Kilka dni temu po przejechaniu około 10 km silnik zgasł jadąc na gazie, kilka prób odpalenia(II generacja, odpalanie na benzynie i automatyczne przełączanie na gaz po przekroczeniu 2500 obr/min) i nic, po kilku kolejnych próbach odpalenia na benzynie załapał, chwila nie równej pracy słychać huk z pod maski, zcholowany do domu, po ok. pół godziny od zgaśnięcia odpalił i wjechał do garażu. Następnego dnia o własnych siłach zajechał do mechanika- jakieś 8km, chwila postoju na włączonym silniku, obroty zaczęły falować, zgasł. Mechanik odkręcił rurę od przepustnicy, przy odpalaniu bez tej rury na benzynie kilka razy pokazał się ogień ze środka przepustnicy, silnik odpalił, następnie wymiana filtra gazu i zrobiona teego dnia trasa ok 70 km, wszystko ok, nastęmnie co dzienie 2razy na dzień po 3 km i wszystko działało.
Dziś silnik zgasł, po kilku próbach odpalił, znów zgasł i dopalił, za 3 razem zgasł i nie działa, po odkręceniu rury wychodzącej z przepustnicy do filtra powietrza odpalił, został zgaszony, rura założona, nie odpala, następnie rura zdjęta nie odpala, paliwo jest podawane przez wtrysk, iskra na świecach jest, jeśli otworzy się maksymalnie przepustnicę i kręci silnikiem jakieś 7-8 sekund ze środka przepustnicy wychodzi ogień, raz złapał, zaczął pracować, zgasł jednocześnie wyleciał ogień z przepustnicy.
Domyślam się że to błąd jakiejś elektroniki, może jakiś czujnik...
Jakie mogą być przyczyny?
Co mogło się stać?
Gdzie szukać przyczyny?
Oczywiście do mechanika muszę jechać, ale wolałbym jakby zajechał o własnych siłach...
Miał ktoś podobny problem w innym samochodzie?
Może być winny katalizator, lub rozdzielacz zapłonu? Czy po odkręceniu kopułki rozdzielacza zapłonu trzeba ustawiać zapłon, czy to się po prostu składa?
Dziś silnik zgasł, po kilku próbach odpalił, znów zgasł i dopalił, za 3 razem zgasł i nie działa, po odkręceniu rury wychodzącej z przepustnicy do filtra powietrza odpalił, został zgaszony, rura założona, nie odpala, następnie rura zdjęta nie odpala, paliwo jest podawane przez wtrysk, iskra na świecach jest, jeśli otworzy się maksymalnie przepustnicę i kręci silnikiem jakieś 7-8 sekund ze środka przepustnicy wychodzi ogień, raz złapał, zaczął pracować, zgasł jednocześnie wyleciał ogień z przepustnicy.
Domyślam się że to błąd jakiejś elektroniki, może jakiś czujnik...
Jakie mogą być przyczyny?
Co mogło się stać?
Gdzie szukać przyczyny?
Oczywiście do mechanika muszę jechać, ale wolałbym jakby zajechał o własnych siłach...
Miał ktoś podobny problem w innym samochodzie?
Może być winny katalizator, lub rozdzielacz zapłonu? Czy po odkręceniu kopułki rozdzielacza zapłonu trzeba ustawiać zapłon, czy to się po prostu składa?