Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Arrow Multisolution Day
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Certyfikat zgodności CE dla elektroniki - kwestie prawne

kiclaw 19 Lip 2013 13:41 7833 26
  • #1 19 Lip 2013 13:41
    kiclaw
    Poziom 16  

    Z tego co mi wiadomo, to CE należy wykonywać wtedy, gdy chce się sprzedać urządzenie za granicę (do całej EU też).

    1 26
  • Arrow Multisolution Day
  • #2 19 Lip 2013 13:50
    hardtmuth
    Poziom 20  

    kiclaw napisał:
    Z tego co mi wiadomo, to CE należy wykonywać wtedy, gdy chce się sprzedać urządzenie za granicę (do całej EU też).


    Z tego co mi wiadomo... gadasz straszne bzdury.

    Chcesz mi powiedzieć, że jeśli planuję coś sprzedać w Polsce, to nie muszę robić badań? Wtedy to dopiero byłby burdel.

    0
  • #3 19 Lip 2013 13:51
    Demmo
    Poziom 16  

    Gdy chce się sprzedawać na terenie EU :) . A nie sprzedawać za granicę, a że Polska należy do EU, to i u nas obowiązują deklaracje/ certyfikaty zgodności z normami dotyczącymi danego wyrobu/produktu :) .

    0
  • #4 19 Lip 2013 14:02
    lukashb
    Poziom 39  

    Panowie, nie bijmy piany. Wiadomo nie od dziś, że na JAKIEKOLWIEK urządzenie elektroniczne (elektryczne teraz pominę, ale też) jest wymagana deklaracja producenta dotycząca CE. Można ją samemu wystawić nie robiąc nic - ryzykując, robiąc samemu pomiary - i też ryzykując, zlecić jednostce która przebada za nas i podpisze własnym imieniem i nazwiskiem. Jak coś jest wtedy źle, to teoretycznie oni też zawalili sprawę. Natomiast dodanie modułu radiowego czy to Wifi czy BT to wtedy kłania się zgodność z deklaracją R&TTE co jest bardzo drogie u nas bo wykonuje to CLBT. Dlatego jak sztuka urządzenia kosztuje 100-200zł a badanie 10000-15000 to wiadomo co wybierze użytkownik. Zaryzykuje i tyle. Albo nawet nie będzie wiedział jak autor. Ale to wcale nie zwalnia z odpowiedzialności. Przypomnę, że kara za nielegalne wprowadzenie (tj. bez badań, certyfikatów) to koszt rzędu 100000zł + wycofanie urządzeń bądź naprawa ich. Więc nie opłaca się. I teraz postawmy się w sytuacji autora. Spędzili w zakładzie długi czas, kilka osób zajmowało się tym, jeden pisał oprogramowanie na PC, drugi robił PCB, trzeci soft na STMa klepał...po wszystkim testują i działa! Jest tani fajny sterownik, z przyjazną obsługą. To sprzedajemy! Ale przydało by się zalegalizować. Dajemy na badania. Suma? 10000zł. Zamykamy interes, a pomysł wrzucamy na półkę dobre, ale nie opłacalne w Polsce. Chociaż jak by sprzedali 50 urządzeń to by odrobili te 10000 tysięcy. Ale czy uda im się? pewnie nie od razu. Sami widzicie.

    0
  • #5 19 Lip 2013 15:32
    hardtmuth
    Poziom 20  

    Wewnątrz firmy to możesz sobie testy zrobić do rozbicia o kant ... Nic nie warte. Chyba, że macie komorę, to zwracam szacun.

    Skompletowanie amatorskiego zestawu, pistolet do esd i urządzenie do przewodzonych (odporność) to już przynajmniej 20-30 tys. euro. O cenie komory, czy dobrego analizatora i anten już nie wspomnę.

    PS: Na Twoim miejscu nie chwaliłbym się nazwą firmy, w jakiej pracujesz, bo pisząc takie wiadomości na elektrodzie, tylko robisz jej antyreklamę.

