Witam. Od dłuższego już czasu mam problem z chłodzeniem. Zaczeło sie od tego że przetarł mi się przewód idący z dołu chłodnicy do termostatu i zbiorniczka wyrównawczego, przewód naprawiłem i na razie zalałem go wodą ale po max 8 km znowu go rozerwało i tak cały czas. Niedawno dosztukowałem porozrywany już kilkakrotnie przewód i zacząłem jeździć z całkowicie odkręconym zbiorniczkiem. Efekt jest taki że po tygodniu postoju robie ok 15 km spokojnej jazdy i woda jest mocno zagotowana, na zegarach temperatura ok 80 - 85st. W wodzie nie ma ani oleju ani zapachu spalin jak pracuje zimny nie widać teeż bąbelków czy coś podobnego, olej w silnku też bez oznak jakiego kolwiek przecieku. Ma ktoś może jakiś pomysł co to może być? Mam tylko nadzieję że nie uszczelka pod głowicą.