Witam,
mam nastepujacy problem, kilka razy zdarzyło mi się tak ze po przekręceniu kluczyka całkowicie wszystko gasło, znikał prad całkowicie i po dalszym przekręceniu kluczyka celem uruchomienia rozrusznika słychać było tylko takie tykanie...wiec ja jako amator wiedziałem ze to cos z pradem i kabelkami podnosiłem mache i dotykałem wszystkiego po koleij, wsiadałem i było ok, lecz obroty były podwyższone przez jakiś czas, tak jak by cos z krokówką. potem wracało do normy wszystko. wczoraj znowu znikło napiecie, ale byłem z kolegą który krecił kluczykiem a ja namierzałem cykanie pod maską i dochodzi z takiej puszeczki z dwoma brązowymi przekaźnikami przy zbiorniczku płynu do chłodnicy, po dotknieciu, klepnięciu tej puszki wszystko wraca do normy.... co jest grane? co to za prekazniki??? jechać do sklepu po nowe?? dodam ze jest tam miejsce na dwa, a siedzi jeden i to bliżej chłodnicy, od strony szyby nie ma [przekaźnika...heeeellp.
mam nastepujacy problem, kilka razy zdarzyło mi się tak ze po przekręceniu kluczyka całkowicie wszystko gasło, znikał prad całkowicie i po dalszym przekręceniu kluczyka celem uruchomienia rozrusznika słychać było tylko takie tykanie...wiec ja jako amator wiedziałem ze to cos z pradem i kabelkami podnosiłem mache i dotykałem wszystkiego po koleij, wsiadałem i było ok, lecz obroty były podwyższone przez jakiś czas, tak jak by cos z krokówką. potem wracało do normy wszystko. wczoraj znowu znikło napiecie, ale byłem z kolegą który krecił kluczykiem a ja namierzałem cykanie pod maską i dochodzi z takiej puszeczki z dwoma brązowymi przekaźnikami przy zbiorniczku płynu do chłodnicy, po dotknieciu, klepnięciu tej puszki wszystko wraca do normy.... co jest grane? co to za prekazniki??? jechać do sklepu po nowe?? dodam ze jest tam miejsce na dwa, a siedzi jeden i to bliżej chłodnicy, od strony szyby nie ma [przekaźnika...heeeellp.