    PS: Badania pełne certyfikowane nawet da się zrobić w cenie około 5 tys. (na emisję). Taniej można wziąć godziny inżynierskie, wchodzimy do komory płacimy zależnie od liczby godzin i za cały dzień można się zmieścić w 1-2 tys. Certyfikatu nie ma, ale mamy dużo rysunków z pomiarów. Badania bezpieczeństwa (wg 60950), ale to jak jest 230 V, to też kolejny koszt (około 5 tys. również).

    0
  • Arrow Multisolution Day
  • #6 19 Lip 2013 18:02
    ezbig
    Poziom 19  

    hardtmuth napisał:
    PS: Na Twoim miejscu nie chwaliłbym się nazwą firmy, w jakiej pracujesz, bo pisząc takie wiadomości na elektrodzie, tylko robisz jej antyreklamę.


    Strasznie kolega tragizuje. Nie popadajmy w paranoję. Autor pokazał ciekawy projekt i na tym należałoby się skupić. Jaka antyreklama? O stosowne papiery dba osoba za to odpowiedzialna.

    hardtmuth napisał:
    Wewnątrz firmy to możesz sobie testy zrobić do rozbicia o kant ... Nic nie warte. Chyba, że macie komorę, to zwracam szacun.


    Prawda jest taka, że te zrobione na zewnątrz też są tyle warte. Jak się stanie jakieś nieszczęście, to i tak odpowiada ten kto wystawił deklarację zgodności, a nie zewnętrzne laboratorium. W firmie powinna być wewnętrzna kontrola pilnująca procesu technologicznego, bo laboratorium odpowiada wyłącznie za egzemplarze dostarczone do badań.

    0
  • #7 19 Lip 2013 18:13
    leonow32

    Poziom 30  

    lukashb napisał:
    Panowie, nie bijmy piany. Wiadomo nie od dziś, że na JAKIEKOLWIEK urządzenie elektroniczne (elektryczne teraz pominę, ale też) jest wymagana deklaracja producenta dotycząca CE. Można ją samemu wystawić nie robiąc nic - ryzykując, robiąc samemu pomiary - i też ryzykując, zlecić jednostce która przebada za nas i podpisze własnym imieniem i nazwiskiem. Jak coś jest wtedy źle, to teoretycznie oni też zawalili sprawę. Natomiast dodanie modułu radiowego czy to Wifi czy BT to wtedy kłania się zgodność z deklaracją R&TTE co jest bardzo drogie u nas bo wykonuje to CLBT. Dlatego jak sztuka urządzenia kosztuje 100-200zł a badanie 10000-15000 to wiadomo co wybierze użytkownik. Zaryzykuje i tyle. Albo nawet nie będzie wiedział jak autor. Ale to wcale nie zwalnia z odpowiedzialności. Przypomnę, że kara za nielegalne wprowadzenie (tj. bez badań, certyfikatów) to koszt rzędu 100000zł + wycofanie urządzeń bądź naprawa ich. Więc nie opłaca się. I teraz postawmy się w sytuacji autora. Spędzili w zakładzie długi czas, kilka osób zajmowało się tym, jeden pisał oprogramowanie na PC, drugi robił PCB, trzeci soft na STMa klepał...po wszystkim testują i działa! Jest tani fajny sterownik, z przyjazną obsługą. To sprzedajemy! Ale przydało by się zalegalizować. Dajemy na badania. Suma? 10000zł. Zamykamy interes, a pomysł wrzucamy na półkę dobre, ale nie opłacalne w Polsce. Chociaż jak by sprzedali 50 urządzeń to by odrobili te 10000 tysięcy. Ale czy uda im się? pewnie nie od razu. Sami widzicie.

    Dlatego niektórzy przenoszą produkcję na Ukrainę czy do Chin i robią "eksport" do Polski omijając te wszystkie ceregiele. Jak się sprawa rypnie, to zamykają firmę i otwierają na nowo, tylko pod inną nazwą :) w ten sposób zarzyna się swój własny przemysł, bo od zachodu wchodzą korporacyjne molochy dla których 20000zł to drobne wydatki, a ze wschodu tania lewizna. Albo jedno i drugie połączone razem - kiedyś na laborkach badaliśmy drgania szlifierki marki Tesco Made in China, która wielokrotnie przekraczała normy odnośnie dopuszczalnych wibracji, ale mimo to można ją kupić :)

    ezbig napisał:
    carot napisał:
    damiano713 napisał:
    Elementy SMD układa maszyna. Lutowanie Pb lub Pb-free w piecu.

