Witam, nie jestem elektrykiem, ale nie dają mi spokoju dwie rzeczy:
1. Co tak właściwie daje dioda ładowania w alternatorze samochodowym (chodzi mi o to, jak ona wspomaga ładowanie i co się dzieje, jak jest poprowadzony zwykły kabel z akumulatora, przez stacyjkę do zacisku D+ (bez diody/żarówki))?
2. Wyczytałem wcześniej na forum, że kiedy alternator nie ładuje, to na zacisku D+ jest tzw. "minus" i wtedy dioda ładowania z jednej strony ma plus z akumulatora, a z drugie ten minus, co powoduje, że świeci. Kiedy alternator zacznie ładować, to na zacisku pojawia się napięcie takie samo, jak na akumulatorze, co skutkuje brakiem różnicy potencjału i dioda nie świeci.
I teraz pojawia się moje drugie pytanie:
Skoro wcześniej różnica potencjałów wynosiła ~12V, (na jednym wyjściu diody "0", a na drugim "12V"). Czy jeśli na jedne wyjście dałbym np. 30V, a na drugie 42V, to różnica potencjałów jest taka sama. Czy to by znaczyło, że dioda wtedy też będzie świecić?
Oczywiście chodzi mi o diodę w kontrolkach, a nie prostowniczą
1. Co tak właściwie daje dioda ładowania w alternatorze samochodowym (chodzi mi o to, jak ona wspomaga ładowanie i co się dzieje, jak jest poprowadzony zwykły kabel z akumulatora, przez stacyjkę do zacisku D+ (bez diody/żarówki))?
2. Wyczytałem wcześniej na forum, że kiedy alternator nie ładuje, to na zacisku D+ jest tzw. "minus" i wtedy dioda ładowania z jednej strony ma plus z akumulatora, a z drugie ten minus, co powoduje, że świeci. Kiedy alternator zacznie ładować, to na zacisku pojawia się napięcie takie samo, jak na akumulatorze, co skutkuje brakiem różnicy potencjału i dioda nie świeci.
I teraz pojawia się moje drugie pytanie:
Skoro wcześniej różnica potencjałów wynosiła ~12V, (na jednym wyjściu diody "0", a na drugim "12V"). Czy jeśli na jedne wyjście dałbym np. 30V, a na drugie 42V, to różnica potencjałów jest taka sama. Czy to by znaczyło, że dioda wtedy też będzie świecić?
Oczywiście chodzi mi o diodę w kontrolkach, a nie prostowniczą