Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jak to jest naprawdę z ekologicznie "czystą" energią?

retrofood 27 Kwi 2014 19:12 110409 1401
  • #181
    Inkwizycja
    Poziom 27  
    Panowie warto przeczytać:

    http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/niemcy-siedza-po-ciemku-bo-nie-stac-ich-na-prad,2009903,4141

    Nie chcę krakać ale się może okazać np. za 15 lat, że ta cała"ekologia" (wiatraki, panele plus dopłaty) to był jeden wielki przekręt w celu wyłudzenia kasy :cry: Takie nasze OFE.

    Nie ma się podniecać tym co się dzieje za zachodnią granicą bo np. Niemcy mówili kiedyś jak to fajne będzie gdy zamieszkają u nas Turcy (Kurdowie), a teraz oficjalnie przyznają się, że to był błąd. Gdy 1kWh skoczy im do 5 euro i ludzie wyjdą z tego powodu na ulice to moment, a będą odpalać z powrotem siłownie nuklearne które tak niefrasobliwie Zieloni wyłączyli.
  • Relpol przekaźniki
  • #182
    vodiczka
    Poziom 43  
    Inkwizycja napisał:
    Takie nasze OFE

    OFE, OZE - nawet podobnie brzmi.
    Każdy system wymagający dotowania wynaturza się wcześniej niż później bo bazuje na tzw. łatwych pieniądzach.

    Aby pozyskać dopłaty wystarczy dotrzeć do polityków. Aby uczynić system samowystarczalnym potrzebna wiedza, nakłady finansowe na długotrwałe badania a praw fizyki nie da się ominąć i rozwiązanie problemu może być niemożliwe przy aktualnych cenach innych nośników energii, mimo że promienie słoneczne mamy za darmo :D
  • #183
    rwxw
    Poziom 22  
    vodiczka napisał:
    Bez pośrednictwa ZE (korzystanie z jego sieci) można.

    Wiesz, mówmy o realnych możliwościach, a nie o dzieleniu włosa na czworo. Bez sensu by było wydzielanie specjalnej instalacji żebym mógł sprzedać parę kWh sąsiadowi, bo robi się z tego przerost formy nad treścią. Najlepsze są najprostsze rozwiązania. Ja mam przyłącze, sąsiad ma przyłącze. Ja legalnie wysyłam prąd do sieci, on legalnie prąd kupuje. Niestety ja nie mogę sprzedać prądu bezpośrednio sąsiadowi, który chętnie by ode mnie prąd kupił. Oczywiście ZE coś by też dostał za wykorzystanie malutkiego fragmentu jego sieci przesyłowej. Ale tak się nie da, bo nie wolno i już. A wszyscy by byli zadowoleni i obyłoby się bez dopłat oraz dotacji.
  • #184
    vodiczka
    Poziom 43  
    rwxw napisał:
    Ja legalnie wysyłam prąd do sieci, on legalnie prąd kupuje.
    rwxw napisał:
    Oczywiście ZE coś by też dostał za wykorzystanie malutkiego fragmentu jego sieci przesyłowej
    Może to COŚ nie jest dla ZE dostatecznie interesujące? Albo jest nastawiony na duże obroty i duży zyski i nie chce wchodzić w drobne z jego punktu widzenia interesy? Jeżeli chcesz np. sprzedać/kupić dom lub samochód to masz dwa wyjścia - samodzielnie szukać kontrahenta lub skorzystać z pośrednika ale nikt go nie zmusi by był pośrednikiem na Twoich warunkach podobnie jak on nie może zmusić Ciebie do przyjęcia jego warunków.
    Jeżeli prosumenci i zakłady energetyczne będą chcieli współpracować na określonych warunkach to wspólnie doprowadzą do zmiany przepisów.
    rwxw napisał:
    A wszyscy by byli zadowoleni i obyłoby się bez dopłat oraz dotacji.
    W takim razie przedstaw prostą kalkulację: Twój koszt wytworzenia 1 kWh, w jakiej cenie zaproponujesz prąd sąsiadowi i ile dostanie ZE za udostępnienie swojej linii :?:
  • #185
    rwxw
    Poziom 22  
    vodiczka napisał:
    Może to COŚ nie jest dla ZE dostatecznie interesujące?

