Witam ponownie! Pytałem jeszcze o ustawianie zapłonu, czy jest możliwe przestawienie zapłonu o jeden ząbek.Książka serwisowa podaje że znaki na kole pasowym a na obudowie rozrządu powinny się pokrywać.A ja kiedy przekręcam aparatem zapłonowym z kierunkiem palca według kolejności zapłonu czyli w mojej corsie to 1-3-4-2,a lampę stroboskopową mam podłączoną pod pierwszy przewód wysokiego napięcia,to znak na kole pasowym kiedy przybliża się do znaku na obudowie to silnik gaśnie,jest jakiś znaczek na obudowie aparatu a drugi na deklu zaworów kiedy ich ustawiam na przeciw siebie to znak cofa się około pięć centymetrów od znaku czy to ma tak być (to pytanie dla mechaników o stopniu zaawansowanym jeśli to nie tajemnica?)POZDRAWIAM!zawsze
Dodano po 3 [godziny] 28 [minuty]:
Witam ponownie.Wracam do przy tyczonego zdania w temacie i wyjaśnienie tamtej sprawy.Kupiłem na giełdzie samochodowej samochód marki SUBARU XT,który palił na dotyk jak silnik elektryczny z rury wydechowej nawet dymka nie puścił,odejście miał nawet na delikatne dotknięcie pedału gazu.Zobaczyłem że licznik nie pokazuje prędkości jazdy,uznałem to za mało istotną usterkę i że sam usunę tą usterkę i niestety przekonałem się później jak bardzo byłem w błędzie.Okazało się że sonda lambda która w tym modelu znajduje się w katalizatorze zamontowana od dołu która dostała kamulcem i została przedziurawiona na skutek czego miała zwarcie,więc ktoś nie narażając swojego klienta na koszta,odciął przewód w tym modelu jedno przewodowa pasująca od ASTRY i pracowała w tych samych parametrach,cena w tedy to 120PLN,a oryginał od SUBARU to bagatela 800PLN.Czyli jak w tym powiedzeniu haru,haru na SUBARU!W kolejnym etapie odłączył linkę licznika.No i właśnie ja podłączyłem tą sondę i linkę.I zaczęło się dziać, samochód zaczął trochę kopcić,no właśnie wyświetliła się kontrolka ECS.Samochód pozwolił mi kilka a może kilkanaście razy na dojazd do pracy i klops,auto przestało odpalać, można było zarżnąć dziesięć akumulatorów i nic.Po kilku dniach zapalił jak za dotknięciem różdżki.Więc pojechałem do mechanika u którego samochód stał dwa tygodnie,i wreszcie telefon od mechanika, możesz przyjeżdżać teraz zimny czy gorący będzie ci palił,zadowolony zapłaciłem jeszcze górką z zadowolenia.Na drugi dzień znów nie chce palić.Okazało się że pan mechanik który ma warsztat i jest wykładowcą w pewnej szkole mechanicznej,podpiął na skróty pompkę paliwa która pracowała nawet kiedy chciałem posłuchać radia,na skutek czego zalewało świece i silnik pracował nierówno jak gdzieś pojechałem to ledwo wróciłem do domu dobrze że wziąłem zapas świec.To skandal żeby ktoś taki nauczał innych.Podłączyłem przewody jak było oryginalnie,i odłączyłem sondę lambdę,o i zdziwko samochód zaczął chodzić jak go kupiłem,jeden tylko błąd zapomniałem odłączyć licznika który miał wpływ jak się domyślacie na dalszą jazdę.Po kolejnym milczeniu silnika i kiedy znów odpalił postanowiłem pojechać do serwisu,gdzie wymieniono mi układ paliwowy,a właściciel powiedział że za kwestią prób i błędów będą dochodzić co mu jest,mało tego próbował mi wmówić że silnik MPFi nie ma komputera to kolejna porażka kto prowadzi serwis, jeszcze podmienili mi moduł w aparacie zapłonowym,kiedy zaprowadziłem samochód był na pewno dobry.Więc kiedy udało mi się odpalić samochód który chodził jak traktor. Zaprowadziłem więc samochód do serwisu aut z USA,tam znów postawiono diagnozę,uszkodzony komputer i sonda,koszt komputera to 7 000PLN, mówię że nie dzięki bo ten cały samochód nie jest tyle wart,za diagnozę zapłaciłem 200PLN.Więc wróciłem do domu i postawiłem samochód w garażu czekał aż kupiłem książkę serwisową i sam się zabrałem za naprawę,kupiłem moduł używany,i sondę w POL-CAR gdzie powiedziałem o jaką sondę chodzi i w jakich napięciach pracuje tam też pozwolono mi sprawdzić czy gwint pasuje,okazało się że pasuje więc podziękowałem i autko śmigało.UWAGA!Korzystajcie z mechaników polecanych przez znajomych,a nie przez pseudo!!!POZDRAWIAM!!!!
