Posiadam Fiata Albea 1.2 16v z 2002 roku. Wczoraj zapaliła mi się kontrolka z akumulatora i po pomiarze napięcia stwierdziłem że nie mam ładowania aku z alternatora. Ile kilometrów ujadę jeszcze na samym aku żeby dojechać bezpiecznie do mechanika. Wydaje mi się że padł alternator (szczotki lub regulator). Od pewnego czasu gdy go odpalałem z rana podczas wilgoci to silnik pracował normalnie ale poza tym było słychać taki dziwny świst. Po przejechaniu kilku kilometrów wszystko wracało do normy i nie zapalała się żadna kontrolka. Może mi coś doradzicie. Czekam na odpowiedzi.
Pozdrawiam
Pozdrawiam