Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Sprzedaż maszyn projektowanych bez obliczeń

27 Mar 2013 21:05 2433 15
  • Użytkownik usunął konto  
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • Poziom 36  
    Vonter napisał:
    Jako że jestem absolwentem uczelni technicznej

    W takim razie wiesz, chyba jak wygląda metodologia projektowa, dokumentacja etc.
    Vonter napisał:
    jeśli np. maszyna została zrobiona "na oko" i sprzedana?

    Na oko to sobie może taki "wytfurca" postawić wychodek u siebie na działce, a i tu bym się obawiał co by źle nie wyliczył wytrzymałości...

    Teraz mówiąc, poważnie nie wyobrażam sobie zaprojektowania jakiegokolwiek urządzenia bardziej skomplikowanego od koła bez chociażby podstawowych obliczeń.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 17  
    Wpisz w google 'odpowiedzialność za produkt' to się przekonasz.
  • Poziom 36  
    Proszę tutaj znajdziesz informacje w jednym miejscu:
    http://www.ciop.pl/22389.html
    Temat tak naprawdę jest bardzo obszerny i specyficzny w zależności od maszyny, jej zastosowania, mediów z jakich korzysta - różne są wymagania przed nimi stawiany jak i obowiązujące je normy.
  • Poziom 38  
    W dzisiejszych maszynach wszystko jest odchudzone do wymaganego minimum.
    W karcie gwarancyj nej sa warunki, ktorych nikt nie bedzie w stanie spelnic po wygasnieciu gwarancji.
    Wszelkie parametry wytrzymalosciowe sa na granicy tolerancji, aby oszczedzic materialy, warunki gwarancji sa tak zformulowane, aby firma produkujaca dane maszyny miala szeroka furtke wykrecenia sie z odpowiedzialnosci.
    Przyklad? Pewnie mam pelno ich w rewkawie. :-)
    2 lata temu kupilem nowke frezarke. Mala bo mala, ale na tamte moje potrzeby byla nawet ciut za duza.
    Moc silnika 470 W i max. obroty 2500/min.
    Jako ze znam temat z zawodu, sadzilem ze powinna miec odpowiedniej wytrzymalosci przekladnie itp. rzeczy.
    Niespodzianka, :-( po 2 tygodniach skrzynia biegow poddala sie, z 2 biegow nie bylo zadnego. Zwrot do sklepu, sklep twierdzi ze nie moga wymienic, a jedynie przyjac do naprawy gwarancyjnej.
    OK. zostawiam i czekam. Z 2 tyg statutowych robi sie 3 miesiace, ( kombinacje papierkowe), OK. w koncu odbieram naprawiona. :-), ale ciesze sie krotko, po 2 mies. pada znow skrzynia biegow.
    Co robie? Znam wszelkie techniczne aspekty budowy i eksploatacji maszyn, ale czeka mnie niespodzianka.
    Podejzewajac wady budowy maszyny i majac doswiadczenie z czasem naprawy gwarancyjnej, decyduje sie na pokazanie palca srodkowego gwarancji i rozmontowuje maszyne.
    Szczeka malo mi sie nie polamala opadajac na podloge :-) Cale wnetrze skrzyni biegow, lacznie z zebatkami przesuwnymi, zrobione w najtanszym plastiku (polipropylen) :-(
    Wiedzialem wtedy ze podjelem prawidlowa decyzje o pokazaniu palca srodkowego w kierunku gwarancji.
    Posiadam sporo tokarek jednakowej marki, wiec mam nadmiar zebatek zmianowych do posuwu, pomierzylem podumalem i tanio i szybko zrobilem nowa przekladnie do skrzyni frezarki, Chodzi juz drugi rok i nie sadze ze przez najblizsze lata beda jakiekolwiek niespodzianki.
    Obecnie wiem tez od innych uzytkownikow takie samej frezarki, wiem ze cala produkcja jest wadliwa, a wielu uzytkownikow od razu przerabia skrzynie przekladniowa. oczywiscie wszyscy w tym procesie traca gwarancje, wiec jakiekolwiek pozniejsze wypadki sa poza odpowiedzialnoscia producenta. :-(

    Wiekszosc maszyn produkowane jest w systemie odchudzania i nawet te okreslane mianem " profesjonalnych", powinny byc sprawdzone przed zakupem, co maja w srodku.
    Zazwyczaj gwarancja na takie sprawdzenie nie pozwala, a proces naprawy gwarancyjnej nie odpowiada statusowi maszyny "profesjonalnej".

