Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Określenie dopuszczalnej impedancji obciążenia przedwzmacniacza

Świr 01 Maj 2013 19:57 2766 11
  • #1 01 Maj 2013 19:57
    Świr
    Poziom 34  

    Ostatnio dla odmiany postanowiłem zbudować wzmacniacz lampowy. Jako że jest to moja pierwsza konstrukcja lampowa, postanowiłem zrobić hybrydę. Znalazłem w sieci taki schemat:

    Określenie dopuszczalnej impedancji obciążenia przedwzmacniacza

    Jako że dalej będzie wzmacniacz na tranzystorach, chciałbym oddzielić układy transformatorem separacyjnym (który też ma spełniać inną rolę). I teraz pytania:
    1. Jaką impedancję powinno mieć uzwojenie pierwotne tego transformatora żeby nie przeciążyć lampy?
    2. Jak wyliczyliście (bądź jak wyliczyć :twisted: ) tą impedancję?
    3. Jak obliczyć prąd pobierany przez ten układ?
    4. Co w ogóle sądzicie o tym układzie?

    0 11
  • #2 01 Maj 2013 21:07
    Rzuuf
    Poziom 43  

    1. Transformator separacyjny w tym miejscu musiał by zapewniać nie tylko separację, ale również dopasowanie impedancyjne.
    W tym układzie lampy przeciążyć się nie da, obniżając oporność obciążenia zmniejszasz tylko amplitudę sygnału.
    Jaka jest oporność wejściowa następnego stopnia?
    2. Indukcyjność "główna" uzwojenia pierwotnego powinna dla dolnego krańca pasma dawać impedancję porównywalną (lub większą) niż wynik połączenia równoległego oporności wewnętrznej lampy Rwew i oporności obciążenia R10 w anodzie.
    Nie podałeś typu lampy (z wartości oporników można się domyślać, że to może być ECC83), więc dla 150Hz (wartość wynika z R10, Rwew i C8) indukcyjność uzwojenia pierwotnego powinna być większa niż 53H, co jest wartością absurdalną dla takiej konstrukcji.
    3. Prąd pobierany przez układ wynika z oporności w anodach i domyślnych punktów pracy lamp, zatem nie zaglądając do charakterystyk "nieznanych" triod mogę go oszacować na ok. 3...4 mA.
    4. Co sądzę o układzie? W zastosowaniu do "hybrydy" z transformatorem to zbiór nieporozumień. W zastosowaniu do wzmacniacza lampowego - po zmianie C8 na 0,1uF i dodaniu kondensatora na wejściu przed V1, układ jest prawidłowy i może być użyteczny ...

    0
  • #3 01 Maj 2013 21:37
    Świr
    Poziom 34  

    1. Zdaję sobie sprawę, że impedancję też musi dopasować. Oporność wejściowa kolejnego stopnia to 47kΩ. Ale to bez problemu mogę zmienić, ponieważ tam impedancję stanowi równoległy rezystor, a sygnał wchodzi na bazę tranzystora BC550.
    2. Rozumiem - tego mi brakowało w zasobach :)
    Typ lampy to ECC83 - trafnie wytypowałeś.
    4. Czemu to zbiór nieporozumień? Myślę, że jeśli transformator dopasuje impedancję nie będzie problemu z prawidłowym działaniem. No ale cóż - lamp przyszło mi się uczyć "na starość"...

    0
  • #4 01 Maj 2013 22:03
    Rzuuf
    Poziom 43  

    1. Impedancję stopnia tranzystorowego stanowi jego konfiguracja i impedancja złącza BE. Jeśli to jest OE, to dla stopnia niskosygnałowego oporność jest na poziomie pojedynczych kΩ. Wówczas przekładnia jest np. 50kΩ/3kΩ czyli √(50/3)≈4:1.
    Niemniej, nawinięcie >50H na pierwotnym to będzie problem, mniejsza indukcyjność będzie jeszcze bardziej obcinać basy ...
    4. Z wyglądu "wejścia" podejrzewam, że robisz wzmacniacz do gitary (ale chyba nie basowej!!!). Przetwornik w instrumencie daje dość słaby sygnał (kilka mV), który najlepiej wzmocnić wzmacniaczem ze scalakiem na MOSFETach - szumy znacznie mniejsze, niż na lampach, nie ma przydźwięków, bo zasilasz z bateryjki, przedwzmacniacz dajesz przy gitarze i wtedy cały kabel "po" przedwzmacniaczu nie ma wpływu na sygnał.

