Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

doradzcie co kupić tak do 12 tys>?

alikaa 26 Maj 2013 14:56 9021 62
  • #31 26 Maj 2013 14:56
    marcin19013
    Poziom 10  

    Napewno tanie w eksploatacji

  • #32 26 Maj 2013 18:40
    2229558
    Użytkownik usunął konto  
  • #33 26 Maj 2013 18:41
    D214d3k
    Poziom 39  

    Z Grande Punto trzeba uważać bo sporo ich jeździło w ośrodkach szkolenia i egzaminowania kierowców. Jakiś 3-4 lata temu były wymieniane na Suzuki. W związku z tym lepiej kupić egzemplarz świeżo sprowadzony lub trzy drzwiowy. Wtedy jest większa szansa ustrzeżenia się zakupem auta intensywnie eksploatowanego.

  • #34 26 Maj 2013 20:35
    andrzej lukaszewicz
    Poziom 38  

    Dla kobiety polecałbym mazdę demio z silnikiem 1,3 w benzynie, lub space stara tez z silnikiem 1,3 16V.
    Fajnym autem jest stilo z silnikiem 1,4 16V + ew. gaz.
    Z wiekszych i dobrych aut- peugeota 406 ( nie 307)z silnikiem 1,8 16V +nowa instalacja LPG.

  • #35 27 Maj 2013 21:08
    tzok
    Moderator Samochody

    D214d3k napisał:
    Z Grande Punto trzeba uważać bo sporo ich jeździło w ośrodkach szkolenia i egzaminowania kierowców.
    Brałbym w ciemno takie auto... jedyne co jest do wymiany to sprzęgło, którego koszt w silniku 1.2 lub 1.4 to jakieś 500-700zł z wymianą. Całe zawieszenie (bez sprężyn) zrobisz za mniej niż 1500zł. Jest też spora szansa na auto bezwypadkowe (pewnie każde miało jakąś obcierkę albo połamany zderzak, ale na pewno nie było odwijane z drzewa). Diesle w szkołach jazdy raczej nie jeździły.

  • #36 29 Maj 2013 20:26
    zed71
    Poziom 22  

    grande punto jest ogólnie najbardziej udanym samochodem ze 'stajni" fiata. ma kilka wad (ale który samochod jest bez nich) ale naprawy da się utrzymać w ryzach (tanie czesci, prosta konstrukcja) ale... osobiscie znam kilka innych samochodow ktore są lepsze. nawet nie chodzi o wygląd tylko o czestotlliwość wymian czesci eksploatacyjnych ;-) ze swojej strony poleciłbym chevroleta aveo (tego starego - t250 lub t255) - tanie auto i bezawaryjne: przebiegi rzędu 100 czy 150 tys nie robią dużego wrażenia ani na silniku, czy skrzyni biegów a na pewno na zawieszeniu ;) znam przypadki że przy przebiegu 130 tys w zawieszeniu były tylko robione "patyczki" - łączniki stabilizatora za cene 46zł (dwie strony- koszt jednego 23zł) w puncie to już trzeba robić "wszystko" ;)

  • #37 29 Maj 2013 21:39
    alikaa
    Poziom 6  

    jeśli chodzi o peugota 307 to który silnik jest lepszy 1.4 czy 2.0 hdi?

  • #38 29 Maj 2013 23:31
    krocze
    Poziom 25  

    Jeżeli mowa o 1.4HDi o mocy 68KM, to jest to tani w serwisowaniu silnik z prostą turbiną i niskim spalaniem, nowszy o mocy 90 koni ma już turbinę ze zmienną geometrią, więc koszty ewentualnej naprawy rosną.
    Jednostka 2.0HDi 90KM jest też prostą konstrukcją, więc tańszą w naprawie i serwisowaniu od wersji 107KM.

    Zatem, jeśli szukasz taniego w naprawie silnika HDI, to lepiej brać wersje o mniejszej mocy, tj. 1.4HDi 68KM lub 2.0HDI 90KM. Ten drugi spali trochę więcej, ale jest przy tym bardziej dynamiczny.

