Witam ponownie.
Dawno nie odpisywałem, bo nie jeżdżę codziennie samochodem, a chciałem przetestować kierunkowskazy w trakcie jazdy. Rzeczywiście było może minimalnie lepiej niż ostatnio, bo wcześniej to potrafiły wyłączać się od razu. Obecnie podczas jazdy zazwyczaj trochę dłużej się paliły zanim zgasły. Z tym, że jak kupiłem ten samochód w maju to też były poważne problemy z przerywaczem, a potem zaczęło to działać w miarę akceptowalnie, aż znowu w lutym zrobiło się beznadziejnie.
Pawel wawa napisał: Uszkodzona pewnie ceweczka przekaźnika, wymiana na drugi i po problemie. Przenoszę do początkujących.
Uwierz, że nikt z nas takich tanich podzespołów nie naprawia, zawsze jest kilka w warsztacie do wymiany.
Cewka jest OK. Jakby była przerwana to prawdopodobnie kierunkowskazy w ogóle by nie działały.
Zdaję sobie sprawę, że mechanik samochodowy nie będzie tracił czasu na takie zabawy, bo jego roboczogodzina jest więcej warta niż koszt nowego elementu, ale zwykły użytkownik taki jak ja, może wygospodarować trochę wolnego czasu na próbie naprawy takiej części. Tym bardziej, że taki przerywacz nie jest bardzo skomplikowany w budowie i nawet nie mając doświadczenia z tego typu urządzeniami jestem w stanie spróbować znaleźć jego awarię z pomocą specjalistycznego forum takiego jak te.
Zależało mi szczególnie na samodzielnej naprawie, dlatego, że kupiłem ten samochód w maju i mimo iż nabyłem go za niską cenę, to władowałem się na minę, przez co wsadziłem w niego już drugie tyle, za ile go kupiłem. Z tego powodu staram się teraz każdą drobną naprawę wykonywać sam, szczególnie te związane z elektroniką.
Karaczan napisał: Mam nadzieję że manetkę kierunków jak rozbierałeś to przesmarowałeś ją na nowo.
Do tego nie zaleca się wypełniania ubytków styków cyną. Wypalą się jeszcze szybciej.
Nie przesmarowałem ponownie manetki kierunków, bo okazało się, że wszystkie smary, które posiadam nie przewodzą prądu. Gdy tylko odwiedzę giełdę elektroniczną to kupię taki smar i w wolnej chwili przesmaruje kierunkowskazy (trzeba odkręcić kierownicę, żeby się tam dostać).
Zdawałem sobie sprawę, że cyna to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale nie znam innego poza wymianą zużytych elementów. Cyna raczej się nie wypali, bo te ubytki wyglądały na wytarcia. W końcu w ciągu 15 lat używania samochodu elementy miedziane powycierały się. Cyna może jednak bardziej się wycierać od miedzi, dlatego jak tylko będę mógł to ją przesmaruję.
sp3ots napisał: Witam !
Jeśli zwierałeś styki na przerywaczu a kierunkowskazy świeciły się cały czas i nie zgasły to masz dwie niewiadome w przerywaczu:
1. układ elektroniczny
2. styk przekaźnika
Wykonaj test:
Włącz światła awaryjne i czekaj aż przestaną działać, zwróć uwagę czy cały czas słychać pracę przekaźnika, jeśli światła awaryjne nie działają a przekaźnik słychać to prawdopodobnie masz uszkodzony styk przekaźnika, być może wyczyszczenie bardzo drobnym papierem ściernym pomoże i jeśli to możliwe dogięcie styku.
Jeśli po włączeniu świateł awaryjnych nie słychać pracy przekaźnika to problem może być w części elektronicznej przerywacza, np. "zimne lutowanie", czyli trzeba poprawić lutowania na płytce, czasem takie coś może być widoczne pod lupą.
Pozdrawiam. Stefan
Przerywacz wyłączał się całkowicie, tak jakbym po prostu wyłączył kierunkowskazy.
Co do zimnych lutów, to wydawało mi się, że taki znalazłem, bo mogłem pod jego kawałek wsadzić nawet paznokieć, ale był to lut łączący dwa elementy i druga jego część stykała się poprawnie z płytką.
Nie znając się na budowie przerywacza myślałem, że stykiem przetwornika jest element, który poprzednio czyściłem, to znaczy spód cewki i blaszka, która go dotyka. Czyli to co jest na poniższym zdjęciu na dole, po środku.
Przy wylutowywaniu przetwornika zrozumiałem, że ta cewka działa tylko jako elektromagnes, który przyciąga wspomnianą blaszkę, do której przyczepiona jest blaszka miedziana, na której znajduje się przymocowany kawałek metalu o kształcie prostopadłościanu, który styka się z blaszką miedzianą wlutowaną do płytki przerywacza. Czyli to jest to co jest na powyższym zdjęciu na dole, po lewej stronie.
Sama blaszka z kawałkiem metalu wygląda tak jak poniżej:
A tak wygląda ten kawałek metalu w powiększeniu:

Element ten styka się z drugą miedzianą blaszką z małym kawałkiem metalu:
A tak wygląda ten kawałek metalu w powiększeniu:
Jak widać wokół niego znajduje się mały, czarny pył, który był źródłem tego mikropyłu, o którym pisałem kilka wpisów wcześniej. Obydwa te kawałki metalu po złączeniu pasują do siebie, co oznacza, że wcześniej był to jeden kawałek metalu przyczepiony do blaszki, który najprawdopodobniej z powodu zbyt dużego prądu spiekł się z drugim kawałkiem styku wyzwalając w procesie spalania dym, którego ślady pozostały w postaci mikropyłu. Po odjęciu zasilania dla cewki sprężyna odciągnęła blaszkę rozrywając rozgrzany kawałek metalu, przez co jego część została na miedzianym styku.
Najwidoczniej przewodnictwo tego styku z powodu zmiany jego budowy zostało pogorszone, przez co przerywacz mógł w losowym momencie wyłączać się.
Z tego powodu drobnym papierem ściernym zeszlifowałem częściowo przyspawany kawałek metalu na styku w celu jego wyrównania. Drugi kawałek metalu uzupełniłem cyną i również wyrównałem. Dodatkowo wszystko wytarłem z pyłu i przemyłem izopropanolem. Następnie wszystko złożyłem, zlutowałem oraz wlutowałem oryginalny kondensator po czym zamontowałem przerywacz w samochodzie.
Zrobiłem test włączając na dwie minuty kierunkowskaz lewy, na dwie minuty kierunkowskaz prawy i na dwie minuty światła awaryjne. Przerywacz ani razu sam się nie wyłączył zatem wygląda na to, że pracuje już prawidłowo.
Błażej napisał: Podstawić iny przerywacz i sprawdzić. Działa, to zostawić i zapomnieć o sprawie. (...) Po co tu szukać jakiegoś "mikropyłu" i innych cudów. poza tym, czy jeśli rzecz wygląda na nową, to znaczy, że nie może być niesprawna?
Nie miałem innego pasującego przerywacza do sprawdzenia.
Miałeś rację, że nowa rzecz mogła być uszkodzona. Pytanie dlaczego też się zepsuła. Może jest zamontowany za duży bezpiecznik, który nie blokuje zbyt dużego prądu, co niszczy styk?
Warto jednak było jednak znaleźć przyczynę mikropyłu przez co udało mi się naprawić przerywacz.