    Oczywiście, że nie jest. Gdybym ja był właścicielem ZE, to bym blokował takie rozwiązania wszelkimi środkami.
    vodiczka napisał:
    Jeżeli prosumenci i zakłady energetyczne będą chcieli współpracować na określonych warunkach to wspólnie doprowadzą do zmiany przepisów.

    Ale nigdy nie będą, prosument godzi w interesy ZE.
    vodiczka napisał:
    W takim razie przedstaw prostą kalkulację: Twój koszt wytworzenia 1 kWh, w jakiej cenie zaproponujesz prąd sąsiadowi i ile dostanie ZE za udostępnienie swojej linii :?:

    Ta "ich" linia to kabel od słupa do mojego domu, który sam kiedyś kupiłem, oraz podobny kabel od tego samego słupa do domu sąsiada. Ten kabel też kiedyś kupił sąsiad. Przy przesyle między nami w zasadzie nie ma strat przesyłowych, bo prąd wędruje sobie może z 60m po kablach, a nie kilkadziesiąt km z przejściem przez kilka stacji trafo, a to spora zaleta lokalnej produkcji. Jak myślisz, jakie opłaty za wykorzystanie tej części infrastruktury byłyby na miejscu (10% aktualnej opłaty przesyłowej wydaje się sporym nadmiarem). Ja dziś dostaję 14gr/kWh, sąsiad kupuje energię wraz z przesyłem z oddalonej o kilkanaście/dziesiąt km elektrowni po około 60gr/kWh, więc bez dotacji jest spore pole do manewru.
  • #186
    vodiczka
    Poziom 43  
    rwxw napisał:
    Ta "ich" linia to kabel od słupa do mojego domu, który sam kiedyś kupiłem, oraz podobny kabel od tego samego słupa do domu sąsiada
    To odłączcie się od ZE, zepnijcie swoje kable, Alleluja i do przodu!!!
    Problem w tym, że ZE mogą żyć bez Was ale Wy bez ZE raczej nie, bo inaczej dawno byście to zrobili, bez dzielenia włosa na czworo :D
    rwxw napisał:
    Ale nigdy nie będą, prosument godzi w interesy ZE.
    Niekoniecznie, ZE żyje z dystrybucji energii a nie z jej produkcji, jeżeli uzyska od prosumentów korzystną marzę to czemu nie.
  • #187
    rwxw
    Poziom 22  
    vodiczka napisał:
    to odłączcie się od ZE, zepnijcie swoje kable, Alleluja i do przodu!!!

    Ale po co ? Chcemy też kupować część prądu z ZE. Czy coś stoi na przeszkodzie ?
    vodiczka napisał:
    Problem w tym, że ZE mogą żyć bez Was ale Wy bez ZE raczej nie

    Masz rację, na dziś tak jest. Parę lat temu tak samo było z tepsą, gdzie na telefon czekało się latami, koleją, która przewoziła większość pasażerów itd. Dziś się to zmieniło i prawdopodobnie w energetyce też się sporo zmieni przez najbliższe 20 lat. Ale czy my rozmawiamy o tym kto z kim może czy chce żyć ? Czy o sposobach współpracy z energetyką bez domagania się aby państwo zmuszało ZE do kupowania prywatnego prądu po cenie którą prosument uzna za godziwą ? Dotacje, czy ceny gwarantowane to nie jedyne mechanizmy którymi można wspierać oze. Inne mechanizmy mogą polegać na tym, żeby państwo pozwoliło na pewne rozwiązania, które można w zasadzie prawie bezkosztowo przyjąć, jak np. to z sąsiadem.
  • #188
    putas
    Specjalista - odnawialne źródła energii
    No i "h.. bombki strzelił, gwiazdki nie będzie" - że tak powiem.
    W temacie OZE kolejny raz nasz wódz narodu jasno się określił.

