Witajcie, dziś zabrałem się za wymianę stacyjki w swoim Golfie, gdyż po poprzednim właścicielu auto miało już osobny kluczyk do czego się dało.
Więc tak, odkręciłem kierownicę, pająk na 3 śrubki, odpiąłem kostki. Zdjąłem podkładkę samozatrzaskującą, sprężynę, poluzowałem imbus i zdjąłem mocowanie stacyjki.
Rozwierciłem gdzie trzeba, wyjąłem wkładkę, zapiąłem nową, wszystko złożyłem w odwrotnej kolejności.
Mocowanie stacyjki wsunąłem najmocniej jak potrafiłem jednocześnie zakręcając, brakowało może 1mm do pozycji w jakiej była przed odkręceniem. Mimo silnego pomocnika nie chciała pójść głębiej.
Problem jest następujący - po przykręceniu kierownicy przylega ona do prz. zespolonego na tyle mocno, że uniemożliwia to kręcenie. Na pewno jest więcej gwintu do dokręcenia, niż ten 1mm zostawiony na kolumnie. Żadnych innych części z wymienionych tutaj nie miałem. Brakuje jakiejś podkładki czy innej części?
Proszę o pomoc, już witałem się z gąską, a tu taki klops.
Więc tak, odkręciłem kierownicę, pająk na 3 śrubki, odpiąłem kostki. Zdjąłem podkładkę samozatrzaskującą, sprężynę, poluzowałem imbus i zdjąłem mocowanie stacyjki.
Rozwierciłem gdzie trzeba, wyjąłem wkładkę, zapiąłem nową, wszystko złożyłem w odwrotnej kolejności.
Mocowanie stacyjki wsunąłem najmocniej jak potrafiłem jednocześnie zakręcając, brakowało może 1mm do pozycji w jakiej była przed odkręceniem. Mimo silnego pomocnika nie chciała pójść głębiej.
Problem jest następujący - po przykręceniu kierownicy przylega ona do prz. zespolonego na tyle mocno, że uniemożliwia to kręcenie. Na pewno jest więcej gwintu do dokręcenia, niż ten 1mm zostawiony na kolumnie. Żadnych innych części z wymienionych tutaj nie miałem. Brakuje jakiejś podkładki czy innej części?
Proszę o pomoc, już witałem się z gąską, a tu taki klops.