Witam, chciałbym prosić doświadczonych kolegów o pomoc i informacje n/t elektrycznych szyb w Audi A4 b5 sedan benzyna 1,8 z 1995 roku (tylko przednie elektryka, tyły korbotronic).
Problem jest tej natury, że jakiś czas temu, w upalny letni dzień szyba od strony pasażera zjechała w dół z własnej inicjatywy i całkiem znienacka (podkreślam znienacka, bez żadnych uprzednich problemów z zacinaniem się podczas podnoszenia). Zjechała i została na dole, włącznik w drzwiach powodował jedynie słyszalne pykanie przekaźnika w silniczku (później, po rozebraniu drzwi okazało się, że zjeżdżała na tyle zajadle, że aż porozwalały się "ślizgi"). Zanim wpadłem na pomysł, że silnik może się gotować i odłączyłem kostkę minęło ze 3 godziny, silnik mnie poparzył. Po wymianie ślizgów i podniesieniu szyby (poprzez rozebranie silniczka i kręcenie palcami za rotor) jedyne co potrafi robić ta szyba to otwieranie się, o biegu pod górę nie ma mowy (sam silniczek się ostatecznie tylko podpiekł, nie spalił, za to uszkodziła się elektronika, o czym wyczytałem na jakimś zachodnim forum - objaw ten sam, tylko jazda w dół). Silniczek został więc odłączony od kostki i jakoś żyłem z nieruchomym oknem. Teraz niestety to samo zło rzuciło się na szybę od kierowcy (szyba uparcie zjeżdżała sama, ale przez chwilę można ją było "przechwycić" i podnieść intensywnie klikając pstryczkiem do zamykania szyby, ostatecznie przechytrzyła mnie i została na dole). Nauczony doświadczeniem odłączyłem kostkę zaraz po pojawieniu się problemu, więc szkody w hardware może będą mniejsze.
Toteż potrzebuję informacji, które pomogą mi naprawić auto na trwale (a zapewne przydadzą się i innym w przyszłości):
1. Która strona powoduje takie zachowanie : samochód (komputer) czy szaleństwo samej elektroniki wykonawczej przy silniczku ?
2. Jak są realizowane "wyłączniki krańcowe", czy poprzez badanie wzrostu prądu dla zatrzymanego silniczka ?
3. Jeżeli poprzez wykrycie wzrostu prądu, to dlaczego chciało mi spalić silniczek w drzwiach pasażera?
4. Czy też może silniczki zawierają jakieś czujniki hallotronowe, a elektronika silniczka określa położenie szyby na podstawie liczenia obrotów (a w efekcie otwierają się okna wskutek "zgubienia" położeń "krańcowych") ?
5. Na ile ryzykuję, że naprawa łopatologiczna (wymiana silniczków wraz przynależną elektroniką, mam oba, dostałem od kolegi), spowoduje tylko ponowne upieczenie elektroniki ?
6. Mamy gdzieś pinout tego 8-stykowego złącza od silniczka (ile ja się tego w internecie naszukałem ... )?
Zaznaczam, że zanim postanowiłem poprosić Kolegów o pomoc, intensywnie używałem wyszukiwarki, szukajki , jak tam kto nazwie to narzędzie. Nie znalazłem satysfakcjonujących mnie odpowiedzi. Znalazłem opis takiego samego problemu jak mój , jednak pytający nie uzyskał odpowiedzi, którą mógłbym się poratować.
Rozwiązaniem nie będzie "wymień ślizgi" bo w drzwiach pasażera dokonałem już tej naprawy (i szyba jak nie jechała do góry tak nie jedzie), w drugich ślizgi są sprawne i to nie one wywołują problem.
pozdrawiam, ZZG
Problem jest tej natury, że jakiś czas temu, w upalny letni dzień szyba od strony pasażera zjechała w dół z własnej inicjatywy i całkiem znienacka (podkreślam znienacka, bez żadnych uprzednich problemów z zacinaniem się podczas podnoszenia). Zjechała i została na dole, włącznik w drzwiach powodował jedynie słyszalne pykanie przekaźnika w silniczku (później, po rozebraniu drzwi okazało się, że zjeżdżała na tyle zajadle, że aż porozwalały się "ślizgi"). Zanim wpadłem na pomysł, że silnik może się gotować i odłączyłem kostkę minęło ze 3 godziny, silnik mnie poparzył. Po wymianie ślizgów i podniesieniu szyby (poprzez rozebranie silniczka i kręcenie palcami za rotor) jedyne co potrafi robić ta szyba to otwieranie się, o biegu pod górę nie ma mowy (sam silniczek się ostatecznie tylko podpiekł, nie spalił, za to uszkodziła się elektronika, o czym wyczytałem na jakimś zachodnim forum - objaw ten sam, tylko jazda w dół). Silniczek został więc odłączony od kostki i jakoś żyłem z nieruchomym oknem. Teraz niestety to samo zło rzuciło się na szybę od kierowcy (szyba uparcie zjeżdżała sama, ale przez chwilę można ją było "przechwycić" i podnieść intensywnie klikając pstryczkiem do zamykania szyby, ostatecznie przechytrzyła mnie i została na dole). Nauczony doświadczeniem odłączyłem kostkę zaraz po pojawieniu się problemu, więc szkody w hardware może będą mniejsze.
Toteż potrzebuję informacji, które pomogą mi naprawić auto na trwale (a zapewne przydadzą się i innym w przyszłości):
1. Która strona powoduje takie zachowanie : samochód (komputer) czy szaleństwo samej elektroniki wykonawczej przy silniczku ?
2. Jak są realizowane "wyłączniki krańcowe", czy poprzez badanie wzrostu prądu dla zatrzymanego silniczka ?
3. Jeżeli poprzez wykrycie wzrostu prądu, to dlaczego chciało mi spalić silniczek w drzwiach pasażera?
4. Czy też może silniczki zawierają jakieś czujniki hallotronowe, a elektronika silniczka określa położenie szyby na podstawie liczenia obrotów (a w efekcie otwierają się okna wskutek "zgubienia" położeń "krańcowych") ?
5. Na ile ryzykuję, że naprawa łopatologiczna (wymiana silniczków wraz przynależną elektroniką, mam oba, dostałem od kolegi), spowoduje tylko ponowne upieczenie elektroniki ?
6. Mamy gdzieś pinout tego 8-stykowego złącza od silniczka (ile ja się tego w internecie naszukałem ... )?
Zaznaczam, że zanim postanowiłem poprosić Kolegów o pomoc, intensywnie używałem wyszukiwarki, szukajki , jak tam kto nazwie to narzędzie. Nie znalazłem satysfakcjonujących mnie odpowiedzi. Znalazłem opis takiego samego problemu jak mój , jednak pytający nie uzyskał odpowiedzi, którą mógłbym się poratować.
Rozwiązaniem nie będzie "wymień ślizgi" bo w drzwiach pasażera dokonałem już tej naprawy (i szyba jak nie jechała do góry tak nie jedzie), w drugich ślizgi są sprawne i to nie one wywołują problem.
pozdrawiam, ZZG