    D. Tusk: miejsca pracy i bezpieczeństwo energetyczne zapewni energetyka węglowa


    Link
  • Relpol przekaźniki
  • #189
    ALIBABA I
    Poziom 23  
    D. Tusk: miejsca pracy i bezpieczeństwo energetyczne zapewni energetyka węglowa

    Kol bardzo dobrze to ujął . kurczę , /energetyka węglowa /, przeca piece na drewno, węgiel itp. mają zniknąć , co tu jest grane.
  • #190
    putas
    Specjalista - odnawialne źródła energii
    No, piece mają zniknąć, OZE jest be. Gaz Putin zakręc. I przyjdzie nam kupić walonki i barchanowe gaciory na zimę.
  • #191
    stomat
    Specjalista elektryk
    Kto wam nagadał że piece mają zniknąć? Niemcy budują elektrownie węglowe na potęgę więc głupotą byłoby rezygnować z paliwa którego mamy całkiem sporo i zdać się na importowane. Pan premier ma rację, tylko trzeba to mądrze zrobić.
  • #192
    rwxw
    Poziom 22  
    Węgiel wcale nie wyklucza oze, bo skoro go mamy to moim zdaniem powinien jednak być podstawą, zwłaszcza że mamy też infrastrukturę. Co innego pchanie się w atom, gdzie nic nie mamy, a inwestycje musiały by być ogromne. Węgiel trzeba tylko racjonalnie wykorzystywać i z tym jest ogromny problem, co widać m.in. gdy się patrzy zimą na kopcące na czarno i żółto kominy. Przykłady nieracjonalności można mnożyć. Do tego oze powinno być uzupełnieniem, ale rząd się go boi jak diabeł święconej wody. Najgorsze niestety jest to, że rząd odsuwa oze, tak jakby chciał je zakopać pod zwałami niesprzedanego węgla i obawiam się, że za tego rządu to się niestety nie zmieni.
  • #193
    ev_now
    Poziom 14  
    Jedna uwaga piec na ekogroszek (węgiel) nie dymi wcale. Zasadniczo jak dymi to znaczy ze pali sie tam wszystkim. OZE predzej czy pozniej wyprze energetyke zawodowa.
  • #194
    rwxw
    Poziom 22  
    Kocioł węglowy górnego lub dolnego spalania też może nie kopcić, jak się w nim umie palić - co nie jest takie intuicyjne zwłaszcza w górniaku. Ale to co ewentualnie widać to nie wszystko, bo zawsze pozostają w powietrzu tlenki siarki, które zamieniają się w kwas siarkowy i siarkawy, który nieźle rąbie np. po płucach.
  • #195
    putas
    Specjalista - odnawialne źródła energii
    stomat napisał:
    Kto wam nagadał że piece mają zniknąć? Niemcy budują elektrownie węglowe na potęgę więc głupotą byłoby rezygnować z paliwa którego mamy całkiem sporo i zdać się na importowane. Pan premier ma rację, tylko trzeba to mądrze zrobić.

