Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
HelukabelHelukabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?

18 Cze 2013 14:02 4614 9

  • VIP Zasłużony dla elektroda
    kuzyn zajął się czyszczeniem parowym pojazdów - do grubszych robót używa Włoskiej Astry, a do dopieszczania szyb dokupił ten bubel MAREM MR8000E i po dwóch miesiącach użytkowania maszyna zaczęła świrować - pracownik podszedł do niej aby zobaczyć co pokazuje wyświetlacz (wszelkie usterki i błędy powinna pokazywać) po dotknięciu obudowy tak go, kopnął prąd że odleciał od niej prawie na dwa metry, a z maszyny poszedł dym i wywaliło zabezpieczenia na hali.

    Zastanawiam się jakim cudem dostała ta maszyna atest CE
    MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?

    Jeżeli ma takie parametry
    Cytat:
    DANE TECHNICZNE
    Zasilanie 230V 50/60Hz
    Pobór mocy Do 3600 W
    Czas aktywacji do użycia 7 min.
    Kabel zasilający 10 m.
    Obudowa Stal nierdzewna
    Pojemność wody kotłowej 4,5l.
    Materiał Stal nierdzewna
    Produkcja pary 5,5 kg/h
    Ciśnienie robocze 8 bar

    a w środku plątanina rurek miedzianych i plastikowych z ciśnieniem 8barów i temperatura 170°C a obok goła elektronika sterująca tym i płynącej mocy na jej 3600Wat (16A)
    MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?
    efekt przepuszczania wężyków widać na obrazku, wszystkie śruby i blachy pordzewiałe, a z elektroniki poszedł wielki Ogień.

    Maszyna trafiła do serwisu, serwis nie chce uznać gwarancji, i twierdzi że maszyna została zalana wodą przez użytkownika, a wyraźnie widać że to puściły dwie rurki na złączach:
    - jedna idąca do zaworu bezpieczeństwa
    MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?
    - a druga przy pompie wody co podawała wodę ze zbiornika pod ciśnieniem ponad 8 barów plastikowym wężykiem
    MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?

    - i nawet montaż tej maszyny ma wiele do życzenia - bo w środku pełno pordzewiałych wiórów i podkładek metalowych
    MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?

    Co zrobić z tym bublem?
    według mnie to maszyna nadaje się w całości do wymiany - jedna wielka rdza i śniedź na elementach?
    jak walczyć z serwisem?

    A przy okazji jest to ostrzeżenie aby nikt więcej nie naciął się na ten bubel, bo nawet Chińszczyzny są lepiej wykonane i zabezpieczone , choćby plastrami i całą masą ceratek osłaniających elektronikę, która najczęściej jest w puszkach plastikowych i spełnia normy IP44 - a w tym Polskim BUBLU :?:
    Bo nawet wąż pary zaczął pękać po miesiącu używania i trzeba go plastrami owijać a przy próbie odpłatnego zamówienia nowego czeka się miesiącami.
  • HelukabelHelukabel
  • Użytkownik usunął konto  
  • HelukabelHelukabel

  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Oj szkoda że został ten temat przeniesiony do Ogólnych, bo już w pierwszym pytaniu i fotografii chodzi mi o to:
    czy ta maszyna spełnia normy bezpieczeństwa i normy CE - chodzi mi o wypowiedz fachowców Elektryków - dlatego podałem aż tyle szczegółów i wspomniałem o solidnym pokopaniu prądem pracownika.

    Przybliżę szczegóły które wcześniej wspomniałem:
    1 - elektryka i elektronika niczym nie osłonięta
    2 - w maszynie jest sporo elementów z wodą i parą z dużym ciśnieniem i temperaturą, oraz raczej kiepsko wykonanych.
    3 - maszyna pracuje na hali gdzie występuje spora wilgoć od pary (ponoć jest do tego przystosowana), a w obudowie ma sporo dziur od góry i po bokach.
    4 - pobiera z sieci 3600Wat, a podłączona jest 10m przewodem 3x1.5mm² , na metalowej obudowie mogło wystąpić spore napięcie podczas przebicia.

    Mi się wydaje że, przynajmniej elektryka powinna zapewniać bryzgoszczelność IP44 - a tu nie ma niczego, a pracuje w warunkach bardzo dużej wilgotności, bo nawet wąż pary ma dwa metry i natłok tej pary tak blisko jej występuje, a wilgotne podłoże, jak i zawilgoceni pracownicy są mocno uziemieni.

    Dodatkowo bardziej ogólne zdjęcie tego nieszczęścia
    MAREM MR8000E - Wytwornica pary - polski bubel?
  • Poziom 20  
    Wow
    Pomijam kwestię czy to zostało zalane czy nie , ale dawanie elektroniki w takiej formie, pewnie nawet nie zabezpieczonej niczym przed wilgocią.
    Super wykonanie :)

    Co zrobić :
    - poszczuć inspekcją handlową
    - jak towar kupiony na osobe prywatną to niezgodnośc z umową.

    Maszyna nie dostała atestu , a jedynie producent deklaruje zgodność.
    Czyli jeśli ktoś udowodni mu ze nie jest zgodna , to kosztuje to dość sporo (tak chyba w granicach 100k PLN na dobry start).

