Witam, mam Toledo 1L 1.6 101km i jest taka sprawa, po intensywnych opadach lub po wjechaniu w kałuże auta przerywa i może zgasnąć. Dziś rano po wjechaniu w kałuże prawymi kołami auto zaczęło przerywać lecz nie zgasło, stanąłem na parkingu i po chwili dojechałem do domu lecz auto jakby nie miało mocy i szarpało. Parę godzin później odpaliłem auto lecz zgasło od razu, odpalałem jeszcze raz, rozrusznik kręcił i jakoś zaskoczył i odpalił lecz musiałem przytrzymać go chwilę na obrotach by nie zgasł i po chwili obroty się wyrównały. Mam wymienione kable wysokiego napięcia, świece, kopułkę, sekwencja ma 8 miesięcy, rozrusznik tez robiłem. Zastanawiam się czy mógł zamoknąć alternator gdyż jest z prawej strony na dole i czy pomogło by założenie osłony pod silnik i czy komuś to założenie osłon pomogło? Dzięki za porady i sugestie, pozdrawiam:)