Problem dotyczy samochodu żuk A13B z 1978 r, wersja z alternatorem 9. diodowym. Kilka dni temu ruszyłem temat braku ładowania w tym aucie, amperomierz pokazywał tylko minus. Okazało się, że przyczyną nie jest brak ładowania, ale uszkodzenie amperomierza. Po założeniu osprzętu ładowania alternator i regulator mechaniczny okazało się, że auto nie chce odpalić. Ma nowy akumulator. Przyczyna - brak iskry. Sprawdziłem na innej cewce -też brak iskry. Kręci bardzo ciężko rozrusznikiem. Napięcie na cewce jest oczywiście, na aparacie też (mechaniczny aparat zelmot 4444). Podczas kręcenia rozrusznikiem w miejscu, gdzie pedał hamulca i sprzęgła wchodzi w podłogę zauważyłem iskrzenie. Iskrzenie nie jest takie, jak od iskry z cewki ale raczej jak spawanie, w miejscu, gdzie metalowa dźwignia hamulca dotyka blachy w podłodze (jest to stara wersja - z pedałami wchodzącymi w podłogę) widać wyraźnie spaw. Odpiąłem całą instalację, podłączyłem plus z akumulatora na cewkę, zapalałem zwarciem na automacie, aby wykluczyć stacyjkę i inne problemy kablowe - a iskra spawania nadal się pojawia. Dodam tylko, że gdy kupiłem to auto 2 lata temu też był taki objaw - ciężko kręcił i iskra skakała z blachy na dźwignię pedału hamulca. Brak "masy" wykluczyłem, bo podłączyłem kabel masowy nadwozia z silnikiem i żadnych zmian. Całą instalację rozłączyłem, zostawiłem napięcie na cewce a problem pozostał. Zaczynam podejrzewać zwarcie na rozruszniku. Interesuje mnie to "spawanie" wynikające zapewne z różnicy potencjałów na dźwigni hamulca i sprzęgła oraz na blaszanej podłodze. I co najciekawsze - nie jestem w stanie ustalić, który element dostaje napięcie - blacha czy dźwignie. Gdy nie ma zapłonu - nie ma różnicy potencjałów, gdy włączę zapłon też nie ma, dopiero gdy rozrusznik kręci zaczyna się "spawanie" a nie ma iskry z cewki.