    Ups, nie zauważyłem. To czemu to tak krzywo wyszło? Za krótko było wygrzewane? Ostatnio eksperymentuje z piekarnikiem i u mnie elementy same się ładnie ustawiają na padach w ostatniej fazie lutowania.

    8-O 8-O 8-O

    0
  • #8 19 Lip 2013 18:24
    ezbig
    Poziom 19  

    leonow32 nie słyszałeś o takich domowych sposobach Link?

    Ja już rzadko ręcznie lutuje, nawet pojedyńcze płytki.

    0
  • #9 19 Lip 2013 19:55
    damiano713
    Poziom 14  

    Cytat:
    Wewnątrz firmy to możesz sobie testy zrobić do rozbicia o kant ... Nic nie warte. Chyba, że macie komorę, to zwracam szacun.

    Mamy komorę.

    leonow32
    W pełni się zgadzam.

    Zamieszczam wyjaśnienie odnośnie obsługi czujników 1wire DS18B20, ktoś mnie o to zapytał na PW.
    Cytat:
    jest wersja z 1-wire. Zamiast wejścia 8 podpina się czujniki.
    DS18B20 jest obsługiwany bez zasilania pasożytniczego. Obsługiwana jest temperatura ujemna i dodatnia całkowita lub tylko dodania z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku.
    Wynik z DS18B20 można przesyłać, porównywać lub wykonywać na nim operacje matematyczne.
    Układy 1wire adresowane są po swoim id (każdy klocek odczytu ma wpisany konkretny czujnik).

    0
  • #10 19 Lip 2013 21:19
    kiclaw
    Poziom 16  

    damiano713 a jak oceniasz, da się zrobić to urządzenie na 8-bitowcu, w podobnej cenie?

    0
  • #11 19 Lip 2013 22:58
    kudlaty
    Poziom 16  

    To jeszcze DIY?
    Co na to Adam Słodowy?

    0
  • #12 20 Lip 2013 09:57
    janchar
    Poziom 13  

    Ciekawe urządzenie. Myślę że znajdzie wielu chętnych. Wypowiedzi kolegów odnośnie certyfikatu i dopuszczenia, uświadamia, jak bardzo nasz rząd jest skorumpowany. Wynika z tego, że produkcja czegokolwiek sama w sobie już jest przestępstwem, a co za tym idzie, zniechęcenie do krajowego przemysłu i rodzimej technologii. Oto w jaki sposób "uNIA eUROPEJSKA" wykańcza "Polską Myśl Techniczną".

    0
  • #13 20 Lip 2013 10:35
    hardtmuth
    Poziom 20  

    janchar napisał:
    Ciekawe urządzenie. Myślę że znajdzie wielu chętnych. Wypowiedzi kolegów odnośnie certyfikatu i dopuszczenia, uświadamia, jak bardzo nasz rząd jest skorumpowany. Wynika z tego, że produkcja czegokolwiek sama w sobie już jest przestępstwem, a co za tym idzie, zniechęcenie do krajowego przemysłu i rodzimej technologii. Oto w jaki sposób "uNIA eUROPEJSKA" wykańcza "Polską Myśl Techniczną".


    Gdyby nie konieczność spełnienia wymagań określonych przez ogólnoświatowe i ogólnoeuropejskie normy, teraz byśmy mieli bezpieczeństwo jak w krajach trzeciego świata! Właśnie nieznajomość przepisów rodzi takie chore sytuacje, jak np. gniazdo (z niskim IP) w łazience umieszczone pod prysznicem (tak widziałem takie coś!) lub odstęp na płytce drukowanej części mikrokontrolera od części pod napięciem ~230V rzędu 2-3 mm, gdzie GND mikrokontrolera jest wyprowadzona na zewnątrz obudowy! Można, by wymieniać i wymieniać.

    Dobrze, że większość projektów DIY (nieprofesjonalnych, tworzonych do prywatnych celów) zostaje jedynie na biurkach elektrodowiczów, a nie wychodzi, gdzieś dalej.