    Jedynie, w przypadku prawdziwie profesjonalnych sprzetow, produkowanych przez np. Dewalt-a gwarancja jest profesjonalna, jesli sprzet nawali w czasie gwarancji, jest niezwlocznie wymieniany na nowy, w sklepie w ktorym zostal zakupiony.
    Sprzet profesjonalny sluzy do pracy zarobkowej i kazda godzina bez tego sprzetu za ktory zaplacilismy jako profesjonalny, to strata dla biznesu dla ktorego sprzet zostal zakupiony.
    Kazda szanujaca sie firma produkujaca dobry profesjonalny sprzet to wie.
  • Poziom 17  
    saskia napisał:
    Zwrot do sklepu, sklep twierdzi ze nie moga wymienic, a jedynie przyjac do naprawy gwarancyjnej.



    Kupowałeś jako konsument czy jako przedsiębiorca?
  • Poziom 38  
    W UK nie ma różnicy, czy kupiłeś jako konsument, czy przedsiębiorca.
    Profesjonalny sprzęt jest wszędzie jednakowo traktowany.
  • Poziom 17  
    saskia napisał:
    W UK nie ma roznicy czy kupiles jako konsument, czy przedsiebiorca.
    Profesjonalny sprzet jest wszedzie jednakowo traktowany.


    Nie wiem jak wygląda sytuacja prawna w UK, ale w Polsce jest niezgodność z umową, która dalej lepsze prawa konsumentom.
  • Poziom 38  
    Jak zauwazylem w Polsce zawsze jest cos poprzekrecane prawnie. :-)

    W UK prowadzisz firme, czy to VAT-owska czy nie, kazdy rachunej jest taki sam i wyszczegolniony jest w nim VAT.
    Nie piepszysz sie z czekaniem na faktury i podawanie numerow firmy itp.
    Po prostu kupujesz co ci potrzeba i zbierasz rachunki, to wszystko, po co biurokracja z fakturami.
    VAT, tak czy innaczej placisz przy zakupie, wiec jesli to prywatny zakup, to VAT jest oplacony, a jesli na firme VAT-owska to wprowadzajac rachunek w ksiegowosc mozesz dostac zwrot VAT-u jesli ci sie nalezy. Proste szybkie i bez marnowania papieru i czasu.

    Dodano po 4 [minuty]:

    Zakup sprzetu tez nie robi roznicy, jesli amatorsko chcesz uzywac profesjonalnego sprzetu, to po prostu go kupujesz, a gwarancja jest dokladnie taka sama jak dla zawodowca kupujacego taki sam sprzet.

    Czyzby w Polsce byly oddzielne gwarancje dla zawodowcow i dla amatorow, nawet jesli sprzet jest profesjonalny? ;-)
    Pewnie trzeba by okazac sie odpowiednimi dokumentami potwierdzajacymi zawod. :-)

    Wiadomo, amatorski sprzet jesli uzywasz zawodowo to mozesz miec klopot z gwarancja, ale jedynie, jesli ci udowodnia ze uzywales go profesjonalnie.
    Sam uzywam sprzetu roznego i w rozny sposob, ale jesli chodzi o gwarancje to tylko raz zdazylo mi sie ze gosciu w serwisie sklepowym zaczal mi wciskac ze uzywalem myjki cisnieniowej profesjonalnie, a od jej zakupu zdazylem umyc podjazd do garazu i myjka padla.
    Gdy zapytalem goscia czy on sugeruje ze ja klamie (oskarzanie bezpodstawne moze sie dla takiego jegomoscia zle skonczyc), zamknal sie i przyniosl mi druga nowa myjke.
  • Poziom 17  
    saskia napisał:

    Czyzby w Polsce byly oddzielne gwarancje dla zawodowcow i dla amatorow, nawet jesli sprzet jest profesjonalny? ;-)
    Pewnie trzeba by okazac sie odpowiednimi dokumentami potwierdzajacymi zawod. :-)



    Gwarancja to świadczenie dobrowolne -- może jej nie być, mogą być dowolne zapisy m.in. o zastosowaniu zawodowym czy wymaganych przeglądach.

    Tzw. niezgodność z ustawą wynika z przepisów UE, i jest tam termin 2 letniej odpowiedzialności za produkt, przy czym jeśli usterka wystąpi w ciągów 6 mcy od zakupy to przyjmuje się, że istniała w dniu zakupy. Ustawa ma chronić zwykłych konsumentów.