    Kto nam nagadał?
    W wielu miastach jak budujesz nowy dom to już nie wolno montować żadnego pieca na węgiel, nawet na groszek jest problem. Z kominkiem w salonie też problem.
    Jak mieszkasz ktoś w starym budownictwie i chce zgodę na wymianę starego pieca na nowy - też nie zawsze dostaje pozwolenie.
    O tym np. mówimy.
    Ja miałem na myśli głównie piece w domach, które kopcą na potęgę. Nie ma nad tym w zasadzie żadnej kontroli.
    Co innego duże zakłady, które kopcą, ale muszą spełniać różne normy i jednak są pod kontrolą.
  • #196
    stomat
    Specjalista elektryk
    A tu się zgadzam, domowe śmieciuchy powinny zniknąć.
    Proponuję kolegom poczytać świetny, moim zdaniem, wpis Konrada Świrskiego: Blog Konrada Świrskiego. Inne wpisy też są niezłe.
  • #197
    vodiczka
    Poziom 43  
    stomat napisał:
    Proponuję kolegom poczytać świetny, moim zdaniem, wpis Konrada Świrskiego: Blog Konrada Świrskiego.
    Cytat:
    "Prosument dostaje (wg mnie) aż 80 % ceny jaką dostaje elektrownia – i to chyba jest ok, patrząc jeszcze na to, że produkcja energii z przydomowych ogródków jest całkowicie nieprzewidywalna (zależy od słońca na domowych panelach i naszego aktualnego zużycia domowego). To też mikrogeneracja – małe wolumeny energii, która przyprawia o ból głowy dystrybutora, bo trzeba całą ta energię zebrać (wtedy siec kosztuje więcej) i bilansować. Tu analogia dla właścicieli sklepów – marketów, którzy mieliby kupować mleko od mikroproducentów , którzy jednak zastrzegają, że może dziś dowiozą z rana albo po zamknięciu sklepu, albo nic nie dowiozą bo wypiją sami. Realne porównanie to 16 do 20 (i chyba nie do końca można narzekać) , no oczywiście poza producentami urządzeń, którzy forsują szybki zwrot z inwestycji i chcieliby ceny najlepiej 40-50 groszy za kWh (wtedy instalacja spłaca się w lat 5-8), ale oczywiście o czym czarne ogłoszenie zielonej firmy nie mówi – powodowałoby że nasza cena (odkupiona dla użytkownika) byłaby na rachunku jakieś 90 groszy do zeta (wiec demagogicznie mógłbym zapytać czy jesteś za energetyką prosumencką, która każe Ci zapłacić 40% na rachunku więcej?)."
  • #198
    ev_now
    Poziom 14  
    Pan Konrad niestety jest populistą a nie energetykiem.

    Jeśli do jednego trafo SN/nn o mocy maksymalnej 110kVA, podłączonych jest 20 odbiorców o mocy przydzielonej grupo ponad 200kW to jest ok?

    I teraz jeśli ja produkuje 4kW w danym momencie, to sprzedaje prąd tanio po 180zł za MWh, a więc taniej niz owe PGE pozyska z rynku a r takie PGE kasuje frajera na 330zł za 1MWh, a dodatkowo PGE Dystrybucja kosi forsę ponad 300zł za 1MWh za dystrybucje KTÓRA FIZYCZNIE NIE JEST REALIZOWANA bo odbywa się w ramach jednej trafostacji, a więc nie ponosi ŻADNYCH kosztów dystrybucji.

    Interes zycia
  • #199
    vodiczka
    Poziom 43  
    ev_now napisał:
    Jeśli do jednego trafo SN/nn o mocy maksymalnej 110kVA, podłączonych jest 20 odbiorców o mocy przydzielonej grupo ponad 200kW to jest ok?
    Zarzut kolegi na zasadzie "a u was murzynów biją"? Jest ok bo nie uwzględnił kolega współczynnika jednoczesności a dodatkowo każde trafo można przeciążyć o kilkanaście procent.
    ev_now napisał:
    to sprzedaje prąd tanio po 180zł za MWh, a więc taniej niz owe PGE pozyska z rynku
    Kolega sprzedaje o 20% taniej od średniej ceny rynkowej ale sinus z przemiennika to nie sinus z generatora elektrowni, niestety lekko zaśmiecony. Trzymając się metaforyki Świrskiego - zanieczyszczone mleko jest tańsze w skupie.
    ev_now napisał:
    Dystrybucja kosi forsę ponad 300zł za 1MWh za dystrybucje KTÓRA FIZYCZNIE NIE JEST REALIZOWANA bo odbywa się w ramach jednej trafostacji, a więc nie ponosi ŻADNYCH kosztów dystrybucji.
    Może kosi za dużo ale kupi Twoją energię i sprzeda ją odbiorcom. Niezależnie ile tej energii wyprodukujesz i o jakiej porze doby, zawsze będzie od Ciebie kupiona. Profesjonalne elektrownie muszą wyprodukować tyle ile dystrybucja zamówi a nie tyle ile chcą.
  • #200
    ev_now
    Poziom 14  
    Współczynnik jednoczesności to teoria.
    Sinus z inwertera jest ładniejszy niz ten z trafostacji z 1971r :)
    Ja nie oddaje ani kWh do sieci.