    Wracając do samych badań. Co to jest wydać 5 czy 10 tys. zł na badania, by mieć pewność, że urządzenie jest prawidłowo zaprojektowane i nie zrobi nikomu krzywdy?

    Wystarczy przypomnieć sobie ile produktów właśnie z lewymi badaniami lub deklaracjami, tanio wyprodukowane w Chinach i sprowadzane przez naszych rodzimych dystrybutorów, było wycofywanych. Stwarzały zagrożenie dla życia lub zdrowia. Chciałbyś by Twoje urządzenie, które wyprodukujesz no powiedzmy 1 sztukę za 500 zł, sprzedasz za 1500 zł, spowodowało straty materialne na 300 tys. zł, a wolę nie wspominać ile może powstać strat niematerialnych.

    Po to właśnie mamy te badania, których wszyscy się tak boją! To nie jest dużo, szczególnie, jak wyżej pisałem, 5 - 10 tys. płacimy za certyfikowane. Przecież badania bezpieczeństwa urządzenia (przy np. Vzas=230V) można zrobić we własnym zakresie. Kupujesz normę (za 100-300 zł) i jak umiesz czytać, lecisz po kolei, sprawdzając wszystkie warunki, jaki ma spełnić urządzenie (oczywiście najpierw odpowiednio klasyfikując urządzenie). Potrzebujesz mieć pewność, że nie ma emisji, bierzesz godziny inżynierskie i masz sprawę z głowy.

    Właśnie dzięki zharmonizowanym normom, możesz teraz być spokojny, że odpalając odtwarzacz DVD, nagle nie przestanie Ci działać telewizor. Lub np. byle wyładowanie bezpośrednie z naelektryzowanej dłoni, nie rozwali Tobie telefonu lub innego osobistego urządzenia.

    0
  • #14 20 Lip 2013 13:57
    tomus2k
    Poziom 23  

    Weźmy taką ISTA zobaczcie do jej deklaracji zgodności na podzielniki odczytywane radiowo i GSM - firma niemiecka
    I co muszą badać, lubię jak pracownicy centrum certyfikacyjnych nie mając co robić uprawiają reklamę.
    I wszyscy wiemy że te gadki o antyreklamie to jakaś paranoja lub czarny PR przeciwko polskim producentom. Polacy zawodowo jakoś nie lubią własnych producentów, a wolą kupić poglutowane z innych krajów lub im się to wmawia "czarny PR".

    A to nie jest DIY tylko Manufaktura, więc powinno zostać przeniesione do innego działu.

    0
  • #16 20 Lip 2013 17:02
    fred4u
    Poziom 22  

    tomus2k napisał:
    Weźmy taką ISTA zobaczcie do jej deklaracji zgodności na podzielniki odczytywane radiowo i GSM - firma niemiecka


    No coś ta niemieckość nie pomogła tej firmie.
    To jest świstek którym można się w nagłej potrzebie podetrzeć, a nie deklaracja zgodności (w domyśle: deklaracja zgodności EC). Taka deklaracja nie może być podstawą do znakowania CE.

    Ja mogę sobie np. zadeklarować że jestem w zgodzie z własnym sumieniem i wystawić Deklarację Zgodności.

    M.

    0
  • #17 21 Lip 2013 16:30
    pikarel
    Poziom 30  

    To urządzenie nie jest powszechnego użytku, nie służy łamaniu prawa, składa się z certyfikowanych podzespołów i atestowanego nadajnika, jest zasilane napięciem 7-20V.
    PCB wykonane jest przez profesjonalistę na profesjonalnym programie projektowym.
    Jeśli byłbym w trakcie poszukiwań takiego urządzenia - kupiłbym go, a nie jakiś produkt z dalekiego wchodu.

    @hardmuth, może zacznij trzymać się tematu.

