Przy tym przebiegu wszystko może się zepsuć - wężyk od chłodnicy, paliwa, nagrzewnica, chłodnica, przegub, zasilanie paliwem, po prostu wszystko. Dlatego sprawdź wszystko co tylko możesz i na ile możesz przed zakupem, to zawsze podstawa do drobnej negocjacji, a następnie napraw, a później w drogę.
Newralgiczne punkty auta to przede wszystkim łożyska (skrzyni i napinacz paska klinowego), uszczelka wysprzęglika, linka sprzęgła, znana ze słabego znoszenia kiepskiego paliwa pompa paliwowa, i przednie wahacze, które za sprawą miękkiej amortyzacji częściej trzeba wymieniać.
Jest wiele stron o poradach, w jaki sposób sprawdzić auto przed zakupem, ale najlepiej zapytaj Niemca, wytłumacz, że nie jesteś handlarzem, a kupujesz dla siebie w długą podróż i chciałbyś wiedzieć, co musisz zrobić. Wówczas rozmowa z Niemcem (nie handlarzem) nabiera innego charakteru i z reguły już przed wyjazdem po auto dowiesz się wszystkiego, bo kto je lepiej zna, jak nie właściciel. Kwestia odpowiedniej rozmowy.
Wczoraj dzwoniłem za terenówką, którą planuję kupić sobie, też od Niemca. Początek rozmowy to słowa, że auto sprawne, ale po wytłumaczeniu do jakich celów potrzebuję auto i, że nie jestem handlarzem, tylko szukam auta, które chcę kupić ze świadomością ewentualnych napraw, które mnie nie wystraszą, a pozwolą wszystko naprawić i pojeździć kilka lat spokojnie, ponieważ zakładam, że zawsze trzeba włożyć te kilka tysięcy, wówczas właściciel wymienił wszystko co trzeba zrobić i nawet zapytał z niepokojem, czy nie stanowi to dla mnie problemu finansowego (a były to zarówno pierdoły, ryski, wgniotki, jak i inne informacje bardziej techniczne). Niech ktoś mi powie, że Polacy tak informują kupującego o stanie auta.