Trzy lata temu kupiłem sobie tę wspaniałą i nowoczesną "chłodziarko-zamrażarkę" - z zewnetrznym cyfrowym wyswietlaczem i mikroprocesorową regulacją temperatury.
Trzy lata działąła idealnie, parę miesiecy temu rozmrozilismy ją, żeby usunać lód zgromadzony w zamrażalniku, po usunieciu wody i osuszeniu zamrazalnika ponownie załaczyliśmy lodówkę i i nadal działała idealnie.
Tydzień temu zauważyliśmy dziwne objawy, których wcześniej nie było.
Z lodówki dochodziły od czasu do czasu jakies dziwne "stukniecia" (trzaski?), i jednocześnie w zamrazalniku znacznie obniżyła sie temperatura,(ponizej -20stopni) mimo ze w "komorze chłodzącej byłą nastawiona i dokładnie utrzymywana temperatura+5 stopni.
Z dnia na dzień sytuacja się pogarszała, tzn w zamrazalniku robiło sie coraz zimniej (po 3 dniach od pojawienia sie trzasków temp. w zamrazalniku obnizyła sie do -29 stopni, mimo ze nastawilismy temp. w lodówce na +7stopni, majac nadzieję, ze w ten sposób zmniejszymy chłodzenie w zamrazalniku - jednak to nie nastepowało).
Jednocześnie regulacja temp. w lodówce działała prawidłowo, tzn. temperatura w lodówce była taka, jaką nastawialismy.
W instrukcji pisza, ze w wypadku uszkodzeń lodówka sama wyswietla ich "kod" na cyfrowym wyswietlaczu temperatury - u nas jednak nie wyswietlała zadnych "błedów" - wskazania były prawidłowe , nie było zadnych "kodów literowych" określajacych usterke.
Nie wiedzac, co czynić postanowilismy na wszelki wypadek rozmrozić lodówkę, mimo że robilismy to niedawno - 3 miesiace wczesniej i w zamrazalniku nie było prawie szronu.
Rozmrozilismy i po wyschnieciu resztek wody ponownie włączyliśmy lodówke ustawiajac ja na +4stopnie, jak zaleca producent.
Było to w niedziele przed południem.
lodówka była wypełniona mniej wiecej w połowie, w kuchni mamy zimno,kaloryfer jest wyłaczony, mimo to do wieczora (do godz.23) temperatura w lodówce obnizyła sie tylko do +12stopni, a w zamrazalniku osiagneła zaledwie -11stopni, czyli sytuacja dokładnie odwrotna do tej, jaka była 2 dni wczesniej.
Myslelismy, ze przez noc lodówka "dojdzie do siebie", jednak dzisiaj rano nadal temperatura w lodówce była +12 stopni, mimo nastawionej+4stopnie, a w zamrazalniku nadal -11stopni.
Co moze być powodem takiego dziwnego działania urzadzenia?
Zaznaczam, ze wyswietlacz nie pokazuje zadnych "kodów" informujacych o awarii czujników temperatury, albo innych elementów.
Będę bardzo wdzieczny za każdą radę, sugestię czy informację która pomogłaby mi w "zdiagnozowaniu usterki" i ewentualnym jej usunieciu.
Przepraszam za ten długi "elaborat", ale mysle że stpień "dziwności" zachowania sie mojej (przeciez nowej) lodówki w pełni na to zasługiwał.
Jan K.
Trzy lata działąła idealnie, parę miesiecy temu rozmrozilismy ją, żeby usunać lód zgromadzony w zamrażalniku, po usunieciu wody i osuszeniu zamrazalnika ponownie załaczyliśmy lodówkę i i nadal działała idealnie.
Tydzień temu zauważyliśmy dziwne objawy, których wcześniej nie było.
Z lodówki dochodziły od czasu do czasu jakies dziwne "stukniecia" (trzaski?), i jednocześnie w zamrazalniku znacznie obniżyła sie temperatura,(ponizej -20stopni) mimo ze w "komorze chłodzącej byłą nastawiona i dokładnie utrzymywana temperatura+5 stopni.
Z dnia na dzień sytuacja się pogarszała, tzn w zamrazalniku robiło sie coraz zimniej (po 3 dniach od pojawienia sie trzasków temp. w zamrazalniku obnizyła sie do -29 stopni, mimo ze nastawilismy temp. w lodówce na +7stopni, majac nadzieję, ze w ten sposób zmniejszymy chłodzenie w zamrazalniku - jednak to nie nastepowało).
Jednocześnie regulacja temp. w lodówce działała prawidłowo, tzn. temperatura w lodówce była taka, jaką nastawialismy.
W instrukcji pisza, ze w wypadku uszkodzeń lodówka sama wyswietla ich "kod" na cyfrowym wyswietlaczu temperatury - u nas jednak nie wyswietlała zadnych "błedów" - wskazania były prawidłowe , nie było zadnych "kodów literowych" określajacych usterke.
Nie wiedzac, co czynić postanowilismy na wszelki wypadek rozmrozić lodówkę, mimo że robilismy to niedawno - 3 miesiace wczesniej i w zamrazalniku nie było prawie szronu.
Rozmrozilismy i po wyschnieciu resztek wody ponownie włączyliśmy lodówke ustawiajac ja na +4stopnie, jak zaleca producent.
Było to w niedziele przed południem.
lodówka była wypełniona mniej wiecej w połowie, w kuchni mamy zimno,kaloryfer jest wyłaczony, mimo to do wieczora (do godz.23) temperatura w lodówce obnizyła sie tylko do +12stopni, a w zamrazalniku osiagneła zaledwie -11stopni, czyli sytuacja dokładnie odwrotna do tej, jaka była 2 dni wczesniej.
Myslelismy, ze przez noc lodówka "dojdzie do siebie", jednak dzisiaj rano nadal temperatura w lodówce była +12 stopni, mimo nastawionej+4stopnie, a w zamrazalniku nadal -11stopni.
Co moze być powodem takiego dziwnego działania urzadzenia?
Zaznaczam, ze wyswietlacz nie pokazuje zadnych "kodów" informujacych o awarii czujników temperatury, albo innych elementów.
Będę bardzo wdzieczny za każdą radę, sugestię czy informację która pomogłaby mi w "zdiagnozowaniu usterki" i ewentualnym jej usunieciu.
Przepraszam za ten długi "elaborat", ale mysle że stpień "dziwności" zachowania sie mojej (przeciez nowej) lodówki w pełni na to zasługiwał.
Jan K.