    Proponuje zgłosić/zagrozić zgłoszeniem do Inspekcji Handlowej jako produkt niebezpieczny, ewentualnie zainteresować tym konkurencyjnego producenta na rynku, wtedy on zgłosi :P

    Na marginesie proponuje zobaczyć siedzibe firmy na google maps :)
  • Poziom 39  
    szczepar napisał:

    Na marginesie proponuje zobaczyć siedzibe firmy na google maps :)

    Z wszystkim powyższym się zgodzę, ale z tym nie. Ja wiem, że firma produkująca elektronikę/maszyny dla Was powinna wyglądać z zewnątrz niczym Amber Gold. Ale jak ktoś prowadzi firmę w domu to źle? a niby się nie da produkować takich rzeczy w warsztacie za domkiem? Owszem da się. Ale efekty widać potem :lol: :lol:
  • Poziom 20  
    Mi nie chodzi ze robią w domku :)
    Ale tam nawet brak szyldu :).
    Tam wszystko widze od podstaw do konca robione jest przez studenta entuzjaste chyba.
    Strona niby ładna - Joomla - ale nawet nie zmieniona ikona jaka pojawia się na pasku przeglądarek.
    Elektronika niby ładna , ale nie pomyślane co z tą elektroniką zrobi wilgoć.
    Obudowa niby z nierdzewki, ale śrubki z ocynku. Podobnie nitonakrętki - ocynk.

    Jak dla mnie to dobrze zapowiadający się prototyp w którym zabrakło z 300 zł na wykonczenie.

    Wystarczyło dać śrubki i nitonakrętki z nierdzewki.
    Dołozyć 1 mb listwy kablowej, i z 0.5 litra masy do zabezpieczenia elektroniki.
    Oraz z 3 metry dobrego przewodu.
  • R.I.P. Zasłużony dla elektroda
    A mnie zainteresowało to:
    wada napisał:
    ...podałem aż tyle szczegółów i wspomniałem o solidnym pokopaniu prądem pracownika.

    Czy instalacja wraz z obwodem przyłączeniowym była sprawna?
    Czy urządzenie przyłączone było do gniazda zabezpieczonego wyłącznikiem różnicowoprądowym?
    Czy zachowano ciągłość przewodu ochronnego aż do samego zacisku/obudowy urządzenia?

    Edit (23.06).
    Brak zainteresowania autora tematem, który zamiast skupić się na tym, aby instalacja była sprawna i bezpieczna, doszukuje się winy urządzenia i zasadności uzyskania przez producenta atestu/certyfikatu CE. Proszę pamiętać, że ochrona przeciwporażeniowa instalacji jest bardzo ważna i to od niej zależy, czy kogoś porazi prąd- czy też nie. Kuzyn (kolega również) jako pracodawca powinien zwrócić szczególną uwagę na aspekty BHP w firmie oraz sumiennie wykonane pomiary instalacji. Na szczęście pracownikowi "nic" się nie stało...
    Temat zostaje zamknięty.
  • Moderator
    wada napisał:
    Oj
    Przybliżę szczegóły które wcześniej wspomniałem:
    1 - elektryka i elektronika niczym nie osłonięta
    2 - w maszynie jest sporo elementów z wodą i parą z dużym ciśnieniem i temperaturą, oraz raczej kiepsko wykonanych.
    3 - maszyna pracuje na hali gdzie występuje spora wilgoć od pary (ponoć jest do tego przystosowana), a w obudowie ma sporo dziur od góry i po bokach.
    4 - pobiera z sieci 3600Wat, a podłączona jest 10m przewodem 3x1.5mm² , na metalowej obudowie mogło wystąpić spore napięcie podczas przebicia.


    Ciekawy jestem kto z czytających widział wnętrze urządzenia, potocznie zwanego sztuczną nerką? Czyli urządzenie do dializy krwi. Zapewniam Was, że we wnętrzu tegoż agregatu mnóstwo wężyków, pompek, rozdzielaczy i zaworów sąsiaduje bezpośrednio z pakietami z mikroelektroniką, a siecią wężyków gania kilka różnych roztworów, które nie są wodą, tylko rozpuszczonymi solami i innymi chemikaliami elektrolitycznymi. A po każdej dializie wykonywany jest cykl sterylizacji, gdzie temperatura przekracza 100 stopni.
    Przypominam, że to urządzenie podpinane jest do ciała człowieka tak, że elektrycznie nie ma naskórka, bo igły są wkłute bezpośrednio do naczyń krwionośnych. I co? Nie słyszałem o tym żeby ktoś uległ porażeniu, a urządzenia potrafią przepracować ponad trzydzieści tysięcy godzin!!!
    Bo to wszystko nie polega na konstrukcji, tylko jakości jej wykonania. Oraz eksploatacji przez personel wykwalifikowany.

    Podejrzewam, że podobnie jest w tym przypadku. To nie konstruktor wytwornicy zawinił.
    Natomiast szukanie winnego rozpocząłbym od tego, kto ją uruchamiał i podłączał do sieci.
    I proszę mi zaprezentować protokoły corocznego przeglądu instalacji w tym zakładzie.