Witam, mam ogromny problem, który spróbuje opisać. A więc tak: wczoraj prawdopodobnie pozostawiłem bagażnik niedomknięty i świeciła się lampka w bagażniku. Dziś rano idę odpalać auto a tu niespodzianka, przekręciłem kluczyk, kontrolki się paliły normalnie jednak silnik zakręcił bardzo ciężko może z raz i to tyle. Więc podłączyłem prostownik bez zdejmowania klem(ustawiłem na 5-6A akumulator 55Ah) i zostawiłem może na 20min. Po tym czasie wchodzę do auta a tu zaczyna alarm wyć (Prestige APS400), po przekręceniu kluczyka kontrolki silę nie pala, ani zapłonu też nie ma-nie kręci w ogóle. Po wyjęciu kluczyka, imo normalnie reaguje tzn. słyszę charakterystyczne piknięcie pi pi pi pi x2 czyli tak jak zawsze było po gaszeniu auta i wyjęciu kluczyka. Nie wiem co teraz... Tak myślę, że tak autoalarm zareagował po podłączeniu prostownika jak wcześniej był rozładowany akumulator i alarm blokuje zapłon. Co prawda mam dokumenty od alarmu i jest tam kod serwisowy wyłączania alarmu i jest opisane jak go użyć. Ale czy to dobra droga? Może ktoś miał podobny problem i zna się na rzeczy oraz ma chęć pomóc w temacie?
pzdr
pzdr