  • #39 30 Maj 2013 10:08
    alikaa
    Poziom 6  

    a jak jeszcze silniki 1.6 hdi o mocy 90kM?

  • #40 30 Maj 2013 12:59
    krocze
    Poziom 25  

    Silnik o pojemności 1,6 HDI i mocy 90 KM nie ma dwumasowego koła zamachowego i ma prostą turbinę, ale tylko w modelach z oznaczeniem silnika 9HXC, omijać 9HVC (znajdziesz te numer po numerze VIN w dowodzie auta). W tej pierwszej wersji to dobry, oszczędny silnik.

  • #41 31 Maj 2013 12:34
    Farell99
    Poziom 2  

    Ja bym ci radził kupić VW Golf w benzynie i do tego gaz. Mają one niezawodne silniki a na gazie są bardzo ekonomiczne.

  • #42 31 Maj 2013 12:35
    alikaa
    Poziom 6  

    tylko kupić golfa za 12 tys. zł będzie sporo starszy niż peugot a drugie że pewnie przebiegu w pieron

  • #43 31 Maj 2013 13:38
    D214d3k
    Poziom 39  

    Farell99 napisał:
    Ja bym ci radził kupić VW Golf w benzynie i do tego gaz.

    Tylko nie 1.4 bo to niezbyt udany silnik. Za te same pieniądze można kupić fabię która jest technologicznie bardzo zbliżona a kilka lat młodsza. Jeśli silnik diesla jest zadbany to nie ma większego znaczenia czy ma 100 czy 250 tysięcy, bo oba mogą bardzo długo bezawaryjnie działać jak i następnego dnia się posypać.

  • #44 01 Cze 2013 20:48
    zed71
    Poziom 22  

    tu sie mylisz- silnik 1,4 jest chyba najbardziej udanym silnikiem (w chwili obecnej) beznynowym w stajni Vw. nie trapią go poważniejsze ustarki (jak rozciągający się łańcuch rozrzadu w silnikach tfsi czy odkładający sie nagar w tsi) a czesci sa w miare tanie. co prawda ma juz swoje lata ale jest jak stare wino- in starsze (konstrukcyjnie) tym lepsze ;) tylko ze w golfie jest po prostu za mały- musi "ciągnąć" wieksza mase. ten silnik jest dobry do polo lub fabii a nie go golfa ;) do golfa "pasuje silnik" 1,6 ale to juz inna bajka ;)

  • #45 01 Cze 2013 22:48
    tzok
    Moderator Samochody

    ...a w Polo potrafi spalić 10l/100km, problemy z zamarzającą odmą, przepustnica wiecznie ubabrana w oleju, padające popychacze hydrauliczne. Silnik konstrukcyjnie też udziwniony, nie można powiedzieć, że jest prosty, za to współpracuje z archaicznym rozdzielaczowym układem zapłonowym.

  • #46 02 Cze 2013 01:15
    wichurewicz
    Poziom 24  

    zed71 napisał:
    tu sie mylisz- silnik 1,4 jest chyba najbardziej udanym silnikiem (w chwili obecnej) beznynowym w stajni Vw.

    Strach pytac o ten najmniej udany, skoro dychawiczne i paliwozerne 1.4 jest "udane". Benzyniakow dobrych w koncernie VAG prawie nie ma, 1.6 zre i nie jedzie, 1.8 tak samo, 1.8T cos tam potrafi, ale z turbina to kazdy glupi umie. No i jeszcze 2.0 8V, ktory wprawdzie zre i jedzie srednio, ale przynajmniej malo sie psuje i mozna go bezproblemowo zagazowac.

