Domyślam się, że z tymi panewkami to trudno z regułą, więc dodałem ten zwrot "pi razy drzwi".
Niestety pytanie nie jest bez przyczyny.
Ogólnie styl jazdo to: raczej delikatny, czasem dynamiczny [do 2,8k RPM]; raz na jakiś czas "odpieczenie kierownic turbo" [do 3,7k RPM].
Intensywność użytkowania auta: niska, raczej miejska.
Obecnie olej 5W40 TD [zgodny z normami VW włącznie z tą .01] + filtr(y). Nigdy nie tankowany "opałem".
Skrzynia manualna.
Niestety były dwie negatywne sytuacje (głównie ta druga mnie martwi):
1. Kilka/kilkanaście k km na oleju nieznanej jakości [znaleziona kartka 15W40

Diesel po pewnej zmianie oleju].
2. Kilka godzin(?) niekontrolowanej destrukcji porwanego auta (najprawdopodobniej metody typu jednoczesny gaz i hamulec do pełna, "test" odcięcia na jedynce i "nierównościach", itp.)
Pamiętam, że po zmianie oleju/filtru i delikatnym codziennym użytkowaniu po pół roku auto nieco "wróciło" w kierunku pierwotnym, ale to już na pewno nie jest to samo (traktor vs cykanie). W tym wątku pytam wyłącznie o panewki (wiem, że same PD też są zmorą i że mogły paść).
W sumie więc z tematu wyszły dwa jeszcze dziwniejsze pytania:
1. Czy takie sytuacje mogły spowodować wyraźne przedwczesne zużycie panewek?
2. Czy wymiana samych panewek np. korbowodowych (na ten moment unikam wyjmowania silnika jak ognia) w silniku z przebiegiem do 100k km może coś zaradzić tutaj na przynajmniej 50k km? (głównie pytam w sensie, czy sytuacja się dalej nie "zepsuje", bo czytam różne rzeczy np. o nowych panewkach bez zamków włącznie)