrednio z aku lub z karoserii. Ze względu na koszty możesz podłączyć się do karoserii.
Wszędzie stosuj odpowiednie końcówki!!! Trzeba je dobrze zagnieść i zalutować. Przy niepewnych połączeniach wystąpią spadki napięć. Połączenia też muszą być pewne. Zdrapany do blachy lakier i śruba m6, a nie małym wkrętem do karoserii.
Dobre zasilanie na pewno spowoduje, że przy mocnym basie wzmak będzie dostawał tyle prądu ile potrzebuje. Gdyby nadal mu było mało to trzeba zastosować kondensator. Ale to już opowieść na inną bajkę
