Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Technik Elektryk - Faber CK
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zakres sprawdzania instalacji wynikający z normy 60364-6 kontra rzeczywistość

kkas12 29 Mar 2013 21:55 13935 83
  • #31 29 Mar 2013 21:55
    elpapiotr
    Specjalista elektryk

    Witam.

    Oczywiście, że się czepiamy, w końcu robimy oględziny instalacji wykonanej, kolego Bronek22
    Tak jak tutaj :


    Zakres sprawdzania instalacji wynikający z normy 60364-6 kontra rzeczywistość Zakres sprawdzania instalacji wynikający z normy 60364-6 kontra rzeczywistość


    Kolego TWK, to napisz, o co chodzi we wspomnainym p.1

  • Technik Elektryk - Faber CK
  • #32 29 Mar 2013 21:59
    Ryszard49
    Poziom 33  

    Ostatnio spotkałem elektryka dokonującego pomiarów w budynku wielorodzinnym zarządzanym przez Spółdzielnie Mieszkaniową. Umowa opiewała na wykonanie pomiarów 2 gniazd w łazience i 2 gniazd w kuchni. Czy to jakaś nowa forma pomiarów typu demo ?.

  • #33 29 Mar 2013 22:11
    Łukasz-O
    Admin Elektroenergetyka

    Ryszard49 napisał:
    Ostatnio spotkałem elektryka dokonującego pomiarów w budynku wielorodzinnym zarządzanym przez Spółdzielnie Mieszkaniową. Umowa opiewała na wykonanie pomiarów 2 gniazd w łazience i 2 gniazd w kuchni. Czy to jakaś nowa forma pomiarów typu demo ?.


    Widzisz tu jakiś problem? Elektryk wykonał swoją prace zgodnie ze zleceniem. Niech martwi się zarządca, że nie wiedział co zleca.

  • #34 29 Mar 2013 22:54
    TWK
    Specjalista elektryk

    elpapiotr napisał:
    Kolego TWK, to napisz, o co chodzi we wspomnainym p.1

    Wydaje mi się, że pojęcie właściwych materiałów powinno obejmować:
    - wymagane deklaracje/atesty/aprobaty techniczne,
    - zgodność z normami określającymi wymagania dla danego wyrobu,
    - właściwe napięcie znamionowe,
    - utrzymywanie się wysokiej jakości materiału po czasie (np. stan wizualny izolacji, stan śrub i gwintów, pęknięcia),
    - właściwy stopień ochrony IP,
    - niepalność/nierozprzestrzenianie płomienia przez elementy instalacji,
    pewnie coś jeszcze, ale nie przychodzi mi do głowy. No i teraz pytanie, czy ktokolwiek w rzeczywistości sprawdza te wszystkie wymagania albo jest w stanie je sprawdzić w istniejącej instalacji?

    Bronek22 napisał:
    Zaczynacie się bawić w weryfikanta odbioru budynku.
    To nie zabawa. Pomiary odbiorcze temu właśnie służą. Czemu Inwestor ma płacić wykonawcy, jak coś jest nie tak?

    Inna sprawa z pomiarami okresowymi. Ale czy jeśli producent nie zamontuje w samochodzie jakiegoś elementu, do diagnostę w stacji będzie interesowało, że tego od początku nie było? Raczej nie podbije dowodu do czasu usunięcia usterki.

    Bronek22 napisał:
    Czepianie się o kolory przewodów - nie za dużo nagorliwości ?
    Uważam, że nie. Kolorowe oznaczenia (np. koszulki termokurczliwe) na końcach niewłaściwie użytych żył to minimum!