    0
  • #18 21 Lip 2013 21:39
    janchar
    Poziom 13  

    Nie jestem przeciwko normom i bezpieczeństwu. Jak naj bardziej za. Chodzi mi tylko o zdrowy rozsądek. Dla przypomnienia podam przykład, który odbiega co prawda od tematu, ale pokazuje wyższość formy nad treścią. Pamiętacie, jak Unia Europejska nakazała likwidację "okna życia". Nie będę tego opisywał, ale jak ktoś nie wie o co chodzi, to odsyłam gdzie indziej. Chodzi mi o to, że jak ja będę miał fajny pomysł i w ten sposób będę chciał rozwinąć interes, to już na dzień dobry zostanę pogrzebany. Polacy wymyślili wiele fajnych projektów, ale ludzie "prawa" podcieli im skrzydła. Pamiętacie radiomagnetofon Kasprzak, albo p.Karpińskiego. A wycieraczki do samochodu też wymyślił polak. Można by tak podawać przykłady. Kiedyś się mówiło, że dobry towar sam się obroni i dlatego pakowano w opakowania zastępcze.

    0
  • #19 21 Lip 2013 21:59
    lukashb
    Poziom 39  

    Dlatego lepiej sprzedawać sam mikroprocesor zaprogramowany a na aukcji dostępne całe info co by klient sam sobie zbudował. To oczywiście żart, bo klient to oleje i pójdzie do konkurenta gdzie ma zmontowane i uruchomione (być może bez badań). Panowie, jak to minąć? Sprzedawać kity? jak wymyślę proste urządzonko zasilane z 12V to nie będę chciał wydawać 5 tysięcy zł bo mi po prostu szkoda. A wiem, że to urządzenie nic nie zrobi, bo niby jak. Olać i wystawiać w ciemno? Nie tędy droga.

    0
  • #20 21 Lip 2013 22:03
    ezbig
    Poziom 19  

    fred4u napisał:
    Ja mogę sobie np. zadeklarować że jestem w zgodzie z własnym sumieniem i wystawić Deklarację Zgodności.


    Temat deklaracji zgodności był już poruszany wiele razy na forum. Są całe wielostronicowe wątki na ten temat. Deklaracja zgodności to jak sama nazwa wskazuje jest tylko i aż "deklaracja". Prawdą jest, że można zdeklarować wszystko. Jak ktoś coś deklaruje to powinien być pewien tego co robi i niezależne badania mają go tylko upewnić, ale nie są warunkiem koniecznym w 90% przypadków.

    0
  • #21 21 Lip 2013 22:57
    Modecom601
    Poziom 13  

    Widzę, że Panowie obeznani w tych tematach bardziej ode mnie więc może Panowie mi podpowiedzą.
    Przyłączam się do pytania lukashb, jak poradzić sobie, kiedy mam na sprzedaż urządzenie za niewielkie pieniądze, zbudowane o standardowe elementy (mikroprocesor, układy zasilania, podzespoły filtrujące zasilanie itd. płytka PCB wyprodukowana) bo nie stać mnie na wydanie 5 tys. zł za jakikolwiek certyfikat? Chciałbym pokazać urządzenie na elektrodzie, ale obawiam się fali krytyki i brak tych zgodności, że urządzenie nie przeszło żadnych testów i w każdej chwili może wybuchnąć niczym iPhone lub Samsung kilka dni temu, a dobrze wiemy, że mikrokontroler + drobnica nie może raczej spowodować zagrożenia dla człowieka.

    Proszę o jakieś sugestie

    Pozdrawiam

    0
  • #22 21 Lip 2013 23:27
    janchar
    Poziom 13  

    Tak sobie myślę i dochodzę do smutnego wniosku, że te całe certyfikaty i zgodności wymagane są od frajerów, których można w prosty sposób wyrolować. Obecni w rządzie, również deklarowali i obiecali, jak to będzie dobrze.
    Smutny wniosek:
    Masz pomysła, opatentuj go za granicą. W polsce nie wolno, bo niezgodnie z przepisami.