  • #47 02 Cze 2013 05:51
    zed71
    Poziom 22  

    tu sie zgadzam- silnik 2,0 jest "udanym" silnikiem ale... nie jest juz oferowany ;(
    a wracając do tematu- w tej cenie (do 12 tys) warto rozważyć zakup innych samochodów niż ze stajni Vw (skoda, seat) np: renault clio III ( z benzyniakiem) czy toyote yaris

  • #48 02 Cze 2013 11:54
    D214d3k
    Poziom 39  

    Nie bardzo chciało mi się wierzyć opiniom, że VW 1.4 potrafi zgubić i przepalić litr oleju na 1000 kilometrów no ale teraz nie mam wątpliwości. Wątek Golfa chyba trzeba skończyć a jeśli kontynuować to z opcją prostego i niewyrywnego SDI którego też już nie oferują .. bo się nie psuł i nie dało się zarobić na częściach zamiennych :). Jeśli jednak Golf ma jeszcze szansę to do jeżdżenia w 1-2 osoby wersja 3 drzwiowa jest znacznie wygodniejsza..

  • #49 05 Cze 2013 19:16
    pasiek
    Poziom 9  

    A ja radzę nie kupuj żadnych używanych samochodów! Będzie to skarbonka bez dna. Nikt nie pozbywa się auta bo kolor się znudził. I nigdy auto, które kupisz nie było eksploatowane a) przez dziadka tylko do kościoła b) przez kobietę tylko po dzieci i na zakupy itd. Będzie to samochód poflotowy, albo używany w firmie w najlepszym wypadku maksymalnie zajeżdżony, wymagający albo napraw przekraczających jego wartość albo w ogóle do napraw się nie nadający. Jeśli dziennie pokonujesz 60 km. to musisz mieć auto nowe i takie Ci radzę kupić, choćby "golasa", choćby najmarniejszej marki ale nowe i na gwarancji. Kilka wizyt a właściwie jedna w warsztacie skutecznie Cię zniechęcą do samochodu a zaczniesz z zazdrością patrzeć na ludzi na przystanku autobusowym. Taka moja, ze szczerego serca rada.

  • #50 05 Cze 2013 19:19
    Sołtys_Elbląga
    Poziom 31  

    Ty zawsze w salonie kupujesz czy tylko autobusami się wozisz?
    Nie jeden robi używanym tysiące km a Ty jako jedyny odradzasz.

  • #51 05 Cze 2013 21:24
    zed71
    Poziom 22  

    mozna kupic dobre uzywane auto ale... o takie trudno. najlepiej jest kupować po znajomości ale nie wszystcy chcą tak sprzedawać- sam np nie sprzedam już żadnego samochodu dla znajomego- mam nauczkę. sprzedałem fiata punto dla znajomej. samochod miał ponad 4 lata ale miał nalatane ponad 100 tys. sam kupiłem go w salonie i przy sprzedazy uczciwie poinformowałem o stanie technicznym i ewentualnych wymianach podzespołów. po jakimś czasie (gdy spotkałem znajomą) zapytałem sie jak sie sprawuje (i to był mój bląd) i usłyszałem litanię: a to się zepsuło, a o tym nie powiedziałem itp. dlatego też powiedziałem sobie - nigdy po znajomości ;) wolę stracić trochę kasy i obniżyć cene aby ktoś nieznajomy kupił niż sprzedawć po znajomości

  • #52 05 Cze 2013 23:48
    wichurewicz
    Poziom 24  

    pasiek napisał:
    A ja radzę nie kupuj żadnych używanych samochodów! Będzie to skarbonka bez dna. Nikt nie pozbywa się auta bo kolor się znudził. I nigdy auto, które kupisz nie było eksploatowane a) przez dziadka tylko do kościoła b) przez kobietę tylko po dzieci i na zakupy itd. Będzie to samochód poflotowy, albo używany w firmie w najlepszym wypadku maksymalnie zajeżdżony, wymagający albo napraw przekraczających jego wartość albo w ogóle do napraw się nie nadający. Jeśli dziennie pokonujesz 60 km. to musisz mieć auto nowe i takie Ci radzę kupić, choćby "golasa", choćby najmarniejszej marki ale nowe i na gwarancji. Kilka wizyt a właściwie jedna w warsztacie skutecznie Cię zniechęcą do samochodu a zaczniesz z zazdrością patrzeć na ludzi na przystanku autobusowym. Taka moja, ze szczerego serca rada.

