Witam forumowiczów po raz kolejny.
Zacznę od historii co się działo z moim samochodem.
Wymieniałem dwa dni temu rurę dolotową (bo poprzednia była wielką składanką), auto na luzie chodziło bez problemu na benzynie i na gazie. Wczoraj pojechałem zawieźć znajomych na imprezę, furka nie chciała mi się rozbujać, dochodził do około 3000 obrotów na biegu, na luzie normalnie, podszarpywał i w końcu strzelił (przyczyną najprawdopodobniej przebicie na kablach WN), rozsadziło mi ten dolot co wstawiłem ostatnio i byłem zmuszony powrócić do tej składanki, wstawiłem i ... samochód chodzi tylko na benzynie. Ledwo się buja do 60 km/h, przy mocniejszym wciśnięciu pedału w podłogę samochód traci moc, na gazie w ogóle nie chce rozmawiać, nawet nie jęknie (był tankowany przed tą całą sytuacją,przejechałem na gazie 20 km przed wybuchem). Po wybuchu stanąłem i włączyłem go na benzynę, odpalił. Na gazie zgasł. Podszedłem do silnika i reduktor syczał (nie wiem, chyba gaz dozował), więc raczej gaz jest.
Wcześniejszą rurę zgniotło mi niczym dziecięcą harmonijkę.
W tym momencie nie stać mnie na większy wydatek związany z poważniejszym remontem pojazdu.
Na razie chcę dojść do tego,dlaczego nie chce mi gazu załapać w ogóle,czy podczas jazdy,czy na postoju.
Pójdę za chwilę spojrzę na stan przepływomierza.
Dodatkowo wspomnę, że klapka antywybuchowa otwiera się w stronę filtru powietrza (też nie wiem czy dobrze założyłem).
Prosiłbym o pomoc.
Dodano po 30 [minuty]:
Rozbebeszyłem dolot i spróbuję go złożyć jeszcze raz.
Zacznę od historii co się działo z moim samochodem.
Wymieniałem dwa dni temu rurę dolotową (bo poprzednia była wielką składanką), auto na luzie chodziło bez problemu na benzynie i na gazie. Wczoraj pojechałem zawieźć znajomych na imprezę, furka nie chciała mi się rozbujać, dochodził do około 3000 obrotów na biegu, na luzie normalnie, podszarpywał i w końcu strzelił (przyczyną najprawdopodobniej przebicie na kablach WN), rozsadziło mi ten dolot co wstawiłem ostatnio i byłem zmuszony powrócić do tej składanki, wstawiłem i ... samochód chodzi tylko na benzynie. Ledwo się buja do 60 km/h, przy mocniejszym wciśnięciu pedału w podłogę samochód traci moc, na gazie w ogóle nie chce rozmawiać, nawet nie jęknie (był tankowany przed tą całą sytuacją,przejechałem na gazie 20 km przed wybuchem). Po wybuchu stanąłem i włączyłem go na benzynę, odpalił. Na gazie zgasł. Podszedłem do silnika i reduktor syczał (nie wiem, chyba gaz dozował), więc raczej gaz jest.
Wcześniejszą rurę zgniotło mi niczym dziecięcą harmonijkę.
W tym momencie nie stać mnie na większy wydatek związany z poważniejszym remontem pojazdu.
Na razie chcę dojść do tego,dlaczego nie chce mi gazu załapać w ogóle,czy podczas jazdy,czy na postoju.
Pójdę za chwilę spojrzę na stan przepływomierza.
Dodatkowo wspomnę, że klapka antywybuchowa otwiera się w stronę filtru powietrza (też nie wiem czy dobrze założyłem).
Prosiłbym o pomoc.
Dodano po 30 [minuty]:
Rozbebeszyłem dolot i spróbuję go złożyć jeszcze raz.