Witam, problem w moim aucie wygląda następująco. Jest to lancer IV z 91 roku, silnik 12 zaworowy 1.5. Po przejechaniu np. 5 km i zgaszeniu auta nie chce zapalić, kręci, czuć paliwo ale tak jak by nie było iskry. W tym czasie potrafi od czasu do czasu strzelić z rury. Po około 20 minutach zaczyna zapalać. Tz. najpierw wkręci się na około 500 obrotów po czym zgaśnie, z minute później już normalnie odpala i można jeździć, gasić i zapali za każdym razem teraz dopóki dłużej nie postoi. Dzieje się tylko tak w wilgotną pogodę tak jak dziś. No raz mi się zdarzyło że podczas mrozu zrobił to samo. A np. gdy przejadę od razu ze 30 km i zgaszę to też odpali dobrze. To co zrobiłem to wymieniłem świece, przewody, czujnik temperatury, kondensatory w ecu. Może ktoś ma jakieś jeszcze pomysły? Wiem tylko tyle że problem jest znany, i kilka osób miało to samo ale też nie potrafią rozwiązać. Jakaś wada fabryczna 