    Zdumiewające do czego posuną się dilerzy, kiedy sprzedaż nie idzie.

    "Choćby golas ale na gwarancji" będzie wymagał dla utrzymania tej gwarancji dokonywania przeglądów i napraw w ASO, co kosztuje niemało (używane auto - przegląd na dowolnej SKP 100 zł, naprawy - od pana Zenka za garażami albo i parkingu pod blokiem, jeśli konstrukcja prosta, do ASO, jeśli ktoś ma kaprys i gruby portfel). Utrata wartości również jest istotna, przy czym o ile kupuje się auto na kilka lat, to i tak nie ma większego znaczenia (czasy, kiedy na odsprzedaży używanego samochodu można było zarobić minęły wraz z latami 80.).
    A najważniejsze - duża część oferowanych obecnie nowych samochodów jest zwyczajnie beznadziejna technicznie, z jakimiś wydumanymi (kosztownymi!) rozwiązaniami, niemożnością naprawy czegokolwiek samemu (no, płyn do spryskiwaczy można sobie dolać), kiepskimi silnikami konstruowanymi na 150k km (potem na złom i przyjść po nowe auto), nie mówiąc już o tym że one niemal wszystkie wyglądają identycznie - wielka buła z grubymi słupkami i małymi okienkami z tyłu, nadętą maską (względy bezpieczeństwa wobec pieszych i gwiazdki w NCAP) i ogromnymi reflektorami.

  • #53 06 Cze 2013 01:03
    D214d3k
    Poziom 39  

    wichurewicz napisał:
    pasiek napisał:
    A ja radzę nie kupuj żadnych używanych samochodów! Będzie to skarbonka bez dna. Nikt nie pozbywa się auta bo kolor się znudził. I nigdy auto, które kupisz nie było eksploatowane a) przez dziadka tylko do kościoła b) przez kobietę tylko po dzieci i na zakupy itd. Będzie to samochód poflotowy, albo używany w firmie w najlepszym wypadku maksymalnie zajeżdżony, wymagający albo napraw przekraczających jego wartość albo w ogóle do napraw się nie nadający. Jeśli dziennie pokonujesz 60 km. to musisz mieć auto nowe i takie Ci radzę kupić, choćby "golasa", choćby najmarniejszej marki ale nowe i na gwarancji. Kilka wizyt a właściwie jedna w warsztacie skutecznie Cię zniechęcą do samochodu a zaczniesz z zazdrością patrzeć na ludzi na przystanku autobusowym. Taka moja, ze szczerego serca rada.

    Zdumiewające do czego posuną się dilerzy, kiedy sprzedaż nie idzie.

    "Choćby golas ale na gwarancji" będzie wymagał dla utrzymania tej gwarancji dokonywania przeglądów i napraw w ASO, co kosztuje niemało (używane auto - przegląd na dowolnej SKP 100 zł, naprawy - od pana Zenka za garażami albo i parkingu pod blokiem, jeśli konstrukcja prosta, do ASO, jeśli ktoś ma kaprys i gruby portfel). Utrata wartości również jest istotna, przy czym o ile kupuje się auto na kilka lat, to i tak nie ma większego znaczenia (czasy, kiedy na odsprzedaży używanego samochodu można było zarobić minęły wraz z latami 80.).
    A najważniejsze - duża część oferowanych obecnie nowych samochodów jest zwyczajnie beznadziejna technicznie, z jakimiś wydumanymi (kosztownymi!) rozwiązaniami, niemożnością naprawy czegokolwiek samemu (no, płyn do spryskiwaczy można sobie dolać), kiepskimi silnikami konstruowanymi na 150k km (potem na złom i przyjść po nowe auto), nie mówiąc już o tym że one niemal wszystkie wyglądają identycznie - wielka buła z grubymi słupkami i małymi okienkami z tyłu, nadętą maską (względy bezpieczeństwa wobec pieszych i gwiazdki w NCAP) i ogromnymi reflektorami.