    Prędzej czy później zarówno samochody elektryczne jak i samo wytwarzanie energii zabije państwowe łupieżcze spółeczki. Obecnie władza tylko utrudnia to co jest pewne. No ale dla wyborców zrobi sie wiele w tym dotowanie nierentowanych kopalń i energetyki zawodowej.
  • #201
    delir203
    Poziom 12  
    Energia w sieci jest dużo więcej zanieczyszczona od energii z inwertera maja na to wpływ duże odległości przesyłu mocno przeciążone na maxa linie przesyłowe a nawet w niektórych miejscach braki energii w szczycie , przepięcia na liniach nawet te niezauważalne
  • #202
    vodiczka
    Poziom 43  
    ev_now napisał:
    Współczynnik jednoczesności to teoria.
    To praktyka. Jak myślisz, dlaczego w moim pionie gdzie jest 5 mieszkań, każde o umownym przydziale mocy 5 kW (zasilanie jednofazowe) nigdy nie zadziałał bezpiecznik pionu 35A, mimo że teoretycznie maksymalny pobór prądu mógłby wynieść ponad 100A :D
    ev_now napisał:
    Sinus z inwertera jest ładniejszy niz ten z trafostacji z 1971r
    Inwerter inwerterowi nierówny, podobnie jak trafostacje. Liczy się ogólne zaśmiecenie sieci ale ja porównywałem zaśmiecenie ze źródeł energii a nie skąd i w jakiej ilości biorą śmieci po drodze od producenta energii do odbiorcy.
    ev_now napisał:
    Ja nie oddaje ani kWh do sieci.
    Napisałeś co by było gdyby:
    ev_now napisał:
    I teraz jeśli ja produkuje 4kW w danym momencie, to sprzedaje prąd tanio po 180zł za MWh,
    więc odpowiedziałem.
  • #203
    putas
    Specjalista - odnawialne źródła energii
    Koledzy, tak czytam Wasze wywody o śmieceniu w sieci, o problemach ZE z nieprzewidywalnością ilości energii od prosumenta itd.
    Nie neguję argumentów technicznych, bo nie jestem specem w tej dziedzinie (energetyka).
    Ale tak się zastanawiam, czy te przytaczane przez Was problemy nie są mocno na wyrost.
    Bo jaka jest realna skala instalacji prosumenckich? Nie mówię na dziś, ale w perspektywie kilku lat. Przecież to będzie max kilka procent ogólnej produkcji i to na dodatek rozrzucone po całym kraju. Przecież to będą instalacje 3-5kW, no co któraś 10kW. Na dodatek patrząc na podejście włodarzy kraju będzie to na co 10-tym czy 20-tym domu. Czyli kilka na całe duże osiedle. Prąd rozejdzie się pewnie po sąsiadach i nawet nie przeleci przez żadne trafo.
    Czy to na prawdę jest problem, czy tylko takie wywody czysto teoretyczne???
  • #204
    Bobyx1968
    Poziom 16  
    Tak jak powiedział kolega putas nie ma co tematu przeginać ani w jedną ani w drugą stronę. Mieszkam w odległości 50 m od stacji trafo i jest z niej zasilanych ok. 30 domów. Znam większość mieszkańców w okolicy i obawiam się, że tylko ja, a może ostatecznie jeszcze 1-2 osoby zdecydują się na montaż instalacji PV na swoim dachu. Poza tym jako fascynat tematu i osoba prowadząca działalność w branży instalacyjnej rozmawiam z ludźmi na temat instalacji PV i wiem, że zainteresowanie może i jest na poziomie takim jak w przeszłości było w temacie solarów lecz jak przyjdzie do konkretów to tak samo jak w ich przypadku PV nie będą montowane na każdym dachu, więc w temacie przyszłości energetyki zawodowej i prosumenckiej jestem spokojny o ich przyszłość.
  • #205
    vodiczka
    Poziom 43  
    putas napisał:
    Czy to na prawdę jest problem, czy tylko takie wywody czysto teoretyczne???
    To można sprawdzić w praktyce. Dobry rząd zamiast żałować dopłat lub udzielać ich zbyt hojnie wytypowałby dwa rejony ZE - w jednym gwarantowałby prosumentom opłaty 80% w innym 120% średniej ceny energii z poprzedniego roku z gwarancją na 10 lat. Sprawdziłby tempo rozbudowy instalacji, przyrost mocy, jakość prądu i kilka innych rzeczy np. stopień zadowolenia sąsiadów i pośredników czyli rejonów ZE.
  • #206
    stomat
    Specjalista elektryk
    putas napisał:
    Bo jaka jest realna skala instalacji prosumenckich? Nie mówię na dziś, ale w perspektywie kilku lat. Przecież to będzie max kilka procent ogólnej produkcji i to na dodatek rozrzucone po całym kraju. Przecież to będą instalacje 3-5kW, no co któraś 10kW. Na dodatek patrząc na podejście włodarzy kraju będzie to na co 10-tym czy 20-tym domu. Czyli kilka na całe duże osiedle. Prąd rozejdzie się pewnie po sąsiadach i nawet nie przeleci przez żadne trafo.
    Czy to na prawdę jest problem, czy tylko takie wywody czysto teoretyczne???

