Witam, od jakiegoś czasu borykam się z problemem uruchomienia silnika w omedze b z 96 roku, auto kupiłem nie odpalające, nie kręcące i w ogóle kupa złomu. Głowica jest po remoncie w profesjonalnym zakładzie, jest szczelna. Rozrząd ustawiałem sam, na znaki, kręciłem kluczem na wale, "spotkania na szczycie" nie było. Na początku nie podawała paliwa na wtryski więc wymieniłem pompkę, do wtrysku paliwo było lecz nie sterowało nimi i nie było iskry. Moje podejrzenia padły na czujnik położenia wału, błędy sterownika też to potwierdziły, wstawiłem toprana, dalej kicha. Dziś zorganizowałem nówkę siemensa, Wtryski wysterowane, iskra jest tylko nie w tym momencie, co powinna. Silnik nie odpala a jedynie raz zagada potem strzela w wydech. Błędy sterownika to 1200 (przepływkę odpinałem- bez zmian), 0335 ale on chyba zostanie bo przy wyłączonym silniku obrotów wału nie ma, oraz 0340 czyli czujnik wałków (bez nich powinien odpalić w trybie awaryjnym ale nie chce)"
Cała wiązka od sterownika do czujnika położenia wału wypruta, nie ma przerwy, cały moduł zapłonowy wymieniony na drugi- sprawny iskra jest na wszystkich świecach, kolejność przewodów sprawdzana kilkakrotnie, immo wywalone. Opadają mi ręce a nie chcę oddać parcha na żyletki. Chciałbym tylko zapytać co może powodować tak znaczne opóźnienie (lub wyprzedzenie) zapłonu
Cała wiązka od sterownika do czujnika położenia wału wypruta, nie ma przerwy, cały moduł zapłonowy wymieniony na drugi- sprawny iskra jest na wszystkich świecach, kolejność przewodów sprawdzana kilkakrotnie, immo wywalone. Opadają mi ręce a nie chcę oddać parcha na żyletki. Chciałbym tylko zapytać co może powodować tak znaczne opóźnienie (lub wyprzedzenie) zapłonu