    Prawda. Teraz auto musi być obwieszone elektroniką, milionem czujników a jedyne co je różni to to, w jaki sposób zawinięty jest pasek LEDów w światłach dziennych. Potem powstają takie dziwidła jak nowy uterenowiony Scenic z silnikiem 1.2 150 koni i przednim napędem - nie pokona nawet wysokiego krawężnika a co mówić o terenie. Nawet gdyby ten silnik zrobili Niemcy to nie wytrzyma do 200 000 w jednym kawałku bo jest za bardzo wysilony. I tylko pozostaje tęsknic za autami w których jedyną elektroniką był regulator alternatora.. chociaż były też elektromechaniczne. Widać, że z tego wyścigu obwieszania średnio potrzebną elektroniką wyłamuje się Dacia i od razu przekłada się na ceny. Niestety aut już nie konstruują inżynierowie. Konstrukcją aut tak żeby szybko trzeba było kupić drogie części a potem nowe auto zajmują się księgowi. Jakimś wyjściem z tego wariactwa jest kupienie starszego auta. Na pewno mniej zdrenuje nam kieszeń.
    Za rok będzie można zarejestrować na żółte tablice Lexusa LS 400. Zniżki w ubezpieczeniach i brak corocznych przeglądów to jest to co mnie kręci.

  • #54 06 Cze 2013 08:27
    pasiek
    Poziom 9  

    Nie jestem dilerem i żadnej marki nie polecam. Wszystkie auta co najmniej od dziesięciu lat wyposaża się w rozbudowaną elektronikę i skomplikowane a za to piekielnie drogie podzespoły. Sam kupuję auta nowe i po gwarancji je sprzedaje i dobrze wiem co są wtedy warte. Auto używane może ewentualnie kupić ktos, kto zna się na samochodach a najlepiej gdy ma szwagra mechanika z warsztatem:-). Rację oczywiście mają ci którzy uważają dzisiejsze auta za badziewie napchane niepotrzebną elektroniką ale skąd teraz wziąć auto bez tych kosztownych śmieci? Ma kobieta kupić mercedesa beczkę z lat 80 tych?
    Serwisy autoryzowane są drogie, owszem ale jak coś nawali to muszą naprawić za darmo w ramach gwarancji a w zajezdzonym rzechu kto i za ile będzie naprawial ? I gwoli wyjaśnienia
    kupuje auta nowe bo akurat tak mi się szczęśliwie układa CO NIE oznacza że jestem milionerem i z tej pozycji wyrażam zdziwienie że ktoś chce kupić auto używane. Jeżdżę wyłącznie autami klasy a i b zatem żadnymi limuzynami. I wiem doskonale , że wozy te konstruowane są haniebnie , w sposób tandetny i obliczony tak, aby w miarę bezawaryjnie przejechaly te trzy lub cztery lata a potem tragedia. Mój głos był głosem w dyskusji i wyypraszam sobie posądzanie mnie o bycie dilerem itp. równie dobrze mogę stwierdzić że ci, co zachwalają używane mają pewno komisy a tego nie robię.

  • #55 06 Cze 2013 10:15
    D214d3k
    Poziom 39  

    pasiek napisał:
    ...Mój głos był głosem w dyskusji ...

    Tylko nie na temat zakupu auta do 12 tysięcy.

