Nie no, w denaturat mnie nie wrabiajcie
Moje odkrycie to właśnie płyn Cler (ze "Stonki").
Miałem wstępnie wyczyszczone ciepłą wodą i płynem do mycia szyb (Mr. Muscle) pojemniki po tuszach zamiennych /Canon PGI-525, CLI-526/. Czyszczenie było nie byle jakie - wyjąłem gąbeczki przez otwór wylotowy (to nie żart - to da się zrobić), starannie wypłukałem i wyżąłem. Ponieważ skończył się Mr. Muscle (był polecany na forum i nawet działał na tusz) to nalałem to, co miałem pod ręką, czyli Cler'a.
Pojemniki czyszczące wsadziłem do drukarki Pixma MG5150 na trzy dni, codziennie robiłem 2-3 głębokie czyszczenia w trybie serwisowym. Obawiałem się o to, że płyn do mycia szyb spowoduje zwarcie albo siądą uszczelnienia w głowicy. Drukarka była sprawna, to było jedynie czyszczenie prewencyjne po dwóch latach użytkowania.
I co się okazało, kiedy wyjąłem pojemniki napełnione Cler'em z drukarki?
Na sitku od czarnego pigmentowego czarno! Gąbka w pojemniku, która była lekko kremowa po płukaniu i wyżęciu, teraz była w czarno-szare paski. Cler rozpuścił resztkę tuszu pigmentowego z gąbki i ten "miód" popłynął na głowicę...
W kolorowych tuszach nie było inaczej - czyściutkie gąbeczki nagle zrobiły się kolorowe. O żadnym cofaniu się tuszu ze stacji serwisowej nie mogło być mowy - dla kolorów CLI jest wspólna, więc gdyby cofało to tusze byłyby zabrudzone na czarno, a nie we własnych kolorach. To zabrudzenie musiało wypłynąć z gąbki.
Dzisiaj wykopałem na strychu dwa kartridże Lexmark 17 i 27 z urządzenia X1190. Czarny (17) był regenerowany i zasechł (to było 7 lat temu), kolorowy (27) nie był regenerowany... i tez zasechł 7 lat temu
W tej chwili oba są drożne - klip odsysający ładnie wyciąga Cler'a przez dysze. Czarny da się zmyć wodą z rąk (zamiennik - większość jest rozpuszczalnych w wodzie), ale kolorów już nie (oryginalne barwniki są słabo rozpuszczalne w wodzie).
Zmierzam do tego, że jeśli były stosowane zamienniki, to nie wiadomo co je rozpuszcza, nawet jeśli znana jest chemia dla oryginałów. Ale jeśli głowica jest spisana na straty, to można zaryzykować nawet tak agresywny środek udrażniający jak Cler (naprawdę jest agresywny - wysusza skórę silniej niż IPA czy denaturat).