    Lampy nie mają własności "magicznych", które by powodowały znaczną poprawę brzmienia - wygłaszane przedziwne teorie raczej służą do napędzania klientów "audio-voodoo-magikom", którzy potrafią słyszeć różnicę w brzmieniu wzmacniacza zasilanego prądem z elektrowni wodnej (dźwięk "płynny i głęboki"), lub z elektrowni węglowej (góra "przydymiona").

    0
  • #5 01 Maj 2013 22:20
    Świr
    Poziom 34  

    1. Problemów z dopasowaniem impedancji po stronie półprzewodników nie będę miał. Co do wyliczenia przekładni - zgadza się wszystko. A te 50H to delikatnie mnie przeraża. Muszę chyba przemyśleć tą konstrukcję i w jakiś sposób z tego wybrnąć. No nic - szykuje się kolejna noc edukacji.
    4. Zgadza się - ten wzmacniacz nie jest do basówki. I dalej wyjaśniam: Przetwornik jest połączony około metrowym przewodem z buforem (jak to nazywają gitarzyści) na TL072, dalej sygnał leci na efekty i do wzmacniacza. W tym momencie jest zapięty wzmacniacz Orange, ale chcę poeksperymentować i stąd cały ten pomysł. Wracając do wyjaśnień - właśnie te własności magiczne... Podobno przester gitarowy brzmi lepiej jak przeleci przez przedwzmacniacz lampowy i to chciałem sprawdzić organoleptycznie. Ps. W teorie audiofilistyczne nie popadajmy - ja nie chcę głosić herezji. Widzę że doświadczenia w tych kwestiach masz powyżej uszu, więc wierzę Twoim słowom.
    A teraz pojawi się punkt nr 5, tak więc:
    5. Jaki w takim razie przedwzmacniacz polecisz do zrobienia hybrydy? Bo powiem szczerze, że jak na razie nie czuję się na siłach aby odpalać stopień mocy na lampach. Najpierw coś "z mniejszą pompą" :)

    0
  • #6 01 Maj 2013 22:36
    Rzuuf
    Poziom 43  

    5. Nie polecam żadnej hybrydy, bo nie widzę ich zalet, za to niepotrzebne spiętrzanie trudności. Czy widzisz sens zasilania z 375V, aby obrabiać sygnał na poziomie 1V?
    To jak już "muszą" być lampy, to może by użyć niskonapięciowych (są takie z napięciem anodowym 12V)?
    A ten twój przedwzmacniacz to żaden "przester", to zwykły przedwzmacniacz z regulacją barwy ...
    Mam taki (nie "przećwiczony") pomysł przesteru: kość CD4069 w której jest 6 inwerterów MOSFET, można je linearyzować, powinien z tego wyjść ciekawy przester ...
    Warunek: zasilanie poniżej 6V, inwertery pracują w przewodzeniu obu stopni komplementarnych i się grzeją przy wyższych napięciach. Można uruchomić na 3V.

    A "dźwięk lampowy" słychać najbardziej w stopniach końcowych (mogę to wyjaśnić przy okazji), a nie w przedwzmacniaczach. Lampy w przedwzmacniaczach słyszysz, gdy szumią i brzęczą ...

    0
  • #8 01 Maj 2013 23:39
    AnTech
    Poziom 31  

    Rzuuf napisał:
    Przetwornik w instrumencie daje dość słaby sygnał (kilka mV)

    Przetwornik magnetoelektryczny, a taki przeważnie stosujemy, daje sygnał na poziomie kilkudziesięciu do kilkuset mV.
    Transformator dopasowujący faktycznie zbędny.

