Witam.Posiadam Seata Arosa 1.7 sdi (1999) z przebiegiem blisko 200 tys. Autko zachowywało się dotąd wzorowo. Wczoraj spotkała mnie niespodzianka.Podjechałem na parking (silnik pracował bez zarzutu w czasie jazdy). Zostawiłem auto na 3 godz. Po powrocie próbuję odpalić silnik z wciśniętym sprzęgłem i bez dodawania gazu. Rozrusznik kręcił jak wściekły, a silnik nawet "nie zagadał". Wiele prób i nic. Pomyślałem, że wskaźnik paliwa się zawiesił i może wyjeździłem całe paliwo. Taksówkarz dowiózł mi 10l. oleju napędowego. Dolałem i próbuję odpalić, ale znów bezskutecznie. Taksiarz doradził mi abym wcisnął pedał gazu i jeszcze raz zakręcił. O dziwo silnik zaskoczył po 2 - 3 obrotach. Dojechałem do domu, wyłączyłem zapłon i ponownie odpaliłem by sprawdzić czy uda się bez gazu , jak to zawsze robiłem. Zagadał bez problemu. Pomyślałem, że to koniec zmartwień, ale następnego ranka problem powrócił, tyle że wiedziałem co mu pomoże. Spróbowałem znów z wciśnięciem gazu i odpaliłem jak poprzedniego dnia. Chyba to nie jest prawidłowy sposób odpalania diesla? Mam wrażenie jakby paliwo miało utrudniony dostęp do przewodów paliwowych. Czy to może pompa paliwa "siada"? Układ paliwowy się zapowietrza? Bardzo proszę o rzeczowa odpowiedź.