Stojan w alternatorze jest lekko przytarty, tzn część metalowa. Uzwojenie nie ma śladów przegrzania oraz przytarcia. Czy w tym przypadku ma to jakiś wpływ na jego pracę.
Pewnie rozwalone łożyska . Reszta jak Kolega Sebek napisał . Sprawdzić opór między uzwojeniem i obudową po odłączeniu mostka od masy (obudowy). Można żarówką ze źródłem zasilania.
Witam
Jeżeli działa,to nic mu nie będzie.Natomiast jeżeli nie ładuje , to przy odlutowanym stojanie od układu prostowniczego ,sprawdź czy nie ma uzwojenie przebicia na masę.
Przytarcie o którym piszesz jest początkiem końca tego alternatora .W tych autkach do alternatora dostaje się wilgoć (w dolnej części) co powoduje korozję a następnie wybrzuszenie stojanu(przy okazji pęka obudowa),w efekcie ten zaczyna dotykać wirnika ,z czego temperatura , co z kolei uszkadza uzwojenie stojanu.W związku z tym alternator trzeba rozebrać ,poszlifować gdzie trzeba i zabezpieczyć przed korozją.
To typowa przypadłość kilkunastoletnich alternatorów Magneti-Marelli w starych Fiatach (wybitnie Punto 1 generacji).
W celach naukowych można próbować to naprawiać (czyszczenie, szlify, zabezpieczenie antykorozyjne) jak ktoś jest zadeklarowanym majsterkowiczem, albo lepiej wymienić, byle na oryginał, nie zamiennik, bo później są problemy ze zdobyciem nietypowych łożysk i regulatorów (z tego co się pojawia na forach dotyczących Fiatów):
http://fiatpunto.com.pl/topic37324.html
Pierwsze cztery odpowiedzi to o kant d..y rozbić.
Co do wyjęcia stojana z obudowy to mnie się kilka razy zdarzyło to robić.
Najpierw dobrze rozgrzewam palnikiem obudowę, następnie wybijakiem i młotkiem stuk puk aż wyjdzie (stojan i tak do wyrzucenia).
Dokładne czyszczenie i usunięcie tlenku glinu, solidne podgrzanie wyczyszczonej obudowy i montaż nowego stojana na smar, znowu w rękę młotek i wybijak i delikatnie raz za razem aż siądzie w swoim miejscu.
Ostatnio robiłem taki alternator z Fiata linei 2010 rok.
Jak ktoś chce to mogę rzucić parę fotek.