    Jaka to będzie skala to właśnie zależy od ewentualnej opłacalności. A ta od dopłat. Na szczęście cały ten karciany domek zaczyna się walić zanim nastawiamy sobie tych instalacji. Przyszło otrzeźwienie po okresie ślepej fascynacji i nie słuchaniu rozsądnych argumentów. Kto zarobił ten zarobił a kto nie ten już raczej nie zarobi. Zostali jeszcze pasjonaci ale lepiej by było gdyby swoje pasje rozwijali na własny koszt.
  • #207
    vodiczka
    Poziom 43  
    stomat napisał:
    Zostali jeszcze pasjonaci ale lepiej by było gdyby swoje pasje rozwijali na własny koszt.
    Kolega putas właśnie tak zrobił i nie mam nic przeciwko temu aby nadwyżki energii sprzedawał ZE. Cenę z przedziału 80-120% średniej ceny na rynku energii uważam za możliwą do przyjęcia. Nawet gdyby cena powyżej 100% przełożyła się wprost na wzrost ceny płaconej przez odbiorcę, to przy 20% udziale prosumentów w sprzedaży energii, ten wzrost byłby do zaakceptowania.
  • #208
    rwxw
    Poziom 22  
    stomat napisał:
    zależy od ewentualnej opłacalności. A ta od dopłat.

    Nie tylko. Dopłaty są najbardziej prymitywnym sposobem wspierania i wcale nie najlepszym, bo niepotrzebnie generują duże koszty i przerost biurokracji, a duża część pieniędzy jest transferowana do różnych zbędnych pośredników. Jak sobie pomyślę ile bym musiał się męczyć z papierami, kosztami kwalifikowanymi itp. żeby dostać dofinansowanie które na papierze jest w wysokości 40%, a w rzeczywistości połowę z tego, to mi się niedobrze robi. Moim zdaniem wystarczy zlikwidować sztuczne bariery i rynek będzie się sam rozwijał bez dopłat. Sztucznymi barierami są np. brak możliwości sprzedaży prądu przez sieć np. sąsiadowi, czy brak możliwości tworzenia wraz z sąsiadami grup prosumenckich korzystających z sieci. Net metering jeszcze lepiej by wspierał instalacje prosumenckie.
  • #209
    darkdude
    Poziom 10  
    Nawet po wprowadzeniu dopłat do kosztów kwalifikowanych ilość instalacji wzrośnie marginalnie. Będzie tak jak z kolektorami - pasjonaci już mają lub postawią bez dopłat; jakaś mniejszość skusi się na dopłatę stawiając 1-2 kWp; kilku cwaniaków się dorobi... i tyle. Wystarczy jeżdżąc po naszym pięknym kraju rozglądać się na ilu dachach stoją kolektory po kilku latach dopłat.