  • #56 06 Cze 2013 10:43
    pasiek
    Poziom 9  

    Chyba jaśniej nie można tego wyrazić: moim zdaniem obecnie nie ma szans na kupno auta używanego w cenie do 12 tys. które nie wymagałoby natychmiast lub w najbliższej przyszłości kosztownych napraw. A więc auto oszczędne (tzn. nie tylko mało spalające ale i nie będące skarbonka bez dna) w cenie 12 tys. jest fikcją i pobożnym życzeniem. To oczywiście moje zdanie, mogę się mylić ale proszę mi tu nieuczciwości nie zarzucać.

  • #57 06 Cze 2013 11:11
    tzok
    Moderator Samochody

    To zależy co to są kosztowne naprawy... jak kupisz np. Pandę z benzynowym silnikiem za 10 tys. zł to tam nie ma w zasadzie naprawy droższej niż 1000zł, po zakupie włożysz max 2-3 tys. zł w ciągu pierwszego roku eksploatacji i masz wymienione wszystkie elementy które mogły się zużyć (rozrząd, hamulce, zawieszenie, sprzęgło, wydech) i spokój na kolejne 4-5 lat. Pojeździsz takim autem z 5-6 lat i nie płacąc AC oraz serwisując w niezależnych serwisach oszczędzisz na kolejne 3-4 letnie używane auto.

    Oczywiście jak Cię stać albo nie potrafisz szanować swojego samochodu to kupuj nowe auto co 3 lata - skądś muszą się w końcu brać te używane, na rynku wtórnym. Ale tracisz 40-50% wartości auta, czyli mniej więcej tyle za ile byś kupił używane.

    Dla przykładu (skoro kupujesz nowe auta segmentu B) - w podobnej cenie (~40 tys. zł) masz nowe Aveo z silnikiem 1.2 i 3 letnią Octavię IIFL z 2.0TDI, z przebiegiem ~180 tys. km... dla mnie wybór jest prosty.

  • #58 06 Cze 2013 11:16
    D214d3k
    Poziom 39  

    Zakup nowego i "bujanie się" po ASO wychodzi taniej prawda? Można kupić używane, wymienić rozrząd, płyny, usunąć wszystkie usterki i wyjdzie 1/4 ceny salonowego + ASO. Nowym jedziesz do serwisu i bulisz nawet jak się nie zepsuje :D.

  • #59 06 Cze 2013 13:24
    wichurewicz
    Poziom 24  

    pasiek napisał:
    Nie jestem dilerem i żadnej marki nie polecam. Wszystkie auta co najmniej od dziesięciu lat wyposaża się w rozbudowaną elektronikę i skomplikowane a za to piekielnie drogie podzespoły.

    Na przykład Dacię albo Fiata Pandę, gdzie najbardziej rozbudowane jest chyba radio. Bez przesady z tymi piekielnie drogimi podzespołami, może w turbodieslach to często prawda (komplet wtryskiwaczy do Common Raila to jakieś makabryczne kwoty, nie wiem czy nie pięciocyfrowe), ale jak ktoś kupuje zarżnięte zwłoki, kierując się wyłącznie najniższą ceną, najmłodszym rocznikiem, przebiegiem na zegarach i kolorem (srebrny, koniecznie!), to sam sobie winien.

    pasiek napisał:
    Sam kupuję auta nowe i po gwarancji je sprzedaje i dobrze wiem co są wtedy warte. Auto używane może ewentualnie kupić ktos, kto zna się na samochodach a najlepiej gdy ma szwagra mechanika z warsztatem:-).

    Auto używane musi kupić każdy, kogo nie stać na nowe, a z różnych powodów nie chce lub nie może pakować się w kredyt.

    pasiek napisał:
    Rację oczywiście mają ci którzy uważają dzisiejsze auta za badziewie napchane niepotrzebną elektroniką ale skąd teraz wziąć auto bez tych kosztownych śmieci? Ma kobieta kupić mercedesa beczkę z lat 80 tych?

