Witam... odebralem samochod od mechanika po wymianie uszczelki pod glowica lecz sie tym dlugo nie nacieszylem. Zapewnial mnie ze jest zrobiony tylko ma problem z zaplonem i musze go w najblizszym czasie zrobic. Pierwsza jazda(kilka minut) zdaje sie byc ok lecz faktycznie dziwnie pracowal. Dwa dni pozniej probuje wyjechac a tu zonk. Problem z odpaleniem... w koncu zalapal wiec z ciekawosci zdjalem przewody zeby zobaczyc na ktore nie pali(3 i 4 komora)! Sugerujac sie porada mechanika sprawdzilem przewody, cewke i aparat zaplonowy! Wyczyscilem wszystkie przewody ktore byly zasniedziale i pojechalem na stacje zeby zatankowac. Zgasilem i gdy chcialem odpalic znow to samo. Po paru minutach ok ale odjechalem tylko od dystrybutora i zgasl! Godz na stacji i znow odpalam. Dojechalem do pierwszego lepszego mechanika ok. 300 metrow(pozniej juz zapalal). Sprawdzil sprezanie takim fajnym laserowym urzadzeniem pierwsze dwa ok 15, 3-10, 4-8. Iskra jest ale nie pali caly czas na dwa ostatnie! Powiedzial mi tez ze to moze byc uszczelka miedzy cylindrami albo zle zalozone "dzwigienki"(nie wiem o co chodzi). Wiec bez wiekszych problemow odprowadzilem auto znow do tego mechanika. Moje pytanie brzmi czy mogl mi zpartolic robote i faktycznie znow silnik do remontu czy przeoczyl cos i wystarczy poprawa usterki! Auto mam od niedawna i od razu taka wtopa a to juz drugi mechanik(pierwszy przeoczyl uszczelke albo poprostu nie chcial sie podjac) a poza tym jak na mnie kupa kasy! za wszystkie odp z gory dzieki! acha i jeszcze jedno to ma zalozony gaz i wczesniej chodzila normalnie(przed "remontem")