  • Pomocny post
    #35 29 Mar 2013 23:14
    e-sparks
    Specjalista elektryk

    Uczestniczyłem ostatnio w kursie na uprawnienie UDT i tak sobie myślę: obydwie instytucje, UDT i SEP powstały w podobnym okresie, jakieś 100 lat temu, ale obie wybrały różne drogi nadzoru nad "swoimi" terytoriami. A właściwie tylko UDT bezwzględnie swoją działkę kontroluje i trzyma nad wszystkim twardo pieczę.
    Natomiast SEP i jego pochodne niczego nie kontrolują, tutaj panuje absolutne bezhołowie, każdy partacz (nieważne czy to elektryk, czy ogrodnik) panem na zagrodzie równym wojewodzie.
    W instalacji elektrycznej przegląd to farsa, a podpis pod protokołem to hieroglif nic nie wart. W suwnicy, albo dźwigu przeglądy, w tym oględziny się wykonuje, a podpis to cyrograf. W instalacji pomiary wykonuje się po wizycie PIP-y, albo nadzoru budowlanego co najwyżej raz na 5 lat i ich brak nie niesie żadnych konsekwencji, brak pomiarów (pomijam pozostałe aspekty obsługi konserwacyjnej) raz na dwa lata w suwnicy skutkuje jej natychmiastowym wyłączeniem z użytku po pierwszej wizycie inspektora.
    Uprawnienia UDT są dożywotne, zaświadczenie G1 jest na 5 lat, w obydwu przypadkach wykształcenie (a właściwie zawód) ma małe znaczenie. Mój egzamin na G-1 E+D+P trwał 20 minut, na udt dwie godziny.

    Skąd więc taka różnica?????

    Cytat:
    żaden pomiarowiec nie przyzna się do przeglądów i pomiarów w mieszkaniówce.
    Ja też się nie przyznam, za to robię takowe dla firm, instytucji i przemysłu. Przykład z ostatniego zlecenia: poprzedni "protokół" zmieścił się na około 10 stronach, brak jakiejkolwiek informacji o oględzinach, czy usterkach. Ja wymalowałem ponad 200 stron, z tego ponad 20 z opisami usterek, większość z oględzin. Makaron w tablicy rozdzielczej to chyba najmniejszy grzech.
    15kVmaciej napisał:
    Rzetelne badanie chyba w 2/3 kazałoby natychmiastowo wyłączyć FR do czasu poprawienia stanu instalacji.. Tylko, komu tak na prawdę na tym zależy..?
    Na przykład mnie. W opisywanej przed chwilą instalacji wyłączyłem w trakcie sprawdzeń, a przed pomiarami, dwie rozdzielnice informując na piśmie klienta o powodach mojej decyzji. Tyle tylko, że za swoją pracę otrzymam właściwe wynagrodzenie.

    Płaczą tu prawie wszyscy nad zaniżaniem cen za usługi "pomiarowe"? A jakie wynagrodzenie jest adekwatne do czynności wykonywanych np. dla wspólnot mieszkaniowych? Wizyta w mieszkaniu, rzut oka, dwa, trzy pstryknięcia miernika i jazda dalej? 5 złotych/mieszkanie to za dużo!!! Zamiast płaczu i lamentu zacznijcie wykonywać wszystkie czynności prawem (normami) przewidziane i dopiero wtedy wymagajcie odpowiedniego wynagrodzenia! Zakres sprawdzania instalacji wynikający z normy jest adekwatny do pieniędzy za owo sprawdzanie (chociaż powinno być odwrotnie). Ponadto mieszkaniówka to łatwy chleb.
    .Jack napisał:
    Czy do starych instalacji wykonanych w latach 70/80 można stosować obecne wymagania co do oględzin ?
    Można, a nawet należy. Pojedź 30-letnim samochodem do stacji diagnostycznej i powiedz, że mają go sprawdzić zgodnie z zasadami/przepisami z dnia jego wypuszczenia z linii produkcyjnej.
    Bronek22 napisał:
    Czepianie się o kolory przewodów - nie za dużo nagorliwości ?
    Nie, nie za dużo. Ja czepiam się również np. zbyt daleko obciętej izolacji żył i zewnętrznej. Czepiam się kolorów, a takiemu co mu się to nie podoba proponuję potrzymanie przez chwilę żyły żółto-zielonej wydobytej z przewodu w połowie jego długości.... :idea: jeszcze nie spotkałem bohatera...