    0
  • #23 22 Lip 2013 00:54
    el_sys
    Poziom 13  

    Witam,

    przeczytałem post w całości, dokładnie analizując co zostało napisane. Przepisy i certyfikaty to jedno, bezpieczeństwo użytkowania urządzenia to drugie a publikacje nawet w części komercyjnego projektu to kolejny temat. Brałem udział w certyfikacji wyrobu medycznego i nie ma żadnych wątpliwości, że z racji przeznaczenia urządzenia certyfikacja musiała być wykonana a urządzenie musiało spełniać normy oraz przejść badania. Współpracowałem z firmami jako podwykonawca, biorąc pod uwagę doświadczenie powiem krótko - odradzam publikowanie projektów komercyjnych na forum a jeśli nawet, to po co wspominać o tym, że taki jest właśnie cel projektu ?
    Jeśli nie ma się zrobionych wszystkich badań itp. a urządzenie nie jest jeszcze oficjalnie wprowadzone do obrotu podanie takiej informacji spowoduje właśnie falę krytyki lub niepotrzebne kłótnie i zawsze znajdzie się ktoś, kto zarzuci, że urządzenie nie ma tego, nie ma tamtego itd.
    Jeśli kolega razem z zespołem zaprojektował i wykonał urządzenie, które robi bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, pod względem funkcjonalności, estetyki itp. to dlaczego rozmowa zaczyna skupiać się na przepisach itp. ? Może warto docenić to, że ktoś publikuje materiały do komercyjnego projektu, co nie zdarza się dość często.
    Trzeba sobie zadać pytanie – czy jeśli w Polsce przynajmniej kilka firm produkuje sterowniki GSM to znajdzie się jedna firma, która zapłaciła sporo pieniędzy za certyfikację swojego wyrobu i będzie chciała wykazać, że konkurencja, która nie posiada certyfikatów produkuje wyroby, które nie spełniają norm itp. ? Szczerze wątpię, ponieważ żeby był efekt/sens w/w firma musiała by zlecić badania sterowników GSM większości firm konkurencyjnych, tylko pytanie kto by za to zapłacił ?
    To nie znaczy, że popieram produkcję bez uzyskania odpowiednich dokumentów itp., bo tak nie jest, ale nie można popadać w paranoje – jeśli moduł GSM ma certyfikat itp., układ anteny został prawidłowy obliczony itd., układ zasilany jest niskim napięciem w rozumieniu przepisów, projektant ma doświadczenie i zastosował się podczas fazy projektowania do norm (schemat, PCB itd.) jakie musi spełniać produkt tego typu, to dlaczego nie sprzedać kilkunastu czy więcej sztuk produktu, żeby zarobić właśnie na certyfikację a przy okazji uzyskać informacje, czy produkt jest niezawodny? Oczywiście najlepiej by było posiadać kilkadziesiąt tysięcy zł wolnych środków i po prostu zapłacić za wszystko z góry, tylko należy pamiętać, że często jest tak, że produkt według nas jest dopracowany itd. a po sprzedaniu kilku sztuk i kilkumiesięcznych testach podczas codziennej pracy wychodzą błędy czy to po stronie programowej czy układu (schematu). Mniej problemów będzie jak będzie to dotyczyło zmiany softu, więcej gdy będzie chodziło o zmianę schematu a więc zmieni się też PCB. Jeśli więc zrobiliśmy certyfikację i jakimś cudem nie wykazano błędów a one wyjdą po czasie, czeka nas powtórzenie procesu (każda zmiana układu i PCB wymaga powtórzenia określonych badań), na co środków może już nie starczyć i co wtedy ? Pozostaje jeszcze kwestia ile firm produkujących układy GSM ma zrobione wszystkie badania itp....

    0
  • #24 22 Lip 2013 01:03
    sundayman
    Poziom 24  

    Wreszcie jakiś projekt, na którym można się czegoś nauczyć... Też mam w planach podobny moduł, i dobrze zobaczyć jak to inni robią.

    A co do certyfikatów... Jak się nie ma do czego czepić, to można i do tego :)
    Proponuję sobie poszukać informacji statystycznych ile firm produkujących elektronikę korzysta z usług instytucji certyfikujących.
    Nie powiem ile, żeby nie psuć zabawy.

    No dobra, nie będę taki :)
    Tu macie artykuł z tą informacją

    http://elektronikab2b.pl/raporty/2713-laborat...adzen-elektronicznych-?showall=1#.UexpKY01B8E

    "Zdaniem firm uczestniczących w raporcie (chodzi o firmy certyfikujące) , a więc tych, którzy bezpośrednio stykają się z firmami elektronicznymi, tylko 3% z nich w sposób rzetelny podchodzi do problematyki badań.
    Wysokie procenty charakteryzują natomiast ciemną stronę rynku – 40% laboratoriów jest zdania ze producenci i importerzy zlecają tylko niektóre, wybrane badania, a aż 13% uważa, że znakomita większość krajowych firm produkowanych urządzeń nie bada w ogóle."

