Witam,
mam dość nietypowy problem. Otóż dotyczy starszego już samochodu, Mercedesa 310D, ale będącego ambulansem. Mimo, że autko już wiekowe świetnie sprawdza się jako karetka jeszcze bardzo dobra. Ale niestety ostatnio podczas pracy na pielgrzymce w dość specyficznych warunkach pojawił się problem z zasilaniem. W czasie pracy na postoju z pełnym oświetleniem w przedziale medycznym oraz na zewnątrz pojazdu rozładowane zostały akumulatory do kompletnego zera, tak, że nie można było pojazdu uruchomić. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, gdyż samochód posiada dwa akumulatory, więc logicznym dla mnie było, że jeden jest akumulatorem rozruchowym, drugi - przedziału medycznego. Niestety - po krótkiej diagnozie okazało się, że akumulatory są ze sobą spięte przewodem, dlatego rozładowane zostały obydwa. Chciałem je rozpiąć, ale niestety - przedział medyczny zostaje wtedy bez ładowania w trakcie pracy silnika. I teraz pytanie do was, prośba o pomoc. Jak mogę rozwiązać ten problem? Jak podłączyć akumulatory, żeby były ładowane obydwa, a tylko z jednego pobierany był prąd? Instalacja wygląda w ten sposób, że mamy dwa akumulatory: R- rozruchowy (teoretycznie) oraz M - przedział medyczny. Cała wiązka przedziału medycznego podłączona jest do klemy akumulatora M, natomiast do rozrusznika idzie przewód z klemy R. Klemy M i R połączone są przewodem. Odłączenie klemy od M nadal pozwala na zapalenie auta oraz zasilanie przedziału medycznego, podobnie odłączenie klemy od R. Po zdjęciu przewodu łączącego klemy obydwa zasilania są od siebie niezależne, niemniej jednak akumulator M nie jest ładowany. Co z tym zrobić?
Miałem pomysł zastosowania przekaźnika na kablu łączącym M i R, tak, aby przy wyłączonym silniku przekaźnik był wyłączony, natomiast po odpaleniu auta włączał się, co pozwalałoby ładować akumulator. Chciałem w tym celu wykorzystać kontrolkę ładowania, która gaśnie dopiero po pierwszym zwiększeniu obrotów (aby uniknąć puszczania dużego prądu przez przekaźnik w czasie rozruchu), ale nie wiem jaki prąd pójdzie przez przekaźnik w czasie pracy silnika (ładowanie), poza tym czy nie jest to zbyt amatorskie rozwiązanie...
Proszę o pomoc i pomysły...
mam dość nietypowy problem. Otóż dotyczy starszego już samochodu, Mercedesa 310D, ale będącego ambulansem. Mimo, że autko już wiekowe świetnie sprawdza się jako karetka jeszcze bardzo dobra. Ale niestety ostatnio podczas pracy na pielgrzymce w dość specyficznych warunkach pojawił się problem z zasilaniem. W czasie pracy na postoju z pełnym oświetleniem w przedziale medycznym oraz na zewnątrz pojazdu rozładowane zostały akumulatory do kompletnego zera, tak, że nie można było pojazdu uruchomić. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, gdyż samochód posiada dwa akumulatory, więc logicznym dla mnie było, że jeden jest akumulatorem rozruchowym, drugi - przedziału medycznego. Niestety - po krótkiej diagnozie okazało się, że akumulatory są ze sobą spięte przewodem, dlatego rozładowane zostały obydwa. Chciałem je rozpiąć, ale niestety - przedział medyczny zostaje wtedy bez ładowania w trakcie pracy silnika. I teraz pytanie do was, prośba o pomoc. Jak mogę rozwiązać ten problem? Jak podłączyć akumulatory, żeby były ładowane obydwa, a tylko z jednego pobierany był prąd? Instalacja wygląda w ten sposób, że mamy dwa akumulatory: R- rozruchowy (teoretycznie) oraz M - przedział medyczny. Cała wiązka przedziału medycznego podłączona jest do klemy akumulatora M, natomiast do rozrusznika idzie przewód z klemy R. Klemy M i R połączone są przewodem. Odłączenie klemy od M nadal pozwala na zapalenie auta oraz zasilanie przedziału medycznego, podobnie odłączenie klemy od R. Po zdjęciu przewodu łączącego klemy obydwa zasilania są od siebie niezależne, niemniej jednak akumulator M nie jest ładowany. Co z tym zrobić?
Miałem pomysł zastosowania przekaźnika na kablu łączącym M i R, tak, aby przy wyłączonym silniku przekaźnik był wyłączony, natomiast po odpaleniu auta włączał się, co pozwalałoby ładować akumulator. Chciałem w tym celu wykorzystać kontrolkę ładowania, która gaśnie dopiero po pierwszym zwiększeniu obrotów (aby uniknąć puszczania dużego prądu przez przekaźnik w czasie rozruchu), ale nie wiem jaki prąd pójdzie przez przekaźnik w czasie pracy silnika (ładowanie), poza tym czy nie jest to zbyt amatorskie rozwiązanie...
Proszę o pomoc i pomysły...