  • Technik Elektryk - Faber CK
  • #36 29 Mar 2013 23:19
    kasprzyk
    Specjalista elektryk

    TWK napisał:
    elpapiotr napisał:
    Kolego TWK, to napisz, o co chodzi we wspomnainym p.1

    Wydaje mi się, że pojęcie właściwych materiałów powinno obejmować:
    - wymagane deklaracje/atesty/aprobaty techniczne,
    - zgodność z normami określającymi wymagania dla danego wyrobu,
    - właściwe napięcie znamionowe,
    - utrzymywanie się wysokiej jakości materiału po czasie (np. stan wizualny izolacji, stan śrub i gwintów, pęknięcia),
    - właściwy stopień ochrony IP,
    - niepalność/nierozprzestrzenianie płomienia przez elementy instalacji,
    pewnie coś jeszcze, ale nie przychodzi mi do głowy. No i teraz pytanie, czy ktokolwiek w rzeczywistości sprawdza te wszystkie wymagania albo jest w stanie je sprawdzić w istniejącej instalacji?

    Bronek22 napisał:
    Zaczynacie się bawić w weryfikanta odbioru budynku.
    To nie zabawa. Pomiary odbiorcze temu właśnie służą. Czemu Inwestor ma płacić wykonawcy, jak coś jest nie tak?

    Inna sprawa z pomiarami okresowymi. Ale czy jeśli producent nie zamontuje w samochodzie jakiegoś elementu, do diagnostę w stacji będzie interesowało, że tego od początku nie było? Raczej nie podbije dowodu do czasu usunięcia usterki.

    Bronek22 napisał:
    Czepianie się o kolory przewodów - nie za dużo nagorliwości ?
    Uważam, że nie. Kolorowe oznaczenia (np. koszulki termokurczliwe) na końcach niewłaściwie użytych żył to minimum!


    Podsumowując - musimy zbierać na specjalistyczne laboratorium - w jakim aucie to wszystko się zmieści ;) ?

  • #37 29 Mar 2013 23:29
    traction
    Poziom 10  

    Witam kolegów.
    Może trochę odejdę od tematu, ale myślę że jest to ważne.
    Do niedawna nie byłem świadomy patologii jaka funkcjonuje w branży pomiarowej. Jednak konieczność zajęcia się przeze mnie wykonywaniem pomiarów w firmie, otworzyła mi oczy. Ja zajmuję się dźwigami (windami), więc różni się to diametralnie od pomiarów w mieszkaniówce, ale patologia jest może nawet większa. Rzetelne wykonanie pomiarów na jednym dźwigu dla sprawnego pomiarowca, znającego dany schemat to w zależności od urządzenia 2-4 godzin. Takie pomiary należy wykonywać co roku. Rekordziści w branży wykonują nawet 500 pomiarów rocznie, pytam się jak? Nawet jeżeli mierzy się pobieżnie, najważniejsze rzeczy to i tak zajmuje to około godziny + dojazd. Coraz więcej firm pomiary elektryczne wykonuje w ryczałcie (w stałej miesięcznej opłacie konserwacyjnej). Dlaczego? A no dlatego że przepisują protokoły, a pomiarowiec urządzenia na oczy nie widział. Zdarzało mi się wielokrotnie dostać protokoły z pomiarów, w których były popisane kompletne bzdury. Mało tego, spotkałem się z przypadkiem gdzie inspektor UDT przeprowadzający okresowe badanie wpisał w zaleceniach "zweryfikować pomiary z rzeczywistością", ponieważ 3 lata wcześniej dokonano modernizacji rozdzielnicy i części instalacji. A w pomiarach wpisane były dalej wartości zabezpieczeń już nieistniejących aparatów. Co oznacza że nikt nie wykonał pomiarów odbiorczych po modernizacji, ani pomiarów okresowych przez kolejne 2 lata!
    Takich przypadków myślę że jest sporo. Jednak rozwiązania tego problemu szybko się raczej nie doczekamy.
    Moim zdaniem pierwszą sprawą, tak jak któryś z kolegów pisał wcześniej, powinno być ograniczenie wydawania uprawnień pomiarowych osobom posiadającym wykształcenie elektryczne. Ponieważ wykonywanie pomiarów wymaga jakiegoś poziomu wiedzy teoretycznej, która też pozwala na dalsze pogłębianie wiedzy, tym bardziej że literatury stricte pomiarowej jest niewiele.

  • #38 29 Mar 2013 23:50
    TWK
    Specjalista elektryk

    e-sparks napisał:

    Można, a nawet należy. Pojedź 30-letnim samochodem do stacji diagnostycznej i powiedz, że mają go sprawdzić zgodnie z zasadami/przepisami z dnia jego wypuszczenia z linii produkcyjnej.
    Właśnie w tym sęk, że obowiązują zasady z dnia produkcji - np. brak prawego lusterka, brak pasów na tylnych siedzeniach w samochodach nawet dwudziestokilkuletnich nie jest problemem. Ale stosuje do badania się metody wykorzystywane współcześnie. Tak jak pisząc protokół dla instalacji uważam, że należy sprawdzić punkty wg PN HD 60364-6, ale uwzględniając kryteria z PBUE albo innych, wcześniejszych przepisów.

    e-sparks napisał:
    obydwie instytucje, UDT i SEP
    UDT to urząd, SEP to organizacja. To znacząca różnica.

    kasprzyk napisał:
    Podsumowując - musimy zbierać na specjalistyczne laboratorium - w jakim aucie to wszystko się zmieści :wink: ?
    Do oględzin nie jest potrzebne laboratorium. Oko, ewentualnie lupka i latarka. A bez latarki chyba żaden elektryk nie wychodzi z domu do roboty...

  • #39 29 Mar 2013 23:54
    elpapiotr
    Specjalista elektryk

    Bez aparatu fotograficznego, bez aparatu, kolego TWK.

  • #40 29 Mar 2013 23:59
    15kVmaciej
    Poziom 35  

    e-sparks napisał:
    Uczestniczyłem ostatnio w kursie na uprawnienie UDT i tak sobie myślę

    A ja do południa czytałem i porównywałem, a moje myślenie wcale nie jest inne jak Twoje, Kolego Wiesławie.

    Zakres sprawdzania instalacji wynikający z normy 60364-6 kontra rzeczywistość

    Krajowe opracowania branżowe, to stek rachitycznych bzdur..
    Takie Rzeczypospolite będą, jak jej młodzieży chowanie.
    Takie pomiary będą, jakie pomiarowca wykształcenie.

    Dodano po 2 [minuty]:

    elpapiotr napisał:
    bez aparatu, kolego TWK.

    ..Albo smartfonu..;)

  • #41 30 Mar 2013 00:10
    1044571
    Użytkownik usunął konto  
  • Pomocny post
    #42 30 Mar 2013 00:13
    Łukasz-O
    Admin Elektroenergetyka

    15kVmaciej napisał:

    Krajowe opracowania branżowe, to stek rachitycznych bzdur..
    Takie Rzeczypospolite będą, jak jej młodzieży chowanie.
    Takie pomiary będą, jakie pomiarowca wykształcenie.

    To prawda! O to przykład pewnego, jedynego słusznego wydawnictwa:

    Zakres sprawdzania instalacji wynikający z normy 60364-6 kontra rzeczywistość

  • #43 30 Mar 2013 11:45
    TWK
    Specjalista elektryk

    elpapiotr napisał:
    Bez aparatu fotograficznego, bez aparatu, kolego TWK.
    Fakt, aparat też się przydaje.
    15kVmaciej napisał:
    Krajowe opracowania branżowe, to stek rachitycznych bzdur..
    Takie Rzeczypospolite będą, jak jej młodzieży chowanie.
    Takie pomiary będą, jakie pomiarowca wykształcenie.
    Czy koledzy, uczestnicząc w kursach "pomiarowych" mieli w ich trakcie praktyczne zajęcia związane z pomiarami? Czy tylko pokaz "tak wygląda miernik rezystancji uziemień"? Miałem przyjemność uczestniczyć w kursach organizowanych przez nieżyjącego już wykładowcę Politechniki Warszawskiej. Zajęcia praktyczne z pomiarów były prowadzone również w rozdzielni nn stacji transformatorowej, aby pokazać, czym się różnią takie pomiary od pomiarów w mieszkaniu. Czy dużo nauczyłem się po takich kursach (byłem 2 razy, najpierw E, potem dorabiałem pomiary i D)? Najważniejsza była świadomość, ilu rzeczy się jeszcze nie wie i sięganie do literatury pozwalającej rozszerzyć wiedzę. A potem lektura tej literatury i analiza krytycznym okiem.

  • #44 30 Mar 2013 16:29
    15kVmaciej
    Poziom 35  

    TWK napisał:
    Czy koledzy, uczestnicząc w kursach "pomiarowych" mieli w ich trakcie praktyczne zajęcia związane z pomiarami?

    Dlatego pisałem, że powinno być wymogiem do wykonywania niektórych zawodów, czynności, mieć oprócz kursów wykształcenie w danym kierunku. Ja najpierw miałem zajęcia teoretyczne z budowy mierników, z miernictwa, zajęcia laboratoryjne, oj, sporo tego było..
    Ale to procentuje, bo ostatecznie nie mierniki mną rządzą, tylko w odczytach szukam potwierdzenia tego, czego się spodziewam. Można także ten poziom uzyskać mając duże doświadczenie zawodowe, ale same kursy to za mało by poradzić sobie w róznych sytuacjach.

  • #45 30 Mar 2013 17:42
    traction
    Poziom 10  

    TWK napisał:
    Czy koledzy, uczestnicząc w kursach "pomiarowych" mieli w ich trakcie praktyczne zajęcia związane z pomiarami?


    Ja 2krotnie byłem na takim kursie i w obu przypadkach miałem zajęcia praktyczne, ale może dlatego że sam kurs był organizowany w lokalnym SEPie. CZy dzisiaj nadal są takie kursy? Nie wiem, ale uważam że powinny być obowiązkowe dla każdego, kto pierwszy raz zdaje na pomiary.

    A co do
    15kVmaciej napisał:
    Ja najpierw miałem zajęcia teoretyczne z budowy mierników, z miernictwa, zajęcia laboratoryjne

    Kiedyś był taki przedmiot nazywany metrologia, gdzie uczono co, jak i czym należy mierzyć. Podczas zajęć w pracowni, trzeba było dobrać miernik o odpowiednim ustroju, zakresie i do tego umieć go jeszcze podłączyć. Z tego co się orientuję to dzisiaj tego przedmiotu w technikach już niema, bo po co skoro multimetr sam wszystko zmierzy. Tylko czy potem wiemy co zmierzyliśmy i dlaczego wyszło tak, a nie inaczej?

  • #47 30 Mar 2013 19:31
    TWK
    Specjalista elektryk

    Łukasz-O napisał:
    A może byśmy powrócili do tytułowego wątku?
    Słuszna uwaga. Czy ma ktoś inne propozycje, co powinno obejmować sprawdzenie tiret pierwszego wymienionego w poście 23?

    Proponuję dyskusję na temat kolejnych punktów:
    kkas12 napisał:
    - Obwody, które powinny być separowane (brak wzajemnego połączenia punktów neutralnych obwodów)
    - Obwody, które powinny być rozpoznane (przewody neutralny i ochronny w takiej samej kolejności jak przewody fazowe)
    - Czasy wyłączania, możliwe do spełnienia przez zainstalowane urządzenia ochronne
    - Wystarczająca liczba obwodów
    - Wystarczająca liczba przewidzianych gniazd wtyczkowych
    - Wszystkie obwody właściwie oznaczone
    - Właściwie dobrany łącznik główny
    - Główne odłączniki do wyłączenia wszystkich przewodów czynnych, jeżeli ma to zastosowanie


    Moim zdaniem należy w ramach ww. punktów sprawdzić:
    - rozdzielenie obwodów za różnymi RCD,
    - rozdzielenie obwodów oświetleniowych od gniazdkowych (jeśli rok budowy instalacji wskazuje, że jest to niezbędne),
    - istnienie obwodów do odbiorników wymagających indywidualnego zabezpieczenia,

    - jak rozumiecie koledzy pojęcie "Obwody, które powinny być rozpoznane"?

    - określenie czasów, w jakich powinno następować samoczynne wyłączenie w poszczególnych pomieszczeniach,
    - zastosowanie aparatów o prądach znamionowych i charakterystykach zapewniających możliwość wyłączenia w zadanym czasie,

    - liczba gniazd/opraw w poszczególnych obwodach,
    - liczba gniazd wtykowych w stosunku do potrzeb - jakimi wymaganiami się kierować? czy normą N-SEP-E-002 czy liczbą odbiorników w domu/mieszkaniu?

    - oznaczenia obwodów w rozdzielnicy,

    - prąd i napięcie znamionowe łącznika głównego,
    - zastosowanie przeciwpożarowego wyłącznika w budynkach, w których jest to wymagane,

    - czy należy zapis normy rozumieć tak, że "FR" powinien przerywać wszystkie przewody robocze, włącznie z N i powinno to być sprawdzane?

    Czy ktoś ma inne sugestie, co należy sprawdzić? Chętnie poczytam.

    No i odniesienie do rzeczywistych pomiarów:
    - czy w pomiarach uwzględniamy liczbę zainstalowanych urządzeń podczas oględzin?
    - czy w obwodach bez RCD analizujemy które gniazdko zasilane jest z którego obwodu, jak w rozdzielnicy są tylko gG 16A albo B16?
    - czy podczas pomiaru dokładnie analizujemy każdy odbiornik, czy jest zasilany z konkretnego obwodu poprzez pomiary przy jednym włączonym bezpieczniku/wyłączniku?
    - ile czasu zajmie taka szczegółowa analiza połączeń instalacji w trzypokojowym mieszkaniu?
    - czy jak mamy poprzedni protokół to też sprawdzamy, czy gniazda nie zostały przełączone pomiędzy obwodami albo dodatkowy kinkiecik nie jest zasilany z obwodu gniazd?

    Wiem, że te pytania brzmią jak pytania do rachunku sumienia z książeczki do nabożeństwa, ale wątek dotyczy tego, czy sprawdzenie wszystkich tych punktów jest realne podczas oględzin.

  • #48 30 Mar 2013 19:59
    Ryszard49
    Poziom 33  

    Witam.
    TWK Prawda jest taka, najpierw trzeba wygrać przetarg na pomiary,a nie muszę dodawać że konkurencja jest duża. Przetarg wygrany (liczy się wycena) i co dalej, albo wykonujemy pomiary zgodnie ze wszystkimi zasadami czyli książkowo i niestety nie osiągamy zamierzonego zysku, lub robimy to na na tzw. "odwal" i wychodzimy na swoje.Większość zleceniodawców (zapis w ofercie przetargowej) żąda pomiaru bez wykazywania uchybień i przydziela swojego pracownika który usuwa usterki na bieżąco. Więc lekko nie jest.
    Pozdrawiam.

  • #49 30 Mar 2013 22:52
    Łukasz-O
    Admin Elektroenergetyka

    Ryszard49 napisał:
    Większość zleceniodawców (zapis w ofercie przetargowej) żąda pomiaru bez wykazywania uchybień i przydziela swojego pracownika który usuwa usterki na bieżąco. Więc lekko nie jest.
    Pozdrawiam.

