Cytat: Czyli wychodzi na to że R6 ma za dużą rezystancje ?
Nie o to chodziło.
Okres generacji drgań na wyjściu NE555 jest ustalany przez czas narastania i opadania napięcia na kondensatorze podłączonym standardowo do wejść 2 i 6.
Bez rezystora zewnętrznego napięcie to waha sę między 1/3 a 2/3 napięcia zasilania, przy czym prawie zawsze górna granica jest dwukrotnie wyższa od dolnej.
Dlaczego "prawie zawsze"?
Ma to związek z Ucesat tranzystora "discharge" wewnątrz NE555, ale o tym dalej.
Tymczasem, podłączenie R6 ma na celu podnieść zarówno górną jak i dolną granicę zmian napięcia na pojemności C1, czyli ma za zadanie rozszerzyć zakres regulacji częstotliwości.
Przy ustalonych wartościach R1, R2, R6 i C1, zakres ten zależy od rezystancji zastępczej Rce tranzystora transoptora.
Przypuszczać można, że projektant nie po to rezystorem R6 zwiększał i tak duży zakres - rzędu paru wolt - aby w końcowym rozrachunku wykorzystać tylko "dolne" kilkaset miliwolt, dzięki nasycającemu się tranzystorowi transoptora.
Chociaż, ostatecznie nawet w tych warunkach regulacja powinna działać.
Dlaczego więc nie bardzo chce?
Otóż, poprawnie sygnał sprzężenia zwrotnego powinien być odfiltrowany z tętnień wynikajacych z okresowego doładowywania i rozładowywania kondensatora C2.
Nie za bardzo jednak, bo za duża stała czasowa filtru poskutkuje wahnięciami napięcia po gwałtownej zmianie obciążenia.
W ogóle, to sama pojemność C2 powinna minmalizować tętnienia, stąd oprócz odpowiedniej liczby uF, liczy się ESR kondensatora(ów).
Paradoksalnie, w tym układzie owa niestabilność w pętli sprzężenia pomaga, jednakże niewystarczająco.
O co chodzi?
Spróbuję się wytłumaczyć:
Zacznę od pozytywnych skutków.
Prawdopodobnie jest tak, że kiedy trwa cykl magnesowania dławika, a napięcie na obciążonym wyjściu obniża się, maleje też prąd diody transoptora, co skutkuje zwiększeniem Rce jego tranzystora.
To z kolei podwyższa próg, do którego musi ładować się C1, czyli wydłuża się impuls napięcia na wyjściu NE555 i w efekcie czas ładowania dławika.
Dotąd więc ok. i o to by chodziło.
Ok., ale pod warunkiem, że tak doładowywany dławik odda znakomitą większość zgromadzonej energii.
Nie zrobi tego natomiast, jeśli podczas ładowania się nasyci, co poskutkuje zmarnowaniem części "niechcący" wydłużanego impulsu.
Bo, zauważ, co stanie się, kiedy rosnące w czasie impulsu ładującego, napięcie na C1 dogoni wreszcie, również rosnące, napięcie "control".
Skończy się wówczas impuls magnesujący dławik i ten odda - pod tytułem "SEM Samoindukcji" - zgromadzoną energię i doładuje C2.
Teraz, co kiedy część energi, wskutek nasycenia rdzenia, "idzie w komin"?
Ładowanie C2 kończy się stosunkowo szybko i równie szybko zaczyna się rozładowywanie.
W tym czasie, dzięki nasyceniu tranystora "dischrge" wewnątrz NE555, rozłdowuje się C1.
W dobrze "wycyrklowanym" układzie bez kontroli prądu dławika, rozładowywanie to, którego kresem powinno być osiągnięcie połowy napięcia "control", powinno trwać tylko odrobinkę dłużej niż przekazywanie energii z dławika do C2.
Jak jest tutaj?
Napiecie "control" masz na poziomie setki miliwolt, czyli C1 musiałby się rozładować do jakichś 50-60mV. Niestety napięcie Ucesat tranzysora "dischrge" nie ma chęci zejść tak nisko, tak szybko.
Jak więc się dzieje, że układ się nie dławi na ładnych parę setek milisekund?
Otóż, znów pomagają szybkie zmiany sygnału sprzężenia zwrotnego.
Opisane wcześniej obniżanie napięcia na C2 nie zaczyna się dopiero w momencie rozpoczęcia magnesowania dławika. Ono zaczyna opadać jeszcze długo, długo przed rozpoczęciem tej fazy.
I już wówczas wzrasta napięcie na n. 5 scalaka, sposobem wyżej opisanym. I to ten wzrost i wzrost progu wyzwalającego "dolny" komparator, nie rzaś rozładowanie C1 poniżej ustalonego progu tego wyzwalania, powoduje rozpoczęcie kolejnego impulsu magnesującego dławik.
Trwa to jednak długo za długo, bo pojemność C2 jest o jeden przedrostek większa niż C1, a pobór prądu z obu nie proporcjonalny.
Zastosowanie LED-ów, mających progowe napięcie przebicia, wprawdzie nie zwiększa energii przekazywanej poprzez pole magnetyczne w jednym cyklu, ale działa skutecznie dzięki skróceniu ostatniej z opisanych faz, czyli zwiększa ilość cykli w jednostce czasu, czyli zwiększa moc prztwornicy.
Wniosek: nasyca się dławik.
Przyczyna?
Co napisał wcześniej
jarek_lnx - ma za małą indukcyjność nominalną, wzglednie, jest ona dobra, ale przekroczony zostaje prąd dopuszczalny.
Ale, jeśli to, co obecnie wyciągasz z układu, wystarcza, niech zostanie.
A - byłbym zapomniał - rysunek: