Elektronik nie byłby elektronikiem, gdyby nie spróbował. Lampa świeci ostatkiem energii z akumulatorków, więc totalnie nie padła. Układ ładowania wysiadł. Cudów tam pewnie nie ma. Na stówę wystrzelił kondensator. Pewnie na 10V, a dostał ponad 24V.
Dodano po 1 [minuty]:
ladamaniac napisał: Bardzo podobna do mojej, tylko moja bez żadnych napisów i ma 4 rzędy diod w formie "macierzy" a nie po przekątnej. Elementy na wcisk. W akcie desperacji, bo i tak nie świeciła, imadło, szmatka, rozstaw szczęk trochę szerzej jak rura i udarowo wyszło. Chyba trzeba wcześniej wyjąć włącznik i rozlutować przewody.
Ale potraktować ją na skręcanie jak śrubę, czy na boki? No dobra, zacząłem łupanie plastiku przy rączce. Klejenie i to porządnie jakimś cyjanopanem. Pewnie chodzi o szczelność (może jest wodoodporna) na zabrudzenia. Nie chciało puścić i nie puściło. No to zacząłem od strony wieszaka. I strzeliła ta bezbarwna rura. Ale elektroniki od tej strony nie da się wyciągnąć. Chyba polegnę jednak.