    Sam kiedyś dostałem zapytanie ofertowe na wykonanie przeglądu i stwierdzenie braku uchybień :D

    Ostatnio u moich rodziców chodziło dwóch panów, jeden od gazu, drugi elektryk. Elektryk był wyposażony w UM-kę, neonówkę i kilka zwojów niebieskiej półtorówki. W razie braku ochrony wykonywał mostek. Ciekawe co robił jak gniazdo nie miało kołka?

  • #50 31 Mar 2013 20:27
    masonry
    Poziom 29  

    Pomiary zeszły na psy przede wszystkim dlatego że uprawnienia pomiarowca może dostać każdy. Przysłowiowy "piekarz" jak ma ochotę to idzie do SEPu i za pół godziny wychodzi z uprawnieniami pomiarowca.
    Gdy robiłem pierwszy raz "E"+pomiary, to naprawdę trzeba było być obkutym i ci co zdawali na pomiary byli elektrykami z zawodu i egzamin trwał ponad godzinę na osobę.
    Po wielu latach gdy robiłem "D"+ pomiary to był śmiech na sali, a nie egzamin.
    Jak to ma tak wyglądać to lepiej niech zrobią sklepik z uprawnieniami i nie zawracają ludziom głowy.
    Jeżeli degradacji uległy wymagania stawiane kandydatom na pomiarowca, to oczywiste jest że również degradacji musiały ulec same pomiary. Do tego dochodzi śmieszna cena usługi i mamy komplet.
    Jak zaczynałem pierwszą pracę po szkole, to pomiarowiec był fachowcem i mu się zazdrościło wiedzy i fachowości, był kimś więcej niż zwykłym elektrykiem.
    Czy dzisiaj tak jest? Nie!
    Myślę że teraz jedynym wyjściem jest egzekwowanie od pomiarowców odpowiedzialności za to co podpisują.
    Po udowodnieniu pomiarowcowi że przepisał protokół, czy narobił innych głupot. Delikwent taki powinien tracić uprawnienia, do tego mogłaby być jakaś kara porządkowa finansowa.
    To spowodowało by że rynek sam by się wyczyścił z hochsztaplerów i całego tego dziadostwa, powoli wzrosły by stawki i wszystko wróciłoby do normy.

  • #51 03 Kwi 2013 20:40
    traction
    Poziom 10  

    masonry napisał:
    Po udowodnieniu pomiarowcowi że przepisał protokół, czy narobił innych głupot

    Udowodnić cokolwiek w tym kraju jest ciężko. Powie że się pomylił, źle napisał, nie zauważył. Choć często wystarczy spojrzeć na protokół żeby się z dużą dozą prawdopodobieństwa zorientować czy protokół jest przepisany, czy nie. Jednak co wtedy zrobić? Zgłosić do prokuratury? Kto miał do czynienia z prokuraturą, czy w ogóle z systemem sprawiedliwości w naszym kraju, ten wie jak nieprzewidywalne jest prawo w Polsce. Więc takiego szaleństwa jak dobrowolne pchanie się do prokuratury nie popełni.
    Tak naprawdę będzie tak się działo do momentu, aż zdarzy się jakiś śmiertelny wypadek nagłośniony w mediach. Wtedy zaczną się kontrole, obietnice rządu i nastąpi poprawa na jakiś czas.

  • #53 04 Kwi 2013 10:00
    1044571
    Użytkownik usunął konto  
  • #54 13 Maj 2013 21:56
    Marek M...
    Poziom 10  

    W tym wątku nie poruszono zasadniczej przyczyny pogarszającej się jakości pomiarów. Moim zdaniem decydującą rolę w tym przypadku spełniają zlecający badania szczególnie okresowe, ponieważ zlecający zazwyczaj nie mają zielonego pojęcia co powinno się znaleźć w protokołach. Wówczas "niektórzy" tzw pomiarowcy idą na łatwiznę, robią badania byle jak, w protokółach piszą bzdury (np. powołują się na nieodpowiednie normy lub dawno nieaktualne normy). W znacznej większości protokoły nie są przez nikogo weryfikowane. Często przyglądam się instalacjom w szpitalach, urzędach, szkołach (takie skrzywienie zawodowe) na pierwszy rzut oka nie powinny być one dopuszczone do eksploatacji. Ale z tego co widać ludzie odpowiedzialni za eksploatację tych obiektów nie zdają sobie sprawy jaka spoczywa na nich odpowiedzialność. Dlaczego?

