Witam, tworzę sterownik zapłonu, który ma zajmować się tylko określeniem punktu zapłonu. Chcę wysterować moduł tyrystorowo-stykowy, który posiadam zastępując przerywacz.
http://www.elektronika-motocyklowa.pl/motocyklowe_ural.html
Analizując schematy w sieci i dowiadując się,że przez styki płynie prąd 100mA stwierdziłem, że mogę to bez problemu wysterować mosfetem. Mam już opracowany program w oparciu o przerwania, wszystko fajnie działa tylko zastanawiam się nad zasilaniem. Alternator, tymbardziej w starym ruskim motocyklu z pewnością potężnie sieje. Chciałem zasilić Atmegę budując układzik według aplikacji z datasheeta LM2675 5V, aby nie mieć problemu z grzaniem zasilając to z 12V, dodatkowo dodając szeregowo diodę w kierunku płynięcia prądu oraz transil np 15V. Problem w tym, że potrzebuję również 5V do zasilania hallotronu. Początkowo chciałem całkowicie wyrzucić elektronikę z silnika, ale stwierdziłem, że prowadząc zasilanie do hallotronu przez pół motocykla znowu zaśmiecę sobie 5V i zakręcę się w miejscu. Martwi mnie temperatura w silniku,ale w sumie jedynym elementem prądowym będzie mosfet operujący 12V@100mA, przykręcony do kawałka blachy nie powinien się przegrzewać. Zastanawiam się również jaki kształt i zasięg ma pole magnetyczne generowane przez alternator i, czy są jakieś korzystne i mniej korzystne miejsca do montażu wrażliwych elementów.
http://www.gaz69.org/moto/manual/04.jpg
aparat zapłonowy jest pod aluminiową pokrywą w kształcie garbu z przodu silnika. Tarczę z wycięciami do czujnika halla planuję zrobić z dna kubka ze stali nierdzewnej (moim zdaniem na plus to, że taka stal wykazuje słabe właściwości magnetyczne). Czy montując mikrokontroler w sumie w aluminiowej puszce zapewniam jakąś dodatkową izolację od pól alternatora i przewodów zapł.? Ekran bezpośrednio na obudowie sterownika również będzie. Proszę o rady odnośnie rozwijania takiego projektu w tak trudnym miejscu dla początkującego. Programuję w arduino, załączam kod do wglądu:
http://www.elektronika-motocyklowa.pl/motocyklowe_ural.html
Analizując schematy w sieci i dowiadując się,że przez styki płynie prąd 100mA stwierdziłem, że mogę to bez problemu wysterować mosfetem. Mam już opracowany program w oparciu o przerwania, wszystko fajnie działa tylko zastanawiam się nad zasilaniem. Alternator, tymbardziej w starym ruskim motocyklu z pewnością potężnie sieje. Chciałem zasilić Atmegę budując układzik według aplikacji z datasheeta LM2675 5V, aby nie mieć problemu z grzaniem zasilając to z 12V, dodatkowo dodając szeregowo diodę w kierunku płynięcia prądu oraz transil np 15V. Problem w tym, że potrzebuję również 5V do zasilania hallotronu. Początkowo chciałem całkowicie wyrzucić elektronikę z silnika, ale stwierdziłem, że prowadząc zasilanie do hallotronu przez pół motocykla znowu zaśmiecę sobie 5V i zakręcę się w miejscu. Martwi mnie temperatura w silniku,ale w sumie jedynym elementem prądowym będzie mosfet operujący 12V@100mA, przykręcony do kawałka blachy nie powinien się przegrzewać. Zastanawiam się również jaki kształt i zasięg ma pole magnetyczne generowane przez alternator i, czy są jakieś korzystne i mniej korzystne miejsca do montażu wrażliwych elementów.
http://www.gaz69.org/moto/manual/04.jpg
aparat zapłonowy jest pod aluminiową pokrywą w kształcie garbu z przodu silnika. Tarczę z wycięciami do czujnika halla planuję zrobić z dna kubka ze stali nierdzewnej (moim zdaniem na plus to, że taka stal wykazuje słabe właściwości magnetyczne). Czy montując mikrokontroler w sumie w aluminiowej puszce zapewniam jakąś dodatkową izolację od pól alternatora i przewodów zapł.? Ekran bezpośrednio na obudowie sterownika również będzie. Proszę o rady odnośnie rozwijania takiego projektu w tak trudnym miejscu dla początkującego. Programuję w arduino, załączam kod do wglądu:
Kod: text