    Wiele marek oferowało swego czasu modele z wolnossącą benzyną, bez kosztownych śmieci. Sam takie auto kupiłem dwa lata temu, pojemność 2.0, 143 KM i rozrząd na łańcuchu, który wymienia się dopiero jak hałasuje (200-300k km) albo nie dba o auto i nie pilnuje wymian i poziomu oleju. Koszt istotnie spory (podwójny wałek rozrządu o zmiennych fazach musi kosztować, to precyzyjny mechanizm), ale taki przebieg to ja nakręcę może za dziesięć lat, jak nie później. No i jest mnóstwo innych samochodów, jak choćby Fiaty, gdzie rozrząd wprawdzie na pasku wymienianym co 60k km, ale koszt wymiany jest śmieszny (pompa wody 200 zł, pasek 30, rolka 30, robocizna 100).

    pasiek napisał:
    Serwisy autoryzowane są drogie, owszem ale jak coś nawali to muszą naprawić za darmo w ramach gwarancji a w zajezdzonym rzechu kto i za ile będzie naprawial ?

    Mój stary kupił nowego Lancera, bo gwaracja i w ogóle. Pokrzywiły mu się tarcze hamulcowe, serwis się wypiął, zażalenie oddalił i trzeba było wybulić 700 zł za jeden komplet, a potrzebne były dwa. Darmocha. O cenie przeglądu rzędu 1500 zł nawet nie ma co wspominać, na SKP nie pojedzie, bo gwarancja poleci w czorty.
    Do mojego BMW klocki i tarcze, komplet na obie osie, firmy TRW, kosztuje coś około 600 zł, jak nie będzie mi się chciało brudzić zaprowadzę auto do kolegi na kanał i odżałuję tę stówę. No ale ja nie kupiłem zajeżdżonego rzęcha, to robię póki co tylko sprawy eksploatacyjne.

    pasiek napisał:
    kupuje auta nowe bo akurat tak mi się szczęśliwie układa CO NIE oznacza że jestem milionerem i z tej pozycji wyrażam zdziwienie że ktoś chce kupić auto używane.

    Nie chce, ale musi. Myślisz że laik traciłby czas i nerwy na włóczenie się po komisach i przekopywanie się przez strucle, gdyby miał wystarczająco dużo gotówki na nówkę z salonu?

    pasiek napisał:
    Jeżdżę wyłącznie autami klasy a i b zatem żadnymi limuzynami. I wiem doskonale , że wozy te konstruowane są haniebnie , w sposób tandetny i obliczony tak, aby w miarę bezawaryjnie przejechaly te trzy lub cztery lata a potem tragedia.

    Mam jeszcze czternastoletnie Seicento, najtańszy nowy samochód swego czasu, kupiłem go jak miał 7 lat. Dopiero po tej zimie od spodu pojawiła się rdza, również na nadkolach, ale przy przebiegu 160k i garażowaniu niemal wyłącznie pod chmurką, a także braku konserwacji podwozia trudno się dziwić.

    pasiek napisał:
    Mój głos był głosem w dyskusji i wyypraszam sobie posądzanie mnie o bycie dilerem itp. równie dobrze mogę stwierdzić że ci, co zachwalają używane mają pewno komisy a tego nie robię.

    Głos o tyle nietrafiony, że nie rozważamy tu kwoty 120 tysięcy, ale 12 tysięcy. Jakie nowe auto można kupić za 12 tysięcy?

  • #60 06 Cze 2013 13:35
    wedsew
    Poziom 15  

    pasiek napisał:
    Chyba jaśniej nie można tego wyrazić: moim zdaniem obecnie nie ma szans na kupno auta używanego w cenie do 12 tys. które nie wymagałoby natychmiast lub w najbliższej przyszłości kosztownych napraw.


    Każde auto w cenie do 12 tysięcy dobrze utrzymane i w dobrym stanie nie będzie wymagało żadnych napraw przez dłuższy czas.
    Twierdzę nawet, że jego eksploatacja wyjdzie znacznie taniej na przestrzeni kilku lat, niż kupno nowego w salonie i spełnianie mniej lub bardziej bzdurnych wymogów związanych z koniecznością utrzymania gwarancji.