Witam.
Posiadam Tourana 2.0 TD PD 104 kW z 2004 roku.
Czytałem wiele wątków na wielu forach i próbowałem wielu rzeczy, ale nadal nie mogę rozwiązać mojego problemu. Jestem pewny, że wpływ na to ma temperatura ujemna.
Zaczęło się to już z rok temu w zimie.
Stoję na światłach wrzucam bieg i trzymam sprzęgło lekko podjeżdżam nie do końca odpuszczając i znowu je wciskam żeby stanąć, nagle stuk i auto zaczyna delikatnie ciągnąć.
Przejeździłem całą zimę i w lato było ok.
Tej zimy się wkurzyłem. Objaw nasilił się tak, że podczas np. parkowania cofam i nagłe "łup" i auto samo jedzie ze sprzęgłem w podłodze.
Ponadto nie da się wyrwać biegu. Wszystko wskazuje na zapowietrzenie sprzęgła. Poczyniłem następujące kroki:
1. wymiana kolektorka odpowietrzającego przy wysprzęgliku (oryginał) - po odpowietrzeniu było ok, ale na parę dni.
2. wymiana wysprzęglika (niestety jest w skrzyni)( przy okazji nowy dwumas) - po odpowietrzeniu znowu ok na parę dni. Sprzęgło zostało bo było świeże. Zawoziłem do fachowców od sprzęgieł, żeby się upewnić.
3. wymiana pompki sprzęgła - i... Standard - Poprawa na parę dni, a nawet krócej.
Wiem, że w serwisach odpowietrzają ten układ pod ciśnieniem, przy użyciu specjalnej maszyny.
Ja robiłem to od d..y strony przez odpowietrznik.
Wczoraj próbowałem pedałem kilkadziesiąt razy i efekty są takie same. Zgodziłbym się, że to wina odpowietrzania, ale już kilka takich aut robiłem i było wszystko ok.
Staram się wypatrzyć wyciek, ale nigdzie nie widzę.
Zastanawiam się czy przypadkiem nie było opcji "zamienił stryjek siekierki na kijek" i np. nie była walnięta pompa od początku, a teraz nie jest uwalony odpowietrznik.
Czy ktoś miał podobny przypadek?
Posiadam Tourana 2.0 TD PD 104 kW z 2004 roku.
Czytałem wiele wątków na wielu forach i próbowałem wielu rzeczy, ale nadal nie mogę rozwiązać mojego problemu. Jestem pewny, że wpływ na to ma temperatura ujemna.
Zaczęło się to już z rok temu w zimie.
Stoję na światłach wrzucam bieg i trzymam sprzęgło lekko podjeżdżam nie do końca odpuszczając i znowu je wciskam żeby stanąć, nagle stuk i auto zaczyna delikatnie ciągnąć.
Przejeździłem całą zimę i w lato było ok.
Tej zimy się wkurzyłem. Objaw nasilił się tak, że podczas np. parkowania cofam i nagłe "łup" i auto samo jedzie ze sprzęgłem w podłodze.
Ponadto nie da się wyrwać biegu. Wszystko wskazuje na zapowietrzenie sprzęgła. Poczyniłem następujące kroki:
1. wymiana kolektorka odpowietrzającego przy wysprzęgliku (oryginał) - po odpowietrzeniu było ok, ale na parę dni.
2. wymiana wysprzęglika (niestety jest w skrzyni)( przy okazji nowy dwumas) - po odpowietrzeniu znowu ok na parę dni. Sprzęgło zostało bo było świeże. Zawoziłem do fachowców od sprzęgieł, żeby się upewnić.
3. wymiana pompki sprzęgła - i... Standard - Poprawa na parę dni, a nawet krócej.
Wiem, że w serwisach odpowietrzają ten układ pod ciśnieniem, przy użyciu specjalnej maszyny.
Ja robiłem to od d..y strony przez odpowietrznik.
Wczoraj próbowałem pedałem kilkadziesiąt razy i efekty są takie same. Zgodziłbym się, że to wina odpowietrzania, ale już kilka takich aut robiłem i było wszystko ok.
Staram się wypatrzyć wyciek, ale nigdzie nie widzę.
Zastanawiam się czy przypadkiem nie było opcji "zamienił stryjek siekierki na kijek" i np. nie była walnięta pompa od początku, a teraz nie jest uwalony odpowietrznik.
Czy ktoś miał podobny przypadek?