    Pomiędzy przedsiębiorcami relacje reguluje KC. A poza tym idiotycznie zrobiłeś przerabiając maszynę, oddaje się ją po prostu na gwarancję, w taki sposób utwierdziłeś sprzedawcę/importera że może byle gówno sprzedawać bo frajerzy i tak to łykną.
  • Poziom 38  
    Gwarancja nie jest swiadczeniem dobrowolnym. Jest wymagana prawnie. Nawet jesli produkt lezal w magazynie hurtowni i po kilku latach zostal sprzedany, a warunki gwarancji wygasly podczas skladowania, to jest tzw. rekojmia i sprzedawca musi zapewnic gwarancje na dany sprzet, min. pol roku i we wlasnym zakresie. Koniec kropka.

    Wszedzie na swiecie konsument to jest uzytkownik zakupionego sprzetu i takowym jest tez przedsiebiorca.
    Kupujesz sprzet to jestes konsumentem, bez wzgledu na to czy kupiles na firme, czy do domowego uzytku.
    Te Polskie bzdury z rozdzielaniem na konsumentow i przedsiebiorcow to totalna paranoja.

    To ze sam poprawilem wady sprzetu, to byla tylko i zwyczajnie prosta szybka decyzja finansowa. A ze dla mnie maszyny to chleb powszedni, wiec zamiast tracic czas i kase na zalatwianie i czekanie bezczynnie na naprawe gwarancyjna, naprawilem maszyne tano i szybko, i piepsze ich gwarancje. A z producentem tego bubla nie chce i nigdy nie bede mial kontaktu.
    Ciagle kupuje "nowe" maszyny, ale do firmy na ktorej sie zawiodlem nigdy nie wroce.
    Importer poniosl koszty naprawy gwarancyjnej, ktora brutto przekroczyla polowe ceny maszyny (nota naprawy z tereny UK), wiec za wiele nie zarobili sprzedajac bubla, a przy okazji straci klienta, ktory ma zazwyczaj znajomych w tej samej branzy i wszyscy oni z pewnoscia dowiedza sie o jakosci takiego sprzetu. Ta reklama (antyreklama) pantoflowa dziala najpewniej. :-)
  • Poziom 17  
    saskia napisał:
    Gwarancja nie jest swiadczeniem dobrowolnym. Jest wymagana prawnie. Nawet jesli produkt lezal w magazynie hurtowni i po kilku latach zostal sprzedany, a warunki gwarancji wygasly podczas skladowania, to jest tzw. rekojmia i sprzedawca musi zapewnic gwarancje na dany sprzet, min. pol roku i we wlasnym zakresie. Koniec kropka.


    Może tak jest w UK, ale nie w Polsce. Tutaj nie jest wymagana przez prawo i może być udzielona przez gwaranta lub nie. A rękojmi to już nie ma od dobrych paru lat, został zlikwidowana w momencie wejścia w życie "ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej". Rękojmia dotyczy tylko przedsiębiorców tylko przy wybranych zakupach (jakieś nieruchomości czy coś takiego).

    Dodano po 2 [minuty]:

    saskia napisał:

    To ze sam poprawilem wady sprzetu, to byla tylko i zwyczajnie prosta szybka decyzja finansowa. A ze dla mnie maszyny to chleb powszedni, wiec zamiast tracic czas i kase na zalatwianie i czekanie bezczynnie na naprawe gwarancyjna, naprawilem maszyne tano i szybko, i piepsze ich gwarancje. A z producentem tego bubla nie chce i nigdy nie bede mial kontaktu.


    To jest jeszcze większy idiotyzm niż w Polsce, że z bublem nie można nic zrobić. Możesz jedynie sobie samemu naprawić lub wyrzucić. Zamiast normalnie iść do sklepui zażądać wydania sprawnego urządzenia, bo te które masz jest niezgodne z umową, to trzeba jakieś cyrki robić, zupełnie jak w średniowieczu. Widać, że jak się miesza prawo brytyjskie z polską mentalnością to wychodzą polskie prowizorki :)
  • Poziom 38  
    ssb.mixer napisał:


    To jest jeszcze większy idiotyzm niż w Polsce, że z bublem nie można nic zrobić. Możesz jedynie sobie samemu naprawić lub wyrzucić. Zamiast normalnie iść do sklepui zażądać wydania sprawnego urządzenia, bo te które masz jest niezgodne z umową, to trzeba jakieś cyrki robić, zupełnie jak w średniowieczu. Widać, że jak się miesza prawo brytyjskie z polską mentalnością to wychodzą polskie prowizorki :)


    Czy prowizorka? Musial bys to zobaczyc. :-)

    Poza tym trzeba wiedziec kiedy warto. :-)