Cześć. Zgubiłem filtr węglowy, ten pod maską co idą opary paliwa przefiltrowane do kolektora dolotowego. Jako, że doczytałem się, że jest on niepotrzebny i w ogóle nie zastanawiałem się, tylko połączyłem przewody wejścia i wyjścia. Pamiętam sytuację w lato, np tankowałem pod korek, nawet odpowietrznik naciskałem, aby upchnąć maxymalnie ile się da, zawsze robię tak przed dłuższą trasą, no to przez ten filterek potrafiło się ulać kilka kropel, ale nie zawsze. W mocne upały to tak. Teraz mamy zimę. Wczoraj zalałem do zbiornika 44 litry, pod korek, odpowietrzyłem. Więcej by nie weszło. Zrobiłem 43 kilometry po mieście. Zwykle spalanie wychodziło zimą na około 12 - 13 litrów. Teraz wyszło ponad 17, bo wlałem 8 litrów. Nie wiem, czy przez ten brak filtra i połączenie przewodów, czy przyczyna leży gdzieś indziej. Wycieków nie mam.