    0
  • #9 02 Maj 2013 10:44
    Świr
    Poziom 34  

    Rzuuf napisał:
    Czy widzisz sens zasilania z 375V, aby obrabiać sygnał na poziomie 1V?


    Nie nie widzę sensu od początku tego pomysłu (będę musiał zastosować dwa, albo nawet trzy zasilacze), ale chciałem się przekonać jak to zabrzmi. Od pomysłu się odsuwam przez ten transformator.

    thereminator napisał:
    To jak już "muszą" być lampy, to może by użyć niskonapięciowych (są takie z napięciem anodowym 12V)?


    Zainteresuję się tym tematem :)

    Rzuuf napisał:
    A ten twój przedwzmacniacz to żaden "przester", to zwykły przedwzmacniacz z regulacją barwy ...


    Tak wiem - jak napisałem wcześniej efekty będą przed nim.

    Rzuuf napisał:
    A "dźwięk lampowy" słychać najbardziej w stopniach końcowych (mogę to wyjaśnić przy okazji),


    Chętnie posłucham wyjaśnień. Czy może chodzi Ci o zniekształcenia powstające w wyniku nasycania transformatora głośnikowego?

    Dzięki thereminator za link - widzę że jest to niemalże układ który wrzuciłem troszkę wyżej :)

    0
  • Pomocny post
    #10 02 Maj 2013 12:05
    Rzuuf
    Poziom 43  

    Świr napisał:

    ... Chętnie posłucham wyjaśnień ...
    Ponieważ o tym nigdzie nie piszą, więc poddam pod rozwagę.
    Przyczyną "lampowego" brzmienia jest wysoka impedancja źródła zasilającego głośnik, bo choć prosta obciążenia "wpisana" w obszar charakterystyk anodowych ma nachylenie kilka kΩ, (takie obciążenie "widzi" lampa), to oporność, którą 'widzi" obciążenie to oporność wewnętrzna lampy - najczęściej pentody - i jest ona kilkanaście do kilkadziesiąt razy większa.
    W rezultacie we wzmacniaczu lampowym głośnik jest sterowany przez źródło prądowe, czyli że prąd praktycznie nie zależy od oporności obciążenia - w tym od charakterystyki częstotliwościowej głośnika, co się przekłada poprzez znany wzór: F=B*I*L na siłę, z jaką jest napędzana membrana.
    We wzmacniaczu tranzystorowym (zwłaszcza SEPP) mamy do czynienia z sytuacją odwrotną: źródło ma charakter napięciowy i oporność wewnętrzna tego źródła jest bardzo niska (wtórnik!), co powoduje, że prąd silnie zależy od zmian impedancji głośnika, czyli od jego charakterystyki Z(f).
    Tak więc ten sam głośnik będzie inaczej grał ze wzmacniaczem tranzystorowym, a inaczej z lampowym.

    Czy jest możliwość uzyskania brzmienia "lampowego" na tranzystorach?
    Oczywiście TAK, wystarczy zbudować wzmacniacz w układzie analogicznym, jak lampowy - z wykorzystaniem faktu, ze charakterystyki anodowe i charakterystyki kolektorowe mają bardzo podobny przebieg.
    I jeszcze jedno: należy "przeprosić się" z transformatorem wyjściowym ...

    0
  • Pomocny post
    #11 02 Maj 2013 12:45
    painlust
    Specjalista - wzmacniacze gitarowe

    Ja zrobiłem coś takiego:

    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?t=1393165&highlight=

    pomiędzy preampem a końcówką siedzi cabsim bo w combie obecnie siedzi Jakiś głośnik estradowy a nie typowo gitarowy. Gra choć jest przydźwięk sieci, którego podczas grania na przesterze nie słychać.

    0
  • #12 14 Maj 2013 12:49
    Świr
    Poziom 34  

    Dzięki za pomoc - po konsultacjach z Panem Rzuuf biorę się za zrobienie innego wynalazku ;) Szczegóły myślę że wkrótce :P

    0