    W kwestii cen za produkowaną energię wydaje mi się, że nie powinno się wrzucać do jednego wora prosumentów i producentów. Z mojego punktu widzenia czym innym jest postawienie instalacji o mocy adekwatnej do zużycia (3-10 kWp) w celu obniżenia / nie płacenia rachunków ZE, a co innego stawianie instalacji ponad potrzeby z zamiarem zarabiania na sprzedaży prądu.
    Patrząc z punktu widzenia potencjalnego inwestora - pasjonata wcale nie wymagam żeby ZE płacił kilka PLN z kWh którą wpuszczę do sieci. Wystarczy mi zwykły cofający się licznik. Jeżeli sumarycznie wyprodukuję więcej niż zużyję, to niech ZE weźmie sobie tą nadwyżkę za darmo. Przewymiarowałem instalację - moja strata. Byle tylko mój rachunek wynosił 0 zł, lub zawierał tylko abonament za utrzymanie przyłącza.
    Ewentualne dotacje i zabawa w rynek certyfikatów powinny być zarezerwowane dla większych inwestorów pokroju kolegi CzystyZYSK.

    Argumenty że pobrana w nocy kWh nie bilansuje się z wyprodukowaną, bo ZE ponosi koszty przesyłowe itp. absolutnie do mnie nie trafiają. W moim przypadku instalacja byłaby jedyną na 12 mieszkaniowy szereg. Zakładając, że w słoneczny dzień z powiedzmy 3 kWp miałbym nadwyżkę, to co poszłoby w sieć nie wyjdzie poza te 12 mieszkań. I za ten prąd sąsiedzi zapłacą ZE dokładnie tyle ile za normalną kWh. ZE kupi za 14 groszy, a sprzeda za 60 nie ponosząc żadnych kosztów - straty przesyłu pomijalne, amortyzacja urządzeń - owszem - mojego inwertera.
    Z tego względu na tych kilku kWh, które odbiorę sobie w nocy ZE nie straci nic bądź bardzo niewiele.

    A że instalacje PV śmiecą w sieci... cóż jeżeli wrzuci się je do jednego wora z 15 letnimi przchodzonymi wiatrakami i ten worek nazywa OZE, to tak - śmiecą :)
  • #210
    stomat
    Specjalista elektryk
    vodiczka napisał:
    Kolega putas właśnie tak zrobił i nie mam nic przeciwko temu aby nadwyżki energii sprzedawał ZE. Cenę z przedziału 80-120% średniej ceny na rynku energii uważam za możliwą do przyjęcia.

    Podpisuję się obiema rękami.
    vodiczka napisał:
    Nawet gdyby cena powyżej 100% przełożyła się wprost na wzrost ceny płaconej przez odbiorcę, to przy 20% udziale prosumentów w sprzedaży energii, ten wzrost byłby do zaakceptowania.

    A tu już nie. Dlaczego mam płacić więcej bo pasjonat chce więcej skasować?

    Koledzy którzy chcą sprzedawać prąd sąsiadom, ależ możecie to robić, swoją siecią. Co wam szkodzi założyć jeden wspólny licznik na segment czy kilku sąsiadów, założyć swoje podliczniki i rozliczać się wspólnie? Ale nie, wy chcecie za darmo korzystać z cudzej sieci i jej dobrodziejstw. Uświadomcie sobie że utrzymanie sieci jest drogie, kosztuje mniej więcej tyle samo co sama energia. Spójrzcie sobie na rachunek.
    To mniej więcej tak jakbym chciał jeździć autobusem bez biletu bo przecież po południu wracam z powrotem.