  • Pomocny post
    #55 13 Maj 2013 22:10
    kkas12
    Poziom 41  

    Właśnie to co zdaniem kolegi nie zostało poruszone stanowi sedno tego wątku.
    Nie postawione pytanie brzmi: Dlaczego mimo wyraźnych i czytelnych zasad przedstawionych we wspomnianej normie te zasady nie są przestrzegane?

    W kwestii weryfikacji protokołów mam zdanie odmienne.
    Nie jest ona potrzebna, gdyż to osoba taki dokument parafująca powinna wiedzieć co podpisuje i jakie skutki ta parafka niesie.
    Recept i diagnoz lekarskich też nikt nie weryfikuje.
    Przeglądów technicznych samochodów również.
    Zasada jest prosta.
    Podpisałeś dokument? Ponosisz odpowiedzialność w całym zakresie.

    Nie twórzmy więc kolejnych absurdów "mianując" kolejnych weryfikatorów gdyż nie o rozbudowę machiny biurokratycznej tu chodzi, lecz o rzetelne podejście do zadania oparte na uznanych zasadach wiedzy technicznej osób pomiary wykonujących.

    Dziś mamy sytuację taką, że prawo wymusza wykonywanie badań kontrolnych co przez zleceniodawców interpretowane jest jako szukanie najtańszych wykonawców którzy za oferowane wynagrodzenie nie są w stanie rzetelnie zlecenia wykonać.
    Najgorsze jest to, że jedni i drudzy o tym doskonale wiedzą iż od początku do końca jest to fikcja.
    Tak opacznie pojmujemy to co w innych krajach jest od dawna standardem.

  • #56 14 Maj 2013 23:41
    Marek M...
    Poziom 10  

    Kontynuując wątek związany z normą 60364-6. Spotykam się ze stwierdzeniami na protokołach " Urządzenie spełnia wymagania normy 60364-4". W mojej opinii to stwierdzenie jest błędne ponieważ ta norma reguluje tylko zakres samych badań natomiast urządzenia, instalacje powinny spełniać wymagania innych norm np. 60364-4-41.
    Z normy 60364-6 jasno to nie wynika jednak niektórzy pomiarowcy twierdzą, że na protokole z badania skuteczności ochrony p.porażeniowej powinna być zamieszczona informacja: "Badanie wykonano zgodnie z normą 60364-6. Instalacja spełnia wymagania normy 60364-4-41". Co koledzy o tym sądzą.

  • #57 14 Maj 2013 23:51
    elpapiotr
    Specjalista elektryk

    A co, gdy instalacja była wykonana przed 2000 rokiem ?
    Też tak napisać odnośnie PN 60364-4-41 ?

  • #58 15 Maj 2013 08:16
    TWK
    Specjalista elektryk

    elpapiotr napisał:
    A co, gdy instalacja była wykonana przed 2000 rokiem ?
    Proponowałem kiedyś na forum, aby stworzyć zestawienie, jakim przepisom i normom podlegają instalacje tworzone w poszczególnych latach. Nie spotkało się to z entuzjazmem. A mam nawet literaturę wskazującą kryteria oceny z 1948 roku. Takie instalacje też istnieją i trzeba oceniać ich stan!

  • #59 15 Maj 2013 08:59
    elpapiotr
    Specjalista elektryk

    Witam.

    Kolego TWK, takie opracowanie już istnieje.
    Pytaj, a otrzymasz odpowiedź.

  • #60 17 Maj 2013 21:35
    TWK
    Specjalista elektryk

    elpapiotr napisał:
    Kolego TWK, takie opracowanie już istnieje.
    Pytaj, a otrzymasz odpowiedź.
    Gdzie je znajdę?