Zmontowałem ostatnio pewien układzik oparty na ATMega8L i wyświetlaczu HD44780. Zasilanie to bateria litowo-jonowa + stabilizator 3,3V. Kondensatory przy pinach mikrokontrolera są. LCD jest zasilany prosto z baterii, bez stabilizatora (bo nie działa na 3,3V). Do jednego z pinów portu C podłączyłem ładowarkę transformatorową ze starej Nokii. Podłączyłem ją przez dzielnik wykonany z diody Zenera + rezystora (żeby ograniczyć napięcie do 3,3V na porcie). Ma ona służyć do wykrywania zaniku napięcia 230V w sieci. I teraz pojawia się problem. Kiedy włączam/wyłączam ładowarkę z gniazdka, LCD wariuje(pomaga tylko odłączenie zasilania) lub mikrokontroler się restartuje. Właściwie to nie powinno dziwić nikogo - pojawiają się różne paskudne zakłócenia w tym momencie. Próbowałem dodatkowych kondensatorów i dławików - bez jakiegoś większego efektu. Ale najbardziej zdziwiło mnie to, że jeżeli włączę ładowarkę do przedłużacza - takiego najzwyklejszego, bez bajerów - to włączanie/wyłączanie przedłużacza z gniazdka nie powoduje już tych problemów. Tak samo użycie jakiejś podłej jakości chińskiej ładowarki impulsowej powoduje o wiele mniej problemów niż transformatorowa ładowarka Nokii. Czy ktoś może wie o co tu chodzi? 