    Nadal będziecie się rozwodzić nad tym, czy kolega certyfikował czy nie ?

    0
  • #25 22 Lip 2013 13:22
    Szymon Tarnowski
    Poziom 27  

    sundayman napisał:
    Wreszcie jakiś projekt, na którym można się czegoś nauczyć... Też mam w planach podobny moduł, i dobrze zobaczyć jak to inni robią.
    I tak trzeba to traktować, zarówno projekt techniczny jak i całą "otoczkę" związaną z kosztami, certyfikatami itp. Jakbym chciał otworzyć firmę, sprzedawać produkty to już wiem że nie jest lekko, a informacja o tym że "konkurencja" może obniżać koszty rezygnując z badań certyfikacyjnych, jakoś wcale nie pociesza.

    0
  • #26 22 Lip 2013 17:57
    ezbig
    Poziom 19  

    Szymon Tarnowski napisał:
    sundayman napisał:
    Wreszcie jakiś projekt, na którym można się czegoś nauczyć... Też mam w planach podobny moduł, i dobrze zobaczyć jak to inni robią.
    I tak trzeba to traktować, zarówno projekt techniczny jak i całą "otoczkę" związaną z kosztami, certyfikatami itp. Jakbym chciał otworzyć firmę, sprzedawać produkty to już wiem że nie jest lekko, a informacja o tym że "konkurencja" może obniżać koszty rezygnując z badań certyfikacyjnych, jakoś wcale nie pociesza.


    Lekko nie jest, ale nie możesz tak uogólniać. Nie na wszystko musisz zlecać badania, bo deklaracja zgodności to twoja deklaracja, że wyrób spełnia normy. Często spotykam się z określeniem "certyfikat CE" - nie ma czegoś takiego. Cytując jedną z wielu stron www poświęconych tej tematyce (www.oznakowanie-ce.pl):
    Kto nadaje oznakowanie CE?
    Producent sam nanosi oznakowanie CE na swój wyrób lub na jego opakowanie. Jest to jego decyzja.

    Producent nanosząc oznakowanie CE deklaruje, iż wyrób, który wprowadza do obrotu lub oddaje do użytku jest zgodny z zasadniczymi wymaganiami dyrektyw, które go dotyczą. Czyni to na własną odpowiedzialność.

    Umieszczenie oznakowania CE musi być poprzedzone odpowiednią, pozytywnie zakończoną, procedurą oceny zgodności według przepisów dyrektyw.

    W niektórych przypadkach w procesie będzie uczestniczyć niezależna instytucja, strona trzecia – jednostka notyfikowana (notyfikowana jednostka certyfikująca).

    Jednostka notyfikowana nie nadaje oznakowania CE, a jedynie o bierze udział w procesie oceny zgodności wyrobu z wymaganiami dyrektyw (tj. wydaje certyfikat zgodności będący dokumentem potwierdzającym, że wyrób i proces jego wytwarzania jest zgodny z zasadniczymi wymaganiami).


    W większości przypadków, jeśli urządzenie jest zasilane niskim napięciem, da się wszystko zrobić wewnątrz firmy bez wydawania pieniędzy.

    0
  • #27 30 Lip 2013 00:10
    adamusx
    Poziom 27  

    Mam wrażenie, że osoby, które tak czepiają się braku badań to albo same zamują się certyfikowaniem (czerpiąc z tego zyski) albo same wydają na to grubą kasę :)

    Zgadzam się z kolegą powyżej. Jeśli urządzenie jest niskonapięciowe, projektant ma doświadczenie, do tego wie jak wyglądają "komercyjne" rozwiązania podobnych urządzeń, a pieniążków nie ma za dużo, to badania to ostatnia rozsądna rzecz na jakie może je wydać.

    Jeśli ktoś zna jakieś historie wynikających z niespełniania norm przez jakieś zaprojektowane urządzenia (nałożone kary, konieczność wycofania